fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Czy Birmingham to miasto islamskie

Antyislamskie protesty w Wielkiej Brytanii
YouTube
Telewizja Fox News musi się tłumaczyć za eksperta, który uznał, że Birmingham to miasto islamskie. W rzeczywistości „zaledwie“ co czwarty jego mieszkaniec jest muzułmaninem.

Stevie Emerson często wypowiadał się na antenie Fox News na temat Bliskiego Wschodu i terroryzmu islamskiego. Komentując sytuację po ataku na redakcje „Charlie Hebdo" przytoczył sytuację w Birmingham jako przykład kłopotów Europejczyków i szerzącego się radykalizmu w Europie. Stwierdził, że „to miasto całkowicie islamskie", w którym nie-muzułmanin może się wręcz obawiać wyjść na ulicę.

Po tej wypowiedzi na telewizję Fox (znaną notabene z dość niedokładnych informacji na temat sytuacji poza granicami USA) i na Emersona posypały się gromy i sarkastyczne komentarze. Redakcja otrzymała setki e-maili i tweetów oburzonych „antyislamizmem" telewidzów, zwłaszcza z Wielkiej Brytanii. „Islamskie kobiety przejmują władzę nad Birmingham" - kpił jeden z nich, inny pokazał wieżę telewizyjną w mieście jako „najwyższy minaret", inny załączył zdjęcie pielgrzymki do Mekki podpisując „mecz Aston Villa" (klub piłkarski z Birmingham).

Uginając się pod naporem krytyki Stevie Emerson wycofał się ze swoich niefortunnych stwierdzeń. „W oczywisty sposób popełniłem straszny błąd, z który przepraszam" - oświadczył. Nie była to zresztą jego pierwsza wpadka - już w 1995 r. w reakcji na zamach bombowy w Oklahoma City stwierdził, że miasto to jest... ośrodkiem radykalizmu islamskiego.

Traktując jego wypowiedź dosłownie trzeba oczywiście przyznać racje jego krytykom: w Wielkiej Brytanii (a nawet w całej Unii Europejskiej) nie ma żadnego liczącego się „islamskiego" miasta, w którym napływowa ludność wyznająca islam stanowiłaby większość. Nie ma też oficjalnych „stref zakazu wstępu dla nie-muzułmanów".

Prawda nie jest jednak tak jednoznaczna jak życzą sobie tego obrońcy poprawności politycznej. W wielu dużych miastach - także w Wielkiej Brytanii - odsetek muzułmanów przekracza już 15 a nawet 20 proc. Większość z nich akceptuje prawa i obyczaje w nowej ojczyźnie, jednak hałaśliwa i wyjątkowo aktywna mniejszość radykałów daje o sobie wyraźnie znać. Na tyle głośno, że amerykański „National Catholic Register" uznał Birmingham na równi z Rotterdamem za jeden z wzorcowych przykładów szerzenia się radykalnego islamu w Europie.

W Birmingham według danych Office for National Statistics w 2012 r. było 26,9 proc. mieszkańców pochodzących z kręgu kultury islamu. Z kolei religię muzułmańską deklarowało 21,5 proc. Tymczasem według danych publikowanych przez „Economista" w 2008 r. muzułmanów w metropolii birminghamskiej było 14,3 proc. Na zwiększenie się populacji islamskiej wpływ ma z jednej strony trwająca wciąż imigracja (głównie do miast gdzie już istnieje znacząca mniejszość muzułmańska), z drugiej zaś wyższy niż w tradycyjnej społeczności brytyjskiej przyrost naturalny.

Świadczy o nim rosnący odsetek muzułmanów w coraz młodszych rocznikach - w 2011 r. na 278 tys. mieszkańców Birmingham w wieku do 18 lat młodych muzułmanów było 97 tys. (35 proc.). Dla porównania młodych chrześcijan było 94 tys. W 2013 r. najpopularniejszym imieniem nadawanym noworodkom płci męskiej w okręgu Midlands było Mohammad (lub Muhammad). Imię Proroka w metropolii birminghamskiej otrzymało łącznie 1195 chłopców. Jest to zresztą proces widoczny w całym kraju - o ile muzułmanie stanowią 4 proc. ludności Wielkiej Brytanii, to wśród dzieci odsetek ten wynosi już 9 proc.

Ashfaq Taufique przewodniczący Stowarzyszenia Islamskiego w Birmingham w jednym z wywiadów udzielonym latem zeszłego roku skarży się na „większość, która wciąż ma żale do społeczności muzułmańskiej w mieście". Problem w tym, że odpowiedzialność za napięcia nie leży tylko po stronie antyislamskiej English Defence League (EDL) ale i radykałów muzułmańskich. Wiosną 2014 r. brytyjskie władze edukacyjne interweniowały np. w sprawie kilku szkół publicznych w Birmingham „przejętych" przez społeczność islamską. Próbowano w nich prowadzić segregację chłopców i dziewcząt i sankcjonować obyczajowość muzułmańską. W co najmniej jednym przypadku nauczyciel prowadził naukę piosenek poniżających chrześcijan.

Pojawiają się żądania usankcjonowania szarijatu wśród muzułmanów. Przeciwstawiają się temu brytyjskie stowarzyszenia prawników, jednak w zamkniętych społecznościach takie nieformalne rozsądzanie spraw mniejszej wagi bywa tolerowane. Zdarzają się demonstracje radykałów żądających np. prohibicji alkoholowej w dzielnicach islamskich albo rozdziału studentów według płci. Radykalizacje dostrzegają nie tylko niepoprawni politycznie rasiści i członkowie EDL. W kwietniu radykalne żądania swoich współobywateli skrytykował publicznie nawet poseł do brytyjskiego parlamentu z Birmingham Khalid Mahmoud, który sam jest pochodzącym z Pakistanu muzułmaninem.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA