fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Odszkodowania: odpowiedzialność ratującego za nieostrożność - wyrok Sądu Najwyższego

Adobe Stock
Nieostrożności osoby, która ratuje inną osobę, nie można zrównywać z zachowaniem sprawcy szkody.

Niestety, ratowanie nie zwalnia zupełnie z odpowiedzialności. Śpieszący z pomocą musi zachować pewną ostrożność. Inaczej sam naraża się nie tylko na szkody na zdrowiu, ale również na to, że zostanie mu ona tylko częściowo zrekompensowana.

Czytaj też: Nieostrożność poszkodowanego sąd może uznać za przyczynienie się do szkody

To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego.

Pielęgniarka w sąsiedztwie

Proces ten był pokłosiem zawalenia się części domu mieszkalnego w czasie jego rozbiórki. Prace były prowadzone z wyraźnym naruszeniem zasad bezpieczeństwa. Jeden z dwóch pozwanych, współwłaściciel posesji Ryszard S., został skazany za spowodowanie u powódki obrażeń ciała (art. 156 § 2 kodeksu karnego). W czasie rozbiórki, już po wyburzeniu jednej ze ścian oraz części stropu, kobieta z sąsiedztwa, z zawodu pielęgniarka, obserwowała, jak Ryszard S., stojąc na częściowo rozebranym stropie, skuwa jego pozostałości. Wówczas strop się zawalił. Pobiegła więc w jego stronę, aby udzielić mu pomocy. Wtedy nierozebrana ściana, na skutek zawalenia się stropu, przewróciła się. Jej części spadły na powódkę, powodując u niej wiele poważnych obrażeń.

Poszkodowaną kobietę wspierał prokurator. Pozywali nie tylko Ryszarda S., ale również Henrykę S., współwłaścicielkę działki. Jako inwestorka robót rozbiórkowych dopuściła do prowadzenia ich niewłaściwie i bez odpowiedniego nadzoru. Ponosi zatem odpowiedzialność za szkodę na podstawie art. 415 kodeksu cywilnego.

Sąd okręgowy stwierdził odpowiedzialność pozwanych. Uznał jednak, że powódka w 50 proc. przyczyniła się do powstania szkody. Oceniając jej zachowanie, podkreślił, że zabrakło jej rozwagi i elementarnej ostrożności. Wiedząc, że znajduje się w niebezpiecznej strefie, w bezpośrednim sąsiedztwie burzonej części budynku, wbrew regułom zdrowego rozsądku pobiegła w stronę walącego się stropu, narażając w ten sposób swoje zdrowie. Obydwie strony się odwołały. Sąd Apelacyjny w Łodzi uwzględnił tylko apelację powódki, zmniejszając jej przyczynienie się do 30 proc. Odpowiednio zwiększył zasądzone jej świadczenia, zadośćuczynienie do 126 tys. zł, odszkodowanie do 28 tys. zł, a ponadto rentę wyrównawczą oraz za utratę dochodów i na zwiększone potrzeby.

Cena braku rozwagi

Pozwani nie dali za wygraną. W skardze kasacyjnej do SN domagali się orzeczenia przyczynienia się poszkodowanej do swej szkody aż w 90 proc.

Sąd Najwyższy nie podzielił tego stanowiska.

– Przyjęcie przyczynienia się powódki na tak wysokim poziomie w istocie stanowiłoby zrównanie jej zachowania z zachowaniem Ryszarda S. jako sprawcy szkody. Powódka, jako pielęgniarka, a więc zawodowo zajmująca się udzielaniem pomocy, działała w odruchu podyktowanym troską o zdrowie osób potrzebujących pomocy, a więc z pobudek zasługujących na uznanie – wskazał w uzasadnieniu wyroku sędzia SN Henryk Pietrzkowski. – Jeśli można jej zarzucić, że nie zachowała należytej rozwagi i troski o własne zdrowie, to takie zachowanie oceniane w kategoriach przyczynienia się, przy uwzględnieniu wspomnianych okoliczności, trafnie ocenione zostało przez sąd apelacyjny jako 30 proc. przyczynienia.

Sygnatura akt: II CSK 283/18

Jolanta Budzowska, radca prawny, reprezentująca poszkodowanych na zdrowiu

Poszkodowana stanęła przed koniecznością ratowania życia i zdrowia osoby w stanie nagłego zagrożenia. Ciążył też na niej ustawowy obowiązek niesienia pomocy, art. 162 § 1 k.k. Jak się okazało po czasie, błędnie oceniła ryzyko, że może pomóc bez narażenia siebie. Należy pamiętać, że w razie nieudzielenia pomocy osobie w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia lub zdrowia można się uwolnić od odpowiedzialności karnej, jedynie wykazując, że rezygnacja była uzasadniona zagrożeniem swojego życia. Czy na takie aptekarskie ważenie dóbr: życia ratowanego i własnego, jest miejsce w sytuacji nagłej? Ponadto poszkodowana nie miała wiedzy budowlanej. W mojej opinii trudno tu przypisać winę poszkodowanej. Wydaje się, że w komentowanym wyroku zabrakło takiej pogłębionej analizy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA