fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

PKOL i 4F pokazały kolekcję ubiorów na igrzyska w Pjongczang

Kolekcja 4F Pjongczang 2018.
materiały prasowe
Polski Komitet Olimpijski i marka 4F pokazały w czwartek kolekcję ubiorów na igrzyska w Pjongczang.

Wygląda na to, że reprezentacja Polski zachowa styl, jaki narzucają barwy biało-czerwone i połączy to z elegancją szarości, która będzie tłem. Motywem przewodnim kolekcji są tym razem geometryczne kształty, widoczne w nadrukach oraz zestawieniach kolorystycznych.

Nad kolekcją na igrzyska pracowało kilkudziesięciu projektantów pod kierownictwem artystycznym Ranity Sobańskiej i we współpracy z Polskim Komitetem Olimpijskim (PKOl.), który konsultował poszczególne elementy już we wczesnych etapach ich przygotowywania. Wedle twórców najnowsza kolekcja olimpijska jest także reinterpretacją sportowego stylu lat 80. i 90.

Sportowcy podczas zimowych igrzysk potrzeby mają niemałe. Najbardziej komentowane przez kibiców są ubiory defiladowe, ale dostają też odzież treningową oraz wypoczynkową w stylu casual do codziennego użytku.

Ze sportowego punktu widzenia najważniejsze mogą być zalety niewidoczne gołym okiem: wytrzymałość, perfekcja wykonania, polegająca m.in. na laserowym kroju i spawaniu szwów, także dobra jakość oddychających i lekkich materiałów, zapewniających komfort termiczny, szybkie schnięcie, nawet odporność na rozwój bakterii.

Ceremonia otwarcia igrzysk połączona z defiladą sportowców oznacza potrzebę efektownej prezentacji maszerujących ekip. Nieoficjalny, ale dostrzegany przez wszystkich, konkurs w tej dziedzinie trwa od wielu lat, dlatego np. ekipa USA od 2008 roku korzysta z usług znanej firmy Polo Ralph Lauren. Niemałą dyskusję wzbudził fakt, że stroje amerykańskie z 2012 roku były uszyte w Chinach, a nie w Ameryce. Już po igrzyskach zimowych w Turynie (2006), gdzie Amerykanów ubierała jeszcze kanadyjska firma Roots, były głosy, że nie warto oddawać tej pracy poza kraj.

Brytyjczyków w Rio ubierał Adidas, ale kolekcję przygotowała Stella McCartney. Niemcy od lat pozostają w zasadzie wierni swym firmom i stylistom (Willy Bogner w Soczi), tak samo jak Chińczycy. W projektowanie olimpijskich strojów włączają się z ochotą znane marki np. Levi Strauss (amerykańskie kożuszki w Lake Placid), Giorgio Armani (Włosi w Londynie), Christian Louboutin (Kuba w Rio). Olimpijska parada sportowców bywa też okazją do demonstracji odrębnych postaw: Szwedów w Rio wyposażyła sieciówka H&M.

Polski Komitet Olimpijski wydaje się rozsądnie godzić potrzeby ekipy z wymogami wizerunkowymi i korzyściami dla firmy szyjącej ubrania sportowe. Współpracuje z polską marką 4F (czyli spółką OTCF, mającą jeszcze w portfolio markę Outhorn oraz sklepy 4Faces) od 2008 roku, gdy podjął rozmowy z prezesem OTCF Igorem Klają z polecenia Polskiego Związku Narciarskiego.

– Symbioza sportu z tym biznesem nie jest przypadkowa. Każdy z tych światów wnosi do współpracy swoje wartości. Sport to dziedzina życia, budząca pozytywne emocje. A biznes? Jego dynamika, podążanie za innowacjami to działania, z których sport może czerpać. Polska marka ubiera naszą reprezentację i jesteśmy z tego dumni. Elastyczność, dostosowanie się firmy OTCF do potrzeb sportowców to postawa, którą doceniamy, dlatego nasza współpraca trwa już prawie dziesięć lat – mówi Andrzej Kraśnicki, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Logo 4F pojawiło się na polskich strojach olimpijskich już po raz piąty, wcześniej było widoczne podczas letnich igrzysk w Londynie i Rio oraz zimowych w Vancouver i Soczi. W strojach z tą marką Polki i Polacy startowali także podczas pierwszych igrzysk europejskich w Baku.

Młodsi sportowcy też skorzystali, ubrania ze znaczkiem 4F miały reprezentacje na letnich młodzieżowych igrzyskach w Singapurze i Nankinie, także zimowych w Innsbrucku i Lillehammer oraz przy okazji wielu Olimpijskich Festiwali Młodzieży Europy.

Podczas zimowych igrzysk w Pjongczang firma 4F ubierze także reprezentacje Serbii, Łotwy, Chorwacji i Grecji. Te kolekcje również powstały we współpracy z narodowymi komitetami olimpijskimi i będą dostępne w sprzedaży detalicznej na tamtych rynkach.

Skuteczny wymiar biznesowy tej działalności nietrudno dostrzec – widok Novaka Djokovicia w Rio w koszulce z logo 4F naprawdę dał się przeliczyć na zyski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA