fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

W Europie skrajna prawica rośnie, a PiS schodzi z linii strzału

Mediolan, 18 maja. Liderzy Europejskiego Sojuszu Ludów i Narodów: Włoch Matteo Salvini i Francuzka Marine Le Pen
AFP
Liga Salviniego, partia Le Pen, niemiecka AfD – na zjeździe w Mediolanie skrajna prawica policzyła swoje siły. To stawia Kaczyńskiego w wygodnej pozycji.

Udział w spotkaniu w ostatniej chwili odwołał były już wicekanclerz i lider Austriackiej Partii Wolności (FPÖ) Heinz-Christian Strache, którego karierę polityczną brutalnie przerwało ujawnione przez niemieckie media nagranie z polityczno-biznesowych negocjacji z Rosjanką. To może dotkliwie osłabić pozycję ugrupowania w wyborach do europarlamentu w tym tygodniu. Ale i tak, jak mówi „Rz" analityk Fundacji Konrad Adenauera Olaf Wientzek, budowana przez Matteo Salviniego nowa frakcja Europejski Sojusz Ludów i Narodów (EAPN) powinna zdobyć nawet 100 mandatów, stając się trzecią siłą w 751-osobowym PE.

Lider Ligi mierzy więc wysoko. – Uwolnimy nasze narody od okupacji Brukseli – zapowiedział na wiecu zorganizowanym przed mediolańską katedrą. Pięć lat temu Liga uzyskała w eurowyborach ledwie 6 proc. głosów i 5 mandatów, ale teraz sondaże dają jej 30 proc. poparcia, co przełożyłoby się na 25 posłów. Dlatego Włoch, który jeszcze niedawno starał się naśladować Marine Le Pen, teraz sam stał się wzorem dla przywódców skrajnej prawicy w Europie. W Mediolanie bez oporu zgodzili się oni, aby Salvini przez 30 minut przemawiał do tłumu, podczas gdy liderzy AfD, holenderskiej Partii Wolności czy flamandzkiego Vlaams Belang zadowolili się dwoma minutami (Le Pen dostała 10 minut).

Radykalne ugrupowania na prawicy dostali teraz wiatr w żagle w wielu europejskich krajach. We Francji Zjednoczenie Narodowe może w tych wyborach pokonać En Marche!, partię Emmanuela Macrona. AfD może na dłużej przekształcić się w trzecią siłę w Niemczech. A nowe ugrupowania Nigela Farage'a, Brexit Party, które zgłosiło akces do EAPN, najpewniej wygra te wybory w Wielkiej Brytanii.   Ale Salvini to, nomen omen, inna liga. Wicepremier i szef MSW jest uważany za najważniejszego polityka w trzecim co do znaczenia kraju strefy euro, a w razie brexitu, i w całej Unii. Dlatego, idąc za ciosem, Włoch chce stanąć na czele jeszcze szerszego ruchu europejskiego, który całkowicie przebuduje Unię. I próbuje do tego przekonać dwa kluczowe ugrupowania: PiS i Fidesz.

Z jego strony płyną do nas słowa zachęty – przyznaje „Rz" europoseł PiS, prof. Zdzisław Krasnodębski, pytany, czy Salvini stara się skłonić ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego do przystąpienia do EAPN.

W styczniu lider Ligi spotkał się w Warszawie z prezesem polskiej partii rządzącej, ale Polaków do akcesji nie przekonał. – Mamy inną orientację polityczną, jesteśmy partią centroprawicową – tłumaczy Krasnodębski. – Różni nas także stosunek do Unii Europejskiej, ugrupowania EAPN są do niej o wiele bardziej krytyczne. No i mamy zupełnie inne podejście do Rosji – podkreśla.

Więcej Salvini może zdziałać z Węgrami, na początku maja spotkał się z Viktorem Orbánem, który nazwał go „najważniejszym politykiem dzisiejszej Europy". Otoczenie Orbána przyznaje, że akces Fideszu do EAPN nie jest wykluczony.

Alians PiS z Salvinim i fuzja po prawej stronie zgromadzenia w Strasburgu EAPN z frakcją Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR) mogłaby doprowadzić do powstania największej grupy w PE z nawet 180 deputowanymi. Ale Kaczyński nie pójdzie na taki układ nie tylko dlatego, że w nastawionym o wiele bardziej entuzjastycznie do integracji od Włochów czy Francuzów polskim społeczeństwie byłaby to recepta na utratę władzy jesienią. Chodzi też o rywalizacje osobowościowe: w obecnym układzie PiS jest zdecydowanie najważniejszym ugrupowaniem w swojej frakcji i nie musi podporządkowywać się niezwykle silnemu ego Salviniego. A to pozwala mu na odegranie większej roli w Strasburgu, niż wskazuje na to sama liczba eurodeputowanych.

– W minionej kadencji wielokrotnie głosowaliśmy tak, jak chadecy z EPP, przede wszystkim w sprawach gospodarczych. Jesteśmy jak panna na wydaniu, o której względy ubiega się nie tylko jeden narzeczony, ale dwóch – mówi Krasnodębski.

Przesunięcie na prawo preferencji wyborczych w wielu krajach Unii powoduje, że chadecy coraz chętniej zawiązaliby alians w PE z ECR, a nie jak do tej pory z socjalistami. Tym bardziej że nie uda im się już uzyskać większości tylko z nimi i musieliby szukać poparcia liberalnej ALDE, którą wspiera tracący popularność Emmanuel Macron.

Ale Olaf Wientzek podkreśla: „nie ma szans, aby ECR miał większość z samą EPP. A do sojuszu z udziałem PiS lewica i liberałowie nie przystąpią".

Ale nawet doraźne koalicje z chadekami w obronie takich czy innych regulacji gospodarczych byłyby już bardzo korzystne dla PiS. Pomogłyby zdjąć z ugrupowania etykietkę partii skrajnej w oczach zachodnich mediów i otworzyły pole do większego udziału w europejskiej grze. – Ataki na nas ze strony EPP ustają – przyznaje Krasnodębski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA