fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Niepoprawni politycznie więźniowie reżimów

Aleksiej Nawalny
Memoriał mówi o 374 więźniach w Rosji. Białoruscy obrońcy praw człowieka o 262 więźniach reżimu
AFP PHOTO / NAVALNY TEAM YOUTUBE PAGE / HANDOUT
Za kratami w Rosji i na Białorusi siedzi kilkaset niewinnych ludzi. Ale świat zna nazwiska zaledwie kilku z nich.

23 lutego pojawiła się informacja, że Amnesty International (AI) przestała uznawać głównego rosyjskiego opozycjonistę Aleksieja Nawalnego za „więźnia sumienia". Ostatnio AI prostowało doniesienia medialne i przekonywało, że na decyzje międzynarodowej organizacji, zajmującej się obroną praw człowieka na całym świecie, nikt z zewnątrz nie wpływał. Również propaganda Kremla.

W komunikacie czytamy, że wewnątrz AI „pojawiły się wątpliwości", ponieważ w przeszłości opozycjonista dopuścił się wypowiedzi, które „mogły oznaczać nawoływanie do dyskryminacji i przemocy". Organizacja nie zdradza, o jakie wypowiedzi (sprzed kilkunastu lat) chodzi. Prześladowanie Nawalnego „stanowczo potępia", ale za więźnia sumienia go nie uznaje.

Szefowa biura AI w Moskwie Natalia Zwiagina w rozmowie z „Rzeczpospolitą" sprawy Nawalnego nie chciała komentować i odesłała do oświadczenia organizacji. Tłumaczy też, że AI nie prowadzi ogólnodostępnej listy rosyjskich więźniów sumienia. Uznaje za nie osoby, które trafiły do więzienia z powodu swoich przekonań lub są dyskryminowane z powodów etnicznych, religijnych, płciowych czy ze względu na orientację seksualną, i nie sięgają po przemoc czy propagandę przemocy i nienawiści.

– Procedura ta nie jest przejrzysta, więc nie do końca rozumiemy, na podstawie czego taki status jest nadawany lub nienadawany. To przede wszystkim uderza w ludzi, których to dotyczy. W szczególności Nawalnego, któremu najpierw ten status nadają, a później odbierają. Spowodowało to też wizerunkowe straty AI w Rosji i poza jej granicami – mówi „Rzeczpospolitej" Siergiej Dawidis z rosyjskiego centrum obrony praw człowieka Memoriał. Dość powiedzieć, że kilka dni temu najbliższy współpracownik Nawalnego Leonid Wołkow (wyjechał z Rosji) poprosił, by w przyszłości AI nigdy więcej nie uznawała go za „więźnia sumienia" (zdarzało się to kilkakrotnie, gdy Wołkow trafiał za kraty).

Listę więźniów politycznych w Rosji prowadzi Memoriał. Z powodu prześladowania rosyjskich muzułmanów (m.in. Tatarów krymskich) oraz Świadków Jehowy (zdelegalizowanych w 2017 roku) organizacja musiała nawet podzielić listę na dwie części: zwykłych i religijnych więźniów reżimu. Na pierwszej obecnie znajduje się oprócz Nawalnego jeszcze 75 nazwisk, na drugiej aż 298 osób (za kraty wsadzono ponad 50 Świadków Jehowy). Kolejne 400 nazwisk to represjonowani, ale pozostają na wolności.

– Mamy wyraźne kryteria, według których poszczególna osoba zostaje uznana za więźnia politycznego. Wyznaczyło je Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (PACE). By taka osoba została uznana za więźnia sumienia przez AI, musi być niemal aniołem, a wyrok niemal wprost ma potępiać przekonania skazanego. Przecież władze nie przyznają się do represji i wydawania politycznie umotywowanych wyroków. Z naszej długiej listy więźniów politycznych AI uznano za więźniów sumienia niewielu, np. uznają Świadków Jehowy, bo te sprawy są bardzo oczywiste – tłumaczy Dawidis.

Działacz Memoriału wspomina o prześladowanych Tatarach krymskich oraz o tym, że w Rosji, by trafić za kraty, wystarczy dokonać niepoprawnego wpisu w sieciach społecznościowych, czy opublikować antyrządowy filmik. Od ponad roku siedzi za to m.in. Karim Jamadajew, któremu grozi siedem lat łagrów za nagranie inscenizacji rozprawy sądowej nad prezydentem i kilkoma czołowymi politykami kraju.

Znany rosyjski dysydent i obrońca praw człowieka Lew Ponomariow proponuje AI wrócić do pojęcia „więźniów politycznych", z czego organizacja zrezygnowała w 2009 roku. 79-latek za „więźnia sumienia" był kilkakrotnie uznawany przez AI w przeszłości. – To bardzo biurokratyczna organizacja i stawia przed sobą zawyżone kryteria wobec represjonowanych, kryteria te nie odpowiadają rzeczywistości dzisiejszego świata. Idealnych ludzi nie ma. To bardzo ważna organizacja, która ma wpływ na politykę i decyzje rządów w państwach demokratycznych. Dlatego warto wrócić do nadawania statusu „więźnia politycznego". To zasadnicza sprawa – mówi „Rzeczpospolitej" Ponomariow.

Podobnie sytuacja wygląda na Białorusi, gdzie za kratami (według centrum „Wiasna") siedzi już ponad 260 więźniów politycznych. Na liście „więźniów sumienia" AI znalazła się tylko garstka z nich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA