Najnowsza groźba to „corralito", całkowite odcięcie zbuntowanej prowincji od rynków finansowych, gdyby ta zdecydowała się na niezależność. Taki ponury scenariusz nakreślił prezes hiszpańskiego banku centralnego Luis Maria Linde. Bo jego zdaniem „jest zupełnie jasne", że niepodległa Katalonia nie będzie ani członkiem Unii Europejskiej, ani tym bardziej strefy euro.
O to zadba Madryt, który w obu przypadkach ma prawo weta. Zdaniem Lindego sytuacja jest na tyle poważna, że pierwsi mieszkańcy Barcelony wyjmują z kont swoje oszczędności. Nie chcą się obudzić z wkładami przeliczonymi na nową, znacznie słabszą katalońską walutę.