fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Radwańska i Linette w trzeciej rundzie

Agnieszka Radwańska rozpoczęła turniej od przegranego tie-breaka. Potem poszło zgodnie z planem.
AFP
Agnieszka Radwańska i Magda Linette już w trzeciej rundzie.

Magda Linette skończyła pracę znacznie wcześniej, bo pokonała Chorwatkę Anję Konjuh w dwóch setach. Zaskoczeń w tym meczu było kilka – pierwsze, że Polka znów rozpoczęła ważne spotkanie od wygrania seta do zera.

Konjuh jest tenisistką z niezłą sportową biografią, mimo młodego wieku. Od 2013 roku, gdy była najlepszą juniorką świata, doszła do 30. miejsca w rankingu światowym i rozstawienia w Roland Garros, wygrała też jeden turniej WTA. Linette pomogło to, że grają razem w deblu, często wspólnie trenują – Polka ma od kilku lat chorwackiego trenera Izo Zunicia, zatem rozpoznanie mocnych i słabszych stron Anji nie stanowiło problemu.

Najtrudniej było opanować nerwy po pierwszym, nadzwyczaj udanym secie. Magda Linette nigdy wcześniej nie wygrała dwóch meczów z rzędu w turnieju wielkoszlemowym, raz udało się jej wygrać w US Open (2015), drugi raz w Roland Garros dwa dni temu. Po godzinie i kilku minutach okazało się, że stać ją na więcej, że mocna Chorwatka denerwowała się bardziej, że pracowitość ma znaczenie – co mocno podkreślał trener Zunić. Wynik końcowy: 6:0, 7:5, taki sam padł w pierwszym meczu Polki – z Alizé Lim. W piątek Linette i Konjuh zagrają drugi mecz deblowy, rywalkami będą Czeszki Lucie Hradecka i Katerina Siniakova – para nr 6.

Następna singlowa rywalka Magdy Linette to Elina Switolina, Ukrainka, która w ostatnich tygodniach spisuje się świetnie. Niedawno wygrała turniej w Rzymie, awansowała na szóste miejsce rankingu WTA, słowem – poprzeczka bardzo się podniosła. Siłą Switoliny jest swoboda uderzeń i dobrze kontrolowana dynamika na korcie, w czwartek przekonała się o tym Cwetana Pironkowa, kiedyś ćwierćfinalistka w Paryżu.

Gdy rozstrzygały się końcowe wymiany meczu Linette – Konjuh, Agnieszka Radwańska właśnie przegrywała tie-break pierwszego seta z Alison Van Uytvanck (113. WTA, bywało lepiej). Belgijka, wyraźnie zahartowana w zwycięskich kwalifikacjach, odważnie ruszyła na 10. rakietę świata.

Miała w ręku niezły serwis, siłę oraz niezłe pomysły taktyczne, tylko nie miała dostatecznej pewności siebie, by pokonać Polkę. Gdy Agnieszka zmieniła nastawienie, dodała niezbędną dawkę wigoru, wzmocniła tempo wymian i ruszyła do siatki, zaczęły się problemy Belgijki. Od chwili gdy Van Uytvanck dopuściła myśl, że Radwańska jednak jest dla niej za sprytna, za szybka i przebije bezbłędnie niemal każdą piłkę, odmiana stała się oczywista. Nawet jeśli od czasu do czasu Alison jeszcze potrafiła efektownie zdobyć punkt. Agnieszka wygrała 6:7 (3-7), 6:2, 6:3. – Alison zaczęła mecz bardzo dobrze. Sądzę, że na kortach ziemnych może osiągnąć wiele. Potrafi łączyć dobry serwis z różnymi uderzeniami, umie mocno posłać piłkę. Dzięki takiej grze zmusiła mnie do podniesienia poziomu wymian i zmiany taktyki. Po pierwszym secie zrozumiałam, że nie mogę dłużej czekać na jej błędy, bo wiele ich nie będzie. To był klucz do wygranej – powiedziała Radwańska, dodając jeszcze komunikat o stanie zdrowia: – Czuję się sprawna na 100 procent.

Kolejny mecz Polka zagra z Francuzką Alizé Cornet, z którą na osiem starć wygrała siedem. Termin – sobota. Wobec takiej rywalki dochodzi jeszcze jeden poważny przeciwnik – publiczność, być może na korcie centralnym, bo na korcie nr 1 oraz Suzanne Lenglen Polka już grała.

Czwartek był dniem porażki deblisty Marcina Matkowskiego. Polak i Francuz Edouard Roger-Vasselin przegrali 5:7, 6:7 (7-9) z parą Anders Molteni (Argentyna) i Adil Shamasdin (Kanada). Ranking i dawne zasługi pokonanych podpowiadały zupełnie co innego. Matkowski zagra jeszcze w mikście z Lucie Hradecką.

Do późnych godzin popołudniowych pierwszego czwartku w turnieju nie widziano wielu niezwykłych rozstrzygnięć: awansowali do trzeciej rundy Stan Wawrinka, Marin Cilić, Kei Nishikori i Juan Martin Del Potro. Przegrali Tomas Berdych z Karenem Chaczanowem, jednym z młodych wspieranych przez ATP w cyklu #NextGen, oraz Nick Kyrgios z Kevinem Andersonem. Andy Murray znów męczył się z rywalem (Martin Kližan) i własnym tenisem, ale czterosetowe zwycięstwo wymęczył.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA