fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Polscy turyści odkrywają Albanię

Śródziemnomorski klimat, piękne plaże, dzikie góry, niskie ceny i życzliwi tubylcy - te zalety Albanii sprawiają, że przyjeżdża tu coraz więcej turystów.

Jeśli dodać do tego mało uciążliwy dojazd - podróż samolotem z Polski trwa 1,5 – 2 godziny – otrzymujemy receptę na udany i tani urlop z gwarantowaną pogodą. 

- Albania to kraj bardzo atrakcyjny turystycznie. Znakomita kuchnia, ciepłe morze i otwarci ludzie, którzy z wielkim zaangażowaniem nawiązują kontakty z cudzoziemcami to główne atuty – przekonuje Marek Jeziorski, ambasador RP w Tiranie. 

Plaże w Durres, Vlore i Sarandzie

Amatorzy plażowania mają w Albanii kilka miejsc do wyboru. Największe to Durres, tętniące życiem miasto nad Adriatykiem, drugie po pobliskiej Tiranie pod względem liczby ludności. Ma szerokie plaże ciągnące się kilometrami i dobre warunki do uprawiania windsurfingu.

Liczne hotele oferują szeroką gamę noclegów w różnym standardzie i cenie. Po plażowaniu warto zwiedzić największy na Bałkanach rzymski amfiteatr z II wieku, termy  z II wieku, czy forum z V wieku. Znajduje się tu fabryka sławnej albańskiej brandy Skënderbeu, (nazwa pochodzi od nazwiska albańskiego bohatera narodowego Skanderberga). 

We Vlore (po polsku Wlora), mieście położonym bardziej na południe, nad Adriatykiem, także znajdziemy piaszczyste plaże, ale dużo węższe niż w Durres, gdyż wybrzeże jest bardzo górzyste.

Najbardziej znanym kurortem, kiedyś dostępnym tylko dla dygnitarzy, jest Saranda, położona na południu, nad morzem jońskim na wprost greckiej wyspy Korfu. Z uwagi na odległość i górzysty teren (75 proc. Albanii pokrywają góry) właśnie na Korfu lądują samoloty z turystami wybierającymi się do Sarandy. Do albańskiego kurortu są dowożeni wodolotami, co stanowi dodatkową atrakcję. 

Miasto położone jest na skalistych stokach górskich. W pobliżu znajduje się Butrinti, osada i stanowisko archeologiczne wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO, które może się poszczycić m.in. ruinami amfiteatru z III wieku p.n.e., czy łaźni rzymskich z V wieku.

Na liście światowego dziedzictwa UNESCO jest także Berat, miasto-muzeum, zwane "miastem tysiąca okien" ze względu na charakterystyczne usytuowanie na stoku wzgórza. Znajduje się ono w środkowej Albanii, ale warto się tam wybrać, gdyż znajdziemy w nim mnóstwo meczetów i cerkwi, a każdy dom ma zabytkową wartość.

Dzika przyroda

W pobliżu Sarandy znajduje się źródło Blue Eye, prawdziwy cud natury. W miejscu, gdzie źródło wybija spod skały ma 45 metrów głębokości, a woda temperaturę około 10 stopni Celsjusza. Nie nadaje się więc do kąpieli, ale śmiałkowie skaczą do wody. Nazwa pochodzi od intensywnego niebieskiego koloru wody, ciemniejszego w środku (w głębi) i jaśniejszego na zewnątrz, co przypomina niebieskie oko.

Jadąc przez dzikie albańskie góry mamy możliwość skosztować krystalicznie czystej, źródlanej wody, gdyż co jakiś czas są ujęcia, z których można napić się i nabrać wody do butelek. Często przy takim stanowisku stoją handlarze z miodem i rozmaitymi ziołami w pęczkach (woda ze źródła jest za darmo). Czasem w specjalnym napowietrznym akwarium są do kupienia żywe pstrągi. Bliżej dolin, w wioskach, można na przydrożnym straganie kupić warzywa, owoce, a nawet swojskie jajka. Wszystko bardzo tanie np. kilogram brzoskwiń za 50 leków, czyli za ok. 1,50 zł.

Powszechnym widokiem w całym kraju są pasące się przy drodze owce, kozy i krowy. Czasem są wypasane na boisku piłkarskim! Dzięki temu murawa jest idealnie „przycięta”.

Kraj bez McDonalda

Nawet jeśli mamy posiłki w hotelu, warto zajrzeć do miejscowych knajpek, najlepiej do tych, gdzie jadają sami tubylcy. Po pierwsze – ucieszą się z naszej wizyty, po drugie – poznamy ich kuchnię bez hotelowych ulepszeń.

Najbardziej dostępny jest byrek, sprzedawany także w ulicznych budkach. To trójkąty z ciasta podobnego do francuskiego nadziewanego mięsem, serem, szpinakiem, cebulą lub mieszanką tych składników. Smaczne i proste. 

Bardzo popularne są kotleciki z mielonego mięsa z dodatkiem ziół i przypraw w formie pieczonych na ruszcie kiełbasek znane jako kofta (gofta), podawane zazwyczaj z krojoną cebulą i chlebem. Popularne są potrawy z baraniny, jagnięciny, a nawet koźliny. W nadmorskich kurortach są świeże owoce morza. Nie tylko ryby, ale także małże, krewetki i kalmary. Porcję krewetek można kupić już za 300 leków (ok. 10 zł).

- Jeśli nie chcesz, żeby twoje dziecko jadło na wakacjach hamburgery, przyjedź do Albanii. Tu nie ma McDonalda i innych sieci fast foodów znanych w Europie – mówi Ulian Binozi z biura podróży Intours Albania. Ulian po studiach w Polsce bardzo dobrze mówi po polsku.

- Podobno gdzieś pod Tiraną otwarto lokal znanej amerykańskiej sieci serwującej kurczaki, ale to wyjątek. Lepiej jeść nasze dania – dodaje.

Życzliwi tubylcy

Największym kapitałem Albanii są sami Albańczycy. Niezwykle życzliwi i uczynni dla turystów. Nie mają za złe, gdy zauważą, że są fotografowani. Zazwyczaj uśmiechają się, wykonują przyjazne gesty, (zazwyczaj znak V, lub unoszą kciuk do góry), a nawet zaczynają pozować. Chętnie fotografują się z turystami i nie oczekują za to pieniędzy. Czasem mają zaskakujące prośby, żeby przysłać im zdjęcie i na dowód, że to nie żart, podają swój adres.

Pewnym minusem jest, że większość Albańczyków nie zna angielskiego, jak również innych zachodnich języków, ale w restauracji czy kawiarni nie powinno być problemu z zamówieniem. W najgorszym przypadku zjemy danie – niespodziankę.

W sklepach z upominkami także może nas spotkać niespodzianka, gdy po wejściu usłyszymy „Dzień dobry!” I nawet jeśli nic nie kupimy, przy wyjściu powiedzą nam: „Do widzenia” i „Zapraszamy jutro”. Z roku na rok przybywa bowiem Polaków odwiedzających Albanię. Od ok. 20 tys. w 2012 r. do 60 tys. w 2015 r.

Jeśli nie Tunezja to Albania

Odwrót turystów od krajów arabskich jest nadzieją dla Albanii na rozwój ich branży turystycznej. Wszak Albania ma te same zalety klimatyczne, a leży znacznie bliżej, w Europie i jest tu bezpiecznie. W 2009 roku Albania stała się członkiem NATO i jest kandydatem do UE. Obywatele strefy Schengen, a więc także Polacy, żeby wjechać do Albanii nie potrzebują wiz ani paszportów. Wystarczy dowód osobisty.

Co prawda dominującą religią jest tu islam (ponad 60 proc.), ale drugie miejsce zajmuje chrześcijaństwo. Lata programowej ateizacji prowadzonej za czasów rządów komunistycznego dyktatora Envera Hodży, (rządził od 1944 r. aż do śmierci w 1985 r.) zrobiły swoje. Mimo licznych meczetów, nie mamy wrażenia, że jesteśmy w kraju islamskim.

Bardzo rzadko widać na ulicach kobiety w tradycyjnych islamskich strojach. Albanki noszą się po europejsku, a młode dziewczyny nie stronią latem od bardzo skąpych strojów. Jedynie w kawiarniach widać głównie mężczyzn, co przypomina zwyczaje znane z innych krajów islamskich.

Bunkry na sprzedaż

Za czasów Envera Hodży Albania była najbardziej izolowanym krajem w Europie. Dyktator obawiając się interwencji z zewnątrz zarządził w całym kraju budowę bunkrów (schronów), także takich małych, przydomowych. Szacuje się, że w tym niewielkim kraju głównie w latach 1972- 1985 powstało ich ponad 700 tys., co oznacza, że jeden bunkier przypadał średnio na czterech obywateli.

Dziś bunkry są atrakcją turystyczną. W wielu z nich urządzono restauracje i kawiarnie. W sklepach z pamiątkami można kupić miniaturki schronów, np. jako popielniczki. Ale uwaga, często są to atrapy, więc trzeba sprawdzić, czy bunkier-popielniczka nadaje się do użytku.

Warto odwiedzić położony niedaleko Tirany bunkier Envera Hodży, który nie ma nic wspólnego z małymi betonowymi „grzybami”, którymi usiane są zbocza gór, pola i wsie. To kolos liczący 106 pokoi, w tym prywatne pokoje dyktatora i salę koncertową na kilkadziesiąt osób.

Bunkrów z każdym rokiem ubywa, zwłaszcza tych małych, przydomowych, bo sam złom jest wart 300-500 euro.

Polskie ślady

W Tiranie znajdziemy plac Fryderyka Chopina i popiersie kompozytora, a także ulicę Jana Pawła II, przy której znajduje się także Radio Tirana. W kościele św. Pawła znajduje się witraż upamiętniający polskiego papieża.

W mieście Batore na przedmieściach Tirany znajduje się pierwszy na świecie kościół pod wezwaniem św. Jana Pawła II konsekrowany już po kanonizacji polskiego papieża. Odsłonięto tam także pomnik św. Jana Pawła II.

Na ogrodzeniu ambasady RP w Tiranie znajdziemy tablicę i płaskorzeźbę upamiętniającą Tadeusza Mazowieckiego.

W mieście Podgradec na Europa Boulevard znajduje się płyta pamiątkowa ku czci Mikołaja Kopernika, a mieście Kuçova w 2011 r. uroczyście odsłonięto popiersie Stanisława Zubera, polskiego geologa, który mieszkał w Albanii od 1935 r. i odkrył roponośne i gazonośne tereny w rejonie Kucovy.  Opracował on mapę tektoniczną, geologiczną i mineralną Albanii.

Pomimo tych zasług w 1947 r. Zuber został aresztowany i oskarżony o kolaborację, sabotaż i szpiegostwo. Zmarł podczas śledztwa w więzieniu w Tiranie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA