fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o Trybunał Konstytucyjny

Sejmowe awantury o TK

Stanisław Piotrowicz (PiS) tłumaczył, że propozycja usunięcia zapisu o siedzibie TK w Warszawie była testem dla opozycji
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Spory na sali plenarnej, spory na komisji. Mimo sprzeciwu opozycji PiS przeprowadza zmiany w Trybunale.

Chodzi o kilka fundamentalnych zmian, w tym rozpatrywania skarg głównie w pełnym składzie (co najmniej 13 na 15 sędziów TK) oraz w kolejności ich wpływania – co doprowadzi do spowolnienia prac Trybunału oraz uniemożliwi badanie na bieżąco ustaw autorstwa PiS.

Według projektu Prawa i Sprawiedliwości decyzje TK mają zapadać większością 2/3 głosów, co oznacza, że sędziowie z nadania PiS będą mieli mniejszość blokującą. Projekt wprowadza też możliwość odwoływania sędziów TK przez Sejm na wniosek samego Trybunału w efekcie postępowania dyscyplinarnego. O dyscyplinarkę dla sędziego mogliby występować prezydent i rząd.

Płomienne mowy

Tak skrojony projekt trafił we wtorek z Komisji Ustawodawczej na plenarne posiedzenie Sejmu. Występujący w imieniu PiS Arkadiusz Mularczyk sięgał po argumenty zgodnie powtarzane potem przez kolejnych polityków PiS. – Chodzi o wprowadzenie jasnych zasad kolejności rozpatrywania spraw w TK, żeby nie było możliwości żonglowania sprawami – stwierdził. Przekonywał, że prezes TK nie powinien dowolnie ustalać terminów rozpraw i składów izb orzekających, by nie były wydawane „z góry oczekiwane" wyroki. – Znakomicie wynagradzani sędziowie nie powinni być zatrudniani na etatach poza Trybunałem, lecz skupiać się na orzecznictwie konstytucyjnym – mówił, nawiązując do wprowadzenia ograniczeń w dodatkowej pracy sędziów.

Znacznie ostrzej mówił szef Komisji Sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz, który stał się twarzą projektu PiS. Wygłosił ostrą tyradę przeciw Platformie Obywatelskiej i Trybunałowi, zarzucając politykom i sędziom przyjacielskie relacje. – Bronicie ściśle określonych grup społecznych, określonej finansjery. Chowacie się za parawan konstytucji, demokracji, praw i wolności obywatelskich, a naprawdę przyświecają wam zupełnie inne interesy, a głównym interesem jest destabilizacja sytuacji w państwie. Nie możecie pogodzić się z werdyktem z 25 października – grzmiał.

W projekcie PiS proponowało przeniesienie Trybunału poza Warszawę, sugerując, że chodzi o jedno z miast na wschodzie kraju. „Przeniesienie siedziby Trybunału Konstytucyjnego z Warszawy do innego miasta (...) zapewni większą izolację sędziów od ośrodków władzy politycznej, a przez to wzmocni ich apolityczność i bezstronność" – napisano w uzasadnieniu.

W swym wystąpieniu Piotrowicz w swoim stylu zapowiedział wycofanie się z tych pomysłów. – Na razie nikt Trybunału nie przeniósł i przenosić nie zamierza, to był test, co myślicie o Polakach i o innych miastach – mówił do opozycji.

Opozycja razem

Styl pracy nad projektem zjednoczył całą opozycję, nawet polityków ugrupowania Pawła Kukiza, którzy dotąd współpracowali z PiS we wprowadzaniu zmian w Trybunale. Posłów PO i Nowoczesnej najbardziej oburzyły wydarzenia z obrad Komisji Ustawodawczej w poniedziałkowy wieczór. Opozycja, korzystając z nieobecności kilku posłów PiS, przegłosowała wówczas odroczenie obrad do 7 stycznia. Wówczas do akcji wkroczył Piotrowicz. Uznał, że w głosowaniu wzięli udział posłowie opozycji spoza składu komisji, i zażądał powtórki głosowania.

Skutek był do przewidzenia – skrzyknięci posłowie PiS przegłosowali opozycję. – Wprowadzacie nowe zasady prac: „głosowanie do skutku" lub „gramy tylko w to, co wygrywamy" – drwił Michał Stasiński (Nowoczesna). Agnieszka Pomaska (PO) zaś odczytała nazwiska 12 posłów opozycji, którzy w pierwszym głosowaniu byli za przerwaniem prac komisji. – Proszę powiedzieć, kto z nich nie był uprawniony do głosowania – pytała Piotrowicza. Polityk PiS powtórzył tylko, że w pierwszym głosowaniu wzięli udział posłowie spoza komisji.

Analiza nagrań z komisji pokazuje jednak, że Piotrowicz nie ma racji.

Gdy projekt po debacie plenarnej znów wrócił do komisji, PiS ograniczył opozycji możliwość zabierania głosu. Posłowie PiS lekceważyli też zastrzeżenia, które do projektu zgłaszali sejmowi legislatorzy.

Bez vacatio legis

Większość przepisów nowelizacji wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. A zatem nawet gdyby TK dostał skargę na tę nowelizację, to kierując się nowymi przepisami, będzie musiał ją ustawić na końcu kolejki.

Platforma chce to obejść. Zamierza zgłosić do Trybunału wniosek o tzw. zabezpieczenie, a zatem wydanie decyzji wstrzymującej wejście w życie ustawy do czasu zbadania jej konstytucyjności. – To jedyna szansa, by wyrzucić do kosza ten bubel prawny – uważa były minister sprawiedliwości Borys Budka (PO). Podczas tej wojny Trybunał już raz, jednogłośnie, wydał takie zabezpieczenie – wzywając, by PiS nie wybierał pięciu własnych sędziów TK do czasu zbadania, jaka jest sytuacja prawna pięciu sędziów wybranych przez Platformę. Tyle że PiS to zlekceważył.

O wstrzymanie szybkich zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym zaapelowała do PiS Rada Europy. – Wprowadzanie daleko idących ograniczeń kompetencji instytucji sądowej, której niezależność jest gwarantowana konstytucyjnie, wymaga głębokiego namysłu – uważa Anne Brasseur, przewodnicząca Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

Wcześniej sekretarz generalny Rady Europy Thorbjorn Jagland apelował o wykonanie werdyktu TK, który za konstytucyjny uznał wybór trzech sędziów, dokonany przez Sejm poprzedniej kadencji. PiS nie uznaje tego orzeczenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA