fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Vichy, główny sojusznik Hitlera

Marszałek Philippe Petain spotkał się w październiku 1940 r. z Hitlerem, aby zaproponować III Rzeszy szeroką współpracę
AFP
Decyzją prezydenta każdy będzie miał dostęp do archiwów pokazujących współpracę z III Rzeszą. Obraz kraju na tym nie zyska.

– Człowiek, który wydał mojego ojca, nazywał się Lempereur. Został skazany na śmierć in absentia. To wszystko, co o nim wiemy – mówi „Rz" Dominique Moisi, politolog żydowskiego pochodzenia i założyciel Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IFRI).

Po 70 latach ta rodzinna tragedia ma jednak wreszcie szansę na wyjaśnienie. 8 maja tego roku, w 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej, 150 czołowych historyków zwróciło się do François Hollande'a o pełne otwarcie archiwów odnoszących się do jednego z najbardziej wstydliwych okresów historii Francji. Prezydent właśnie wydał na to zgodę: wejdzie w życie zaraz po nowym roku. Od tego momentu każdy Francuz będzie mógł swobodnie obejrzeć archiwa z okresu okupacji kraju oraz dokumenty sporządzone aż do 31 grudnia 1960 r., jeśli odnoszą się do czasów II wojny światowej.

– Najciekawsze będą materiały wymiaru sprawiedliwości. Pokażą z jednej strony procesy wytoczone członkom ruchu oporu przez władze Vichy, a z drugiej rozliczenie już po wojnie kolaborantów. W tym ostatnim przypadku chodzi o ok. 300 tys. Francuzów – mówi „Rz" Henry Rousso, wybitny znawca historii II wojny światowej i jeden z sygnatariuszy listu do Hollande'a.

Zaraz po wyzwoleniu we Francji był raczej krótki okres brutalnego rozliczenia z okresem okupacji. Sądy skazały 120 tys. osób, z czego ok. półtora tysiąca na śmierć.

– W trzech zachodnich strefach okupacyjnych Niemiec rozstrzelano kilkakrotnie mniej zbrodniarzy nazistowskich. Wbrew powszechnej opinii Francja początkowo wcale nie uciekała przed rozliczeniem własnej historii – mówi Rousso.

Ten okres szybko się jednak skończył. Generał de Gaulle stworzył mit, że przytłaczająca większość Francuzów była w czasie wojny bohaterami. Ta wyjątkowa operacja wizerunkowa była możliwa dzięki poparciu Winstona Churchilla, który widział we Francji cennego sojusznika w walce z rosnącym zagrożeniem ze strony ZSRR. To dzięki temu Francja została włączona do wąskiego grona potęg, które pokonały III Rzeszę, z własną strefą okupacyjną i stałym miejscem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Obraz, który wyłoni się z otwieranych właśnie archiwów, będzie jednak inny.

– Przynajmniej do 1942–1943 roku, kiedy stało się jasne, że Niemcy nie wygrają wojny, ogromna większość Francuzów popierała kolaborancki reżim ustanowiony przez marszałka Petaina – uważa Dominique Moisi.

To miało bardzo konkretne przełożenie na wynik wojny.

– Francja była jedyną wielką potęgą, którą udało się pokonać Hitlerowi. Petain z własnej inicjatywy zaproponował pomoc Trzeciej Rzeszy, przede wszystkim ekonomiczną. Liczył, że w nowej, niemieckiej Europie zyska w ten sposób miejsce dla Francji, ochroni jej państwowość. To wsparcie miało szczególnie duże znaczenie w okresie wojny totalnej, jaką od 1941 roku Hitler wydał Stalinowi. Gdyby nie francuska pomoc, III Rzesza zapewne zostałaby pokonana dużo wcześniej, wcześniej nastąpiłoby też lądowanie aliantów w Normandii – mówi Rousso.

Ta fundamentalna prawda rzuca się długim cieniem na wizerunek Francji. Ale otwarcie archiwów ma też duże znaczenie dla ujawnienia tysięcy indywidualnych biografii. Chodzi przede wszystkim o takie osoby jak były prezydent Francois Mitterrand czy premier i szef dyplomacji za czasów de Gaulle'a Maurice Couve de Murville, którzy najpierw współpracowali z reżimem Vichy i dopiero gdy okazało się, że nie ma on szansy na sukces, przeszli na stronę ruchu oporu. Teraz zapewne okaże się, że podobnych „bohaterów", którzy odegrali ważną rolę w powojennej historii kraju, było o wiele więcej.

– W ostatnim okresie wojny z Niemcami walczyło około 200 tys. Francuzów. Dzięki nim proces wyzwolenia kraju został znacząco ułatwiony. Ale do 1942 roku opór zbrojny właściwie nie istniał, de Gaulle był bardzo izolowany. Odtajniane dokumenty pokażą, jaka była skala współpracy na najniższym poziomie – właścicieli sklepów, urzędników. Każdy będzie mógł sprawdzić, czy miał w rodzinie takich przodków. Nie można nawet wykluczyć pojedynczych procesów, ale będą nieliczne – od wojny minęło zbyt wiele lat – mówi Rousso.

Jego zdaniem, gdyby reżim Vichy nie zdecydował się na współpracę z Hitlerem, okupacja Francji byłaby znacznie bardziej brutalna.

– To nie byłby tak brutalny model, jak w Polsce, ale raczej rozwiązanie, jakie Niemcy zastosowali w Belgii: kraj zarządzany bezpośrednio przez Wehrmacht i gestapo, w którym francuska administracja zajmowałaby się jedynie rozwiązywaniem bieżących spraw – uważa Rousso.

Wśród szerokiej palety współpracy, jaką z własnej inicjatywy reżim Vichy zaproponował Hitlerowi, szczególnie wstydliwe było wywiezienie do hitlerowskich obozów koncentracyjnych ok. 76 tys. francuskich obywateli żydowskiego pochodzenia, jednej czwartej całej przedwojennej wspólnoty.

– Rekompensatę za tę krzywdę francuskie państwo wypłaciło tylko częściowo. Francuskie koleje SNCF przekazały na przykład odszkodowania tylko Żydom, których potomkowie mieszkają w USA, bo inaczej francuski koncern nie mógłby otrzymać kontraktów w USA. Żydzi, którzy pozostali we Francji, takiej rekompensaty nie dostali – mówi Dominique Moisi.

We Francji mieszka dziś największa wspólnota żydowska w Europie, przeszło pół miliona osób.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA