fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Adaptacja „Innego świata” w Teatrze TV. Zło w formie skondensowanej

Andrzej Masztalerz (Dimka), Philippe Tłokiński (Gustaw). „Inny świat” w poniedziałek w TVP 1
TVP
Adaptacja „Innego świata” powstała w setną rocznicę urodzin Gustawa Herlinga-Grudzińskiego.

Gustaw Herling-Grudziński (1919–2000) pisał „Inny świat” od lipca 1949 do lipca 1950 roku. Książka była pokłosiem dramatycznych doświadczeń z sowieckiego łagru z czasów II wojny światowej.

Wojna przerwała jego polonistyczne studia na Uniwersytecie Warszawskim. Zaangażował się w działalność jednej z pierwszych organizacji konspiracyjnych – Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej (PLAN). Wkrótce otrzymał misję dotarcia do Skandynawii i powiadomienia opinii publicznej o tym, co się dzieje w Polsce pod dwiema okupacjami. Nie zdołał tam dotrzeć – w marcu 1940 został aresztowany w Grodnie przez NKWD za nielegalne przekroczenie granicy Związku Sowieckiego.

Dwa lata w łagrze

Uznany został za szpiega i osadzony w łagrze w Jercewie. Przebywał tam dwa lata, do uwolnienia na podstawie porozumienia Sikorski–Majski. Po wojnie został emigrantem.

Po raz pierwszy „Inny świat” został opublikowany po angielsku w 1951 roku. Polskie wydanie ukazało się dwa lata później nakładem londyńskiego wydawnictwa Gryf, ale Herling-Grudziński jako pisarz znajdujący się na indeksie w PRL-u był wydawany u nas jedynie w drugim obiegu. Dopiero w 1989 roku Czytelnik wydał po raz pierwszy oficjalnie „Inny świat”, w trudnym dziś do wyobrażenia nakładzie – 150 tys. egzemplarzy.

– W czasie gdy „Inny świat” ukazał się w Londynie, zaczęły się pojawiać i inne relacje więźniów sowieckich – przypominał Włodzimierz Bolecki, konsultant historyczny spektaklu. – W 1949 roku rozpoczęły się pierwsze procesy o prawdę. We Francji odbył się tzw. proces Krawczenki, uciekiniera z Związku Sowieckiego, który opisał łagry w książce „Wybrałem wolność”. Stawili się świadkowie, którzy także byli więźniami. W innym procesie świadkiem był Józef Czapski, którego obozowe relacje także dziś znamy. A Herling długo nie doceniał „Innego świata”. Jeszcze kilka lat po napisaniu i publikacji w różnych tłumaczeniach nie uważał się za pisarza.

„Inny świat” to utwór bez dialogów i scen. Jest w nim wiele monologów, większość dzieje się w sferze pojęć, a nie zdarzeń. Niełatwo tę prozę przełożyć na język teatru, dokonał tego Igor Gorzkowski, także reżyser spektaklu Teatru TV. To pierwsza adaptacja „Innego świata” zaakceptowana przez spadkobierców pisarza, choć nie pierwsza im przedłożona.

– Moja znajomość z Herlingiem zaczęła się od „Dziennika pisanego nocą” – opowiada Igor Gorzkowski. – Kiedy w 1989 roku zdawałem maturę, „Inny świat” jeszcze nie był lekturą szkolną. Przeżycia opisane przez Herlinga dały mu paszport, by wypowiadać się w kwestiach zasadniczych, takich jak dobro i zło, uczciwość, nieuczciwość, wiara. Stał na straży porządku, podstawy moralnej odróżniającej dobro i zło niezależnie od warunków.

Klamrą spektaklu jest ostatni rozdział książki, scena rozgrywająca się w 1945 roku w Rzymie. Bohatera odwiedza człowiek, który wyznaje, że jego podpis okazał się wyrokiem śmierci dla czterech niewinnych więźniów niemieckich. W zamian za ów podpis on przeżył obóz. Doprasza się teraz jednego słowa: „rozumiem”. Ta sytuacja zmusza bohatera do rozrachunku z obozową przeszłością.

– W książce Herling-Grudziński jest najczęściej obserwatorem zdarzeń, udramatyzowanie akcji wymagało dopowiedzenia stosunku głównego bohatera do innych postaci i sytuacji – wyjaśnia Igor Gorzkowski. – Przełożyliśmy na język teatru kilkanaście mikropowieści, których bohaterami są współwięźniowie Herlinga. Wciągają go w swój świat, domagają się, żeby zaświadczył o tym, co ludzkie w tym nieludzkim świecie. O ich istnieniu, bo w tym świecie można było zniknąć bez żadnego śladu pamięci.

Wolność śmierci

Osią dramaturgii jest osiem dni głodówki, którą podejmuje bohater.

– W ten sposób uderza w podstawy systemu obozowego opartego na głodowych racjach żywności i nieludzko ciężkiej, niewolniczej pracy – opowiada reżyser. – To nie tylko manifestacja, ale mordercza walka. Cierpi, wątpi, ale trwa w swym oporze. Przywołuje kolejne obozowe wspomnienia korespondujące z własnymi przeżyciami. Historię poznanej w obozie kobiety, która pożycza mu „Wspomnienia z domu umarłych” Dostojewskiego i powtarza za nim, że jesteśmy ludźmi wolnymi, dopóki możemy sami wybrać rodzaj i moment śmierci. Bohaterka próbuje popełnić samobójstwo, ale zostaje odratowana. Nawet ten skrawek wolności zostaje jej odebrany. W tym ciągu tematycznym mieści się też historia czeczeńskiego górala modlącego się, by Bóg odebrał mu życie, a jednocześnie uważającego, że grzechem śmiertelnym jest samemu odebrać sobie życie. Retrospekcje zagęszczają się i potwornieją, współgrając z przeżyciami bohatera.

W spektaklu mieszają się dwa plany: realistyczny oraz świata na granicy realności i majaków.

– Im dłużej trwa głodówka, tym bardziej odkształca się świadomość bohatera, zanurza się on w stany oniryczne – uważa Igor Gorzkowski. – Myślę, że ten spektakl odwołuje się głównie do emocji. Wyłania się z niego obraz świata, w którym panuje zło w formie niezwykle skondensowanej. Zło zorganizowane ludzką ręką. Piekła, o jakich pisał Grudziński, są i dziś. Autor „Innego świata” przypominał, że naiwnością jest sądzić, że historia rozumiana jako walka między antagonistycznymi systemami społecznymi się skończyła. Nie jesteśmy wolni od zagrożenia totalitaryzmem.

– Chodzimy po cienkiej warstwie lodu, która w każdej chwili może się załamać – powtarzał za Bernardem Russellem Gustaw Herling-Grudziński.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA