fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Po karambolu przyda się autocasco

Gdy dojdzie do karambolu, z reguły odpowiedzialność rozkłada się na wielu uczestników.
Fotorzepa/Marian Zubrzycki
Po zderzeniu wielu aut na odszkodowanie czeka się dłużej.

Po wypadku bądź kolizji wielu aut konieczne jest ustalenie winy, sprawstwa i współwiny poszczególnych uczestników. Generalna zasada jest taka: winny jest ten kierowca, który najechał na samochód przed nim. Dotyczy to każdego kolejnego kierowcy. Przyjmuje się, że nie dostosowali oni prędkości do warunków lub ją przekroczyli. Przy założeniu, że kolejne samochody najeżdżały na siebie, likwidacja szkód będzie wyglądała w ten sposób:

- za zniszczenie tyłu pierwszego samochodu odpowiada kierujący drugim pojazdem, który nie zdołał zahamować; szkoda zostanie pokryta z OC drugiego pojazdu;

- szkody (np. wgniecenia) z przodu tego drugiego samochodu, który uderzył w tył innego pojazdu, są pokrywane z dobrowolnego AC właściciela drugiego samochodu;

- jeśli w ten drugi samochód uderzył trzeci pojazd, to uszkodzenia z tyłu drugiego auta będą pokryte z OC trzeciego pojazdu.

Żmudne dochodzenie

W praktyce takie modelowe sytuacje zdarzają się rzadko. Nie musi być tak, że pierwszy uczestnik karambolu jest niewinny. On także mógł złamać przepisy. Z drugiej strony, wśród uczestników karambolu mogli być tacy, którym udało się zahamować, ale ich auto zostało wepchnięte przez samochód nadjeżdżający z tyłu.

– W takiej sytuacji może być wielu poszkodowanych oraz wielu sprawców: osoba uznana za poszkodowanego względem danego posiadacza pojazdu może być jednocześnie sprawcą wypadku wobec innego posiadacza pojazdu – mówi Iwona Muras, menedżer Wydziału Złożonych Szkód Komunikacyjnych w Allianz.

Nie ma jednej reguły, która definiowałaby odpowiedzialność poszczególnych uczestników karambolu.

– Każde takie zdarzenie wymaga żmudnej pracy policji oraz specjalistów z zakresu rekonstrukcji wypadków i ruchu drogowego – wyjaśnia Marcin Tarczyński, analityk z Polskiej Izby Ubezpieczeń. – Zwykle przy karambolach dość trudno jest ustalić odpowiedzialność poszczególnych uczestników zdarzenia. Nie jest tak, że sprawca z czoła karambolu ponosi winę za wszystkie kolejne szkody.

– Ważne jest ustalenie, czy kierowcy dostosowali prędkość do warunków drogowych, czy zachowali odpowiednią odległość do poprzedzającego ich pojazdu, czy byli w ruchu w trakcie wypadku lub kolizji, itp. – mówi Marek Wasilewski, dyrektor pionu szkód w Link4.

Jeżeli pojazd jest w ruchu, kierowca jest zobowiązany do zachowania odpowiedniego dystansu do pojazdu poprzedzającego, aby w sytuacji np. nagłego hamowania nie doszło do kolizji. Natomiast jeśli samochód najeżdża na stojące auto, które w wyniku tego uderza w pojazd poprzedzający, winę z reguły ponosi kierowca, który najechał na kolumnę pojazdów. Ale tu też mogą pojawić się problemy. Znaczenie ma chociażby masa pojazdu. W razie najechania na kolumnę samochodów osobowych przez pojazd ciężarowy, impet jest tak duży, że nawet zachowanie bezpiecznej odległości może okazać się niewystarczające.

Dłuższy termin

W razie karambolu zawsze na miejsce wzywana jest policja (prokuratura), która ustala okoliczności zdarzenia.

– Z reguły odpowiedzialność rozkłada się na wielu uczestników wypadku. Ubezpieczyciele ustalają odpowiedzialność indywidualnie w każdej szkodzie na podstawie notatki policyjnej, informacji od poszkodowanych i świadków, oględzin pojazdu i zdjęć z miejsca zdarzenia – mówi Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU.

– Sprawy te zazwyczaj są bardzo skomplikowane, więc przygotowanie decyzji zajmuje więcej czasu niż w standardowej szkodzie – mówi Damian Korszeń, rzecznik prasowy Warty.

Towarzystwa są zobowiązane do podejmowania samodzielnych i aktywnych działań w ramach postępowania likwidacyjnego. Nie mogą biernie czekać na zakończenie pracy policji czy sądu. W praktyce oznacza to prowadzenie dochodzenia na własną rękę, m.in. pozyskiwanie informacji z policji, relacji świadków, wykonywanie oględzin miejsca zdarzenia czy uszkodzeń pojazdów. Jeśli na podstawie zebranych materiałów możliwe jest określenie odpowiedzialności czy stopnia przyczynienia się do szkody, wówczas na tej podstawie wypłacane jest odszkodowanie.

W myśl polskich przepisów ubezpieczyciele mają najwyżej 90 dni na zajęcie stanowiska odnośnie winy ubezpieczonego i na wypłatę odszkodowania, chyba że ustalenie odpowiedzialności albo wysokości odszkodowania zależy od toczącego się postępowania karnego lub cywilnego.

Przydatne autocasco

W najlepszej sytuacji są kierowcy, którzy mają autocasco. Mogą oni naprawić szkodę z AC, nie czekając na ustalenie, kto i w jakim stopniu odpowiada za karambol. Problemem jest to, że likwidując szkodę z AC, kierowca traci zniżki. Ale jeżeli postępowanie nie wykaże jego winy, możliwe jest roszczenie regresowe – ubezpieczyciel, który zlikwidował szkodę z AC, ma prawo (ale nie obowiązek) zażądać od ubezpieczyciela sprawcy (gdy już wiadomo, kto jest sprawcą) zwrotu wypłaconego odszkodowania. Z regresem występuje towarzystwo, a nie posiadacz polisy. Może zatem być tak, że ubezpieczyciel będzie wolał podnieść składkę klientowi niż dochodzić roszczeń w innej firmie ubezpieczeniowej.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.skibinska@rp.pl

Opinie

Łukasz Zoń, prezes SPBUiR

W tej szczególnej sytuacji, jaką jest karambol, każdy jego uczestnik, a szczególnie osoby liczące na wypłatę odszkodowania z polisy OC powinny aktywnie zaangażować się w ustalanie rzeczywistego przebiegu zdarzeń.

Jak najszybciej, bez czekania na pytania policji czy towarzystwa ubezpieczeniowego, należy przygotować odpowiednie oświadczenia, wypełnić dokumenty ubezpieczeniowe, wykonać dokumentację fotograficzną dotyczącą swojego auta, a następnie przekazać to wszystko odpowiednim instytucjom i ubezpieczycielowi. W sytuacjach bezspornych dobrym rozwiązaniem może być wspólne oświadczenie właścicieli pojazdów, które się bezpośrednio zderzyły. Działania te na pewno przyspieszą postępowanie odszkodowawcze.

Aleksander Daszewski, radca prawny Biuro Rzecznika Finansowego

Przykład karambolu mógłby być dobrym pretekstem do wypracowania rozwiązań systemowych upraszczających i przyspieszających proces likwidacji podobnych szkód. Być może warto byłoby przyjąć proporcjonalny podział odpowiedzialności między towarzystwa, które ubezpieczały samochody biorące udział w takiej kolizji. Ten sposób rozliczenia szkód mógłby mieć zastosowanie np. przy szkodach majątkowych czy nawet osobowych nieprzekraczających odpowiedniego limitu. Dodatkowym ułatwieniem byłoby przyjęcie przez towarzystwa zasady, że w tego typu sytuacjach wypłata odszkodowania nie powoduje utraty zniżek. Przyjęcie uproszczonej ścieżki likwidacji szkód z pewnością byłoby korzystne zarówno dla klientów, jak i towarzystw (mniej problemów, oszczędność czasu). Te ostatnie miałyby też okazję do poprawienia swojego wizerunku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA