- Kiedy niektóre z tych dzieci idą do szkoły, są nawet dwa lata za swoimi rówieśnikami - wyjaśniła minister ds. społecznych Mai Mercado w rozmowie z agencją Ritzau.
Dzielnice, o których mowa, charakteryzują się większą populacją imigrantów. Niektóre z mieszkających tam dzieci nie uczą się duńskiego.
Co do zasady obowiązkiem edukacji w Danii objęte są wszystkie dzieci, które ukończyły szósty rok życia.
Reforma, co do której doszło do porozumienia przeciwko centroprawicowym rządem, a antyimigracyjną Duńską Partią Ludową oraz socjaldemokratami, "przyniesie tylko dobre wyniki" - zapewniła Mercado.
- Proponujemy ramy dla uczenia, inspirowania do rozwoju językowego i pomocy w przygotowaniu do nauki w szkole - podkreśliła minister.
Przepisy mają obowiązywać w 43 dzielnic, a w życie wejdą 1 stycznia 2019 roku. Już spotkały się z ostrą krytyką.
Jann Sjursen, stojący na czele Duńskiej Rady na Rzecz Socjalnie Zmarginalizowanych Osób podkreśla, że jest oburzające, iż ludzie będą dyskryminowani ze względu na swoje miejsce zamieszkania.
Wcześniej premier Danii Lars Lokke Rasmussen z partii Venstre zapowiedział, że celem rządu jest likwidacja tego rodzaju dzielnic do 2030 roku. Jego zdaniem zbyt wielu imigrantow żyje w skupiskach, w których "zachowują się inaczej niż przeciętni Duńczycy".
Elementami "antygettowego" planu duńskiego rządu są dwa razy wyższe kary za określone przestępstwa popełnione na określonych obszarach, surowsze warunki stawiane osobom ubiegającym się o świadczenia socjalne, łatwiejszy dostęp gmin do danych mieszkańców wybranych dzielnic i inicjatywy finansowe dla gmin, które osiągną wyższy wskaźnik integracji imigrantów z duńskim społeczeństwem.