fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Nadużywanie pozycji dominującej przez internetowych gigantów

Internetowi giganci
Internetowi giganci
AdobeStock
Unijny akt o rynku cyfrowym musi być skuteczny wobec internetowych gigantów, nadużywających dominującej pozycji.

W najbliższych dniach Komisja Europejska ogłosi projekty dwóch unijnych ustaw ważnych dla cyfrowego świata. To kodeks usług cyfrowych (Digital Services Act – DSA), który ujednolica procedury usuwania z sieci nielegalnych treści, oraz – w tym samym pakiecie – akt o rynku cyfrowym (Digital Market Act – DMA), który ma wyrównywać szanse na rynku między korzystającymi z dominującej pozycji a mniejszymi graczami – m.in. poprzez ujawnienie stosowanych przez gigantów, nazywanych strażnikami dostępu (ang. gatekeepers) algorytmów z internetowych wyszukiwarek.

Według komisarza ds. rynku wewnętrznego Thierry'ego Bretona UE nie zawaha się nawet przed karami czy nakazami podziału europejskich oddziałów Facebooka czy Google'a, by egzekwować przestrzeganie nowego prawa.

Propozycja nowego prawa (to wstępny etap, po KE muszą je zaakceptować jeszcze Rada i Parlament Europejski, gdzie wiele może się zmienić) jest nie w smak gigantom, których będzie kosztować utworzenie procedur i szerszej moderacji treści. Szefowa komisji Ursula von der Leyen mówi jednak jasno: jeśli coś jest nielegalne offline, musi być też uznane za takie w formie online. DSA i DMA mają poprawić konkurencyjność podmiotów z UE wobec tych spoza Wspólnoty.

Wydawcy mają obawy

Komisyjny projekt DMA i DSA zakłada obowiązek pełnej harmonizacji prawa krajowego z unijnym. Budzi to obawy wydawców mediów zarówno w Polsce, jak i w innych krajach. Pełna harmonizacja oznacza brak swobody poszczególnych państw członkowskich we wprowadzaniu czy utrzymywaniu już obowiązujących przepisów. DMA może wprowadzić całkowicie niewystarczające i nieadekwatne, a nade wszystko nieskuteczne i nieefektywne przepisy obowiązujące w całej UE. Wtedy regulacja – zamiast przynieść oczekiwaną poprawę na rynku – będzie miała negatywny wpływ – obawia się Izba Wydawców Prasy.

– Trendem wiodącym w UE jest harmonizacja zupełna –mówi „Rz" dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, ekspertka prawa unijnego z Uniwersytetu w Osnabrueck, zastrzegając, że projektu formalnie nie ma. – Przyjęcie wysokiego poziomu ochrony połączone ze skutecznym mechanizmem egzekwowania prawa na poziomie europejskim byłoby najbardziej efektywną ochroną przed ekspansywną polityką gigantów technologicznych. Założenie, że można im dać skuteczniejszy odpór na poziomie krajowym, może okazać się trudne w praktyce, szczególnie dla mniejszych państw członkowskich – dodaje.

Piszą do von der Leyen

Niemniej sytuacja z DMA niepokoi także branżę prasową za granicą. Europejskie stowarzyszenia wydawców gazet (ENPA) i czasopism (EMMA) napisały do Ursuli von der Leyen i do unijnych komisarzy, że nowe przepisy nie poprawią pozycji wydawców wobec internetowych gigantów stosujących monopolistyczne praktyki wobec mniejszych, którym nie płaci się godziwie za używanie ich treści do promowania własnych stron w sieci. Autorzy listu uważają, że krajowe przepisy mogłyby lepiej osiągnąć ten cel niż odgórna regulacja unijna.

Odpowiedzialny za cyfryzację minister Marek Zagórski mówił niedawno na posiedzeniu sejmowych komisji, że Polska jest za ujednoliceniem przepisów o rynku cyfrowym na poziomie unijnym. Dodał, że nadzór nad przepisami powinien być „hybrydowy" i uwzględniać udział regulatorów krajowych.

Na tym samym posiedzeniu Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, zauważył, że odejście od dobrze funkcjonujących praktyk prawa konkurencji do uznaniowych kryteriów to ryzyko dla obecnych podmiotów na rynku europejskim.

W Australii wielcy mają płacić

Australijski parlament ma się zająć projektem ustawy, która zobowiąże Facebooka i Google'a do płacenia wydawcom prasy za wykorzystywanie tworzonych przez nich treści.

Jak mówił Reutersowi minister skarbu Josh Frydenberg, giganci muszą negocjować z lokalnymi wydawcami prasy i nadawcami telewizyjnymi płatności za treści, które pojawiają się na ich platformach, a jeśli się nie porozumieją, do akcji wkroczy arbiter wyznaczony przez rząd. – Nasze ustawodawstwo pomoże zapewnić, że reguły świata cyfrowego będą odzwierciedlać reguły świata fizycznego – ocenił australijski minister.

Sytuacja, w której reklamodawcy płacą głównie największym na świecie serwisom społecznościowym i wyszukiwarkom, pozbawiając media głównego źródła przychodów, co prowadzi do ich osłabienia, a w konsekwencji cięć kadrowych, jest powszechna.

Google ogłosił niedawno, że w ciągu najbliższych trzech lat zapłaci wydawcom z całego świata miliard dolarów. W listopadzie porozumiał się w tej sprawie w odrębnym trybie z czołowymi francuskimi dziennikami i czasopismami. To efekt wprowadzenia w tym kraju podatku cyfrowego (tzw. GAFA Tax – to skrót od Google, Amazon, Facebook, Apple).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA