fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Grecy chcą 290 mld euro

Gabinet Angeli Merkel nie chce słyszeć o żadnych odszkodowaniach
AFP
Rząd w Atenach proponuje Niemcom rozpoczęcie negocjacji na temat odszkodowań za II wojnę. Polska jest gotowa przyłączyć się do Greków.

Grecki rząd przekazał oficjalnie niemieckiemu rządowi notę werbalną potwierdzającą roszczenia reparacji jako zadośćuczynienie za działania nazistowskich Niemiec w czasie okupacji. Wręczył ją we wtorek ambasador Grecji w berlińskim MSZ . – Ta sprawa ma zarówno aspekt moralny, jak i materialny o ogromnym znaczeniu dla Greków – czytamy w nocie.

Jak pisze dziennik „Kathimerini", cytując oświadczenie greckiego MSZ, rząd w Atenach domaga się także odszkodowań związanych z I wojną światową, jak i II wojną światową, za nielegalnie, wywiezione artefakty archeologiczne oraz dobra kultury. W sumie chodzi o 290 mld euro.

Berlin nie chce nic słyszeć o odszkodowaniach czy reparacjach. Oficjalna linia rządu sprowadza się do przypomnienia, że Niemcy wypłaciły już Grekom w 1960 r. 115 mln marek tytułem odszkodowań i nie ma obecnie żadnych podstaw do dalszych żądań. W opinii Berlina traktat o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec z 1990 roku, zwany także traktatem dwa plus cztery, zamyka wszelkie potencjalne roszczenia.

Berlin: sprawa dawno załatwiona

Z tej też przyczyny Niemcy odrzucają wszelkie żądania odszkodowawcze przygotowywane przez Sejm. Podobnie jak w Polsce, tak i w Grecji, sprawą odszkodowań zajął się parlament. Przygotowanie obszernego raportu trwało kilka ostatnich lat. Zawiera dokładne wyliczenia strat. Na 171,4 mld obliczono szkody wojenne w postaci zniszczeń infrastruktury. 10,3 mld euro powinny zwrócić Niemcy z racji wymuszonego kredytu przez niemieckie władze okupacyjne. 33,8 mld euro to straty państwa wynikłe z zawłaszczenia surowców, jak ropa czy produkty rolne w latach 1940–1944. Z kolei 53,8 mld euro wynieść miały straty w sektorze produkcyjnym w czasie okupacji.

W ramach reparacji powinny znaleźć się także odszkodowania dla ofiar zbrodni wojennych oraz ich krewnych. Wymienia się tu dwa warianty. Pierwszy to odszkodowania dla krewnych 120 tys. ofiar śmiertelnych, którzy stracili życie w następstwie działań wojennych lub w obozach w wysokości 700 euro miesięcznie przez 15 lat. Całkowity koszt takiego rozwiązania to 15,1 mld euro.

Drugi wariant obejmuje odszkodowania z uwzględnieniem wszystkich ofiar śmiertelnych w czasie okupacji, a więc 558 tys. osób plus 880 tys. osób, które utraciły zdolność do pracy. Krewni ofiar śmiertelnych mieliby otrzymać przez 15 lat 700 euro miesięcznie. Przez pięć lat mieliby otrzymywać 700 euro miesięcznie inwalidzi wojenni. Koszt takiej operacji dla Niemiec wynosić miałby 107,2 mld euro.

Reparacje i wybory

– Sprawa reparacji nie wzbudza większych emocji społecznych ani większego zainteresowania mediów. Znacznie większe zainteresowanie towarzyszy dyskusjom na temat realnego obniżenia podatków – mówi „Rzeczpospolitej" Tania Bozaninu, komentatorka opiniotwórczego pisma „To Vima".

Reparacje mogą stać się jednak tematem, gdy na dobre ruszy kampania do przedterminowych wyborów parlamentarnych, które odbędą się 7 lipca.

Zdecydował się na nie premier Aleksis Cipras, w sytuacji gdy kierowana przez niego skrajnie lewicowa SYRIZA poniosła porażkę w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Znaczna część greckich komentatorów traktuje reparacje jako element wewnętrznej konfrontacji politycznej.

– Żądania reparacji pojawiły się w obecnej postaci w początkowej fazie kryzysu finansowego Grecji, ale sprawa ta nabrała od tego czasu własnej dynamiki – mówi „Rzeczpospolitej" dr Karl Heinz Roth, autor licznych opracowań na temat ciążącego na Niemczech obowiązku zadośćuczynienia materialnego i moralnego za zbrodnie i zniszczenia w czasie ostatniej wojny.

Wraz ze swoim zespołem obliczył wysokość należnych odszkodowań i reparacji dla okupowanych przez nazistowskie Niemcy państw południowo-wschodniej Europy na zawrotną sumę 7,5–8 bln euro. To mniej więcej dwa razy więcej niż roczny PKB.

– Oczywiście Niemcy nie byłyby w stanie wypłacić takiej sumy. Jednak o jednej piątej czy nawet jednej czwartej tej kwoty można by dyskutować – tłumaczy Roth. Przypomina, że odbudowa byłej NRD kosztowała co najmniej 1,2 bln euro przez ostatnie trzy dekady, na czym gospodarka niemiecka nie ucierpiała. Wniosek: Niemcy stać na co najmniej bilion euro dla takich państw, jak Grecja, kraje byłej Jugosławii, Czechy, Polskę, Białoruś i Ukrainę.

Najlepszym sposobem na zmuszenie niemieckiego rządu do podjęcia tego tematu byłoby zorganizowanie wielkiej międzynarodowej konferencji pod auspicjami UE czy ONZ poświęconej sprawie niemieckich reparacji i odszkodowań. Jej traktatowe ustalenia miałyby być uzupełnieniem traktatu 2+4.

Polska za Grecją

– Do Grecji powinna się obecnie przyłączyć Polska, wywierając wspólnie presję na niemiecki rząd – mówi Roth. – To ciekawa inicjatywa. Trzeba nadać sprawie odszkodowań wymiar międzynarodowy. Im większa będzie presja na Niemcy, tym większe prawdopodobieństwo, że niemiecki rząd zmieni zdanie – mówi „Rzeczpospolitej" poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS), szef sejmowej komisji ds. odszkodowań należnych Polsce od Niemiec. Jego zdaniem gwarancją sukcesu może być jedynie konsekwentne i długofalowe działanie. Tym bardziej że w Niemczech jest spora grupa wpływowych postaci wskazujących, jak np. Gesine Schwan dwukrotna kandydatka na prezydenta RFN, że sprawa zadośćuczynienia za zbrodnie nazistowskie nie jest bynajmniej zakończona.

Wiele z takich osób wspiera także budowę w Berlinie pomnika upamiętniającego krzywdy wyrządzonym Polsce i Polakom. Za tą ideą zaprezentowaną dwa lata temu przez Floriana Mausbacha, emerytowanego szef Federalnego Urzędu Budownictwa, opowiedział się właśnie niemiecki rząd. Jednak decydujące słowo należy do Bundestagu. Należy mieć nadzieję, że jest to już jedynie formalność po niedawnym apelu pięciu posłów Bundestagu reprezentujących wszystkie, z wyjątkiem AfD, frakcje w Bundestagu. Pomnik powstanie najprawdopodobniej na Askanischer Platz, naprzeciwko budowanego centrum dokumentacji wypędzeń w Berlinie, tuż przy dworcu Anhalckim.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA