fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

SOP usiłuje załatać kadrową dziurę

Fotorzepa, Piotr Guzik
Weterynarz, sędzia, biegły rewident, kierowca tira – takich ludzi szuka Służba Ochrony Państwa.

Po ponad dziesięciu miesiącach od utworzenia SOP szef MSWiA wydał rozporządzenie do ustawy regulujące zasady przenoszenia do służby w SOP z innych formacji. W tym czasie, do końca listopada, do rządowej ochrony przeszło ponad 150 funkcjonariuszy: 108 policjantów, głównie z prewencji oraz pionów operacyjno-rozpoznawczych, ośmiu funkcjonariuszy Straży Granicznej, 34 ze Służby Więziennej oraz dwóch funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej.

W tym czasie w rekrutacji zewnętrznej przyjęto zaledwie 55 osób „z ulicy". Rozporządzenie do ustawy o SOP wydane z dużym poślizgiem precyzuje, jakie kwalifikacje predystynują do służby w rządowej ochronie VIP – wymienia ich aż 16. SOP szuka doświadczonych ludzi do czynności analitycznych, operacyjno-rozpoznawczych, ochronnych czy kontroli pirotechnicznej, a także w zakresie eksploatacji i naprawy aut czy urządzeń m.in. łączności.

Dla SOP liczy się także ukończona aplikacja sędziowska, prokuratorska, adwokacka, radcowska, legislacyjna lub kontrolerska. Formacja szuka także lekarzy, weterynarzy (służba posiada psy do wykrywania ładunków), psychologów, antyterrorystów, trenerów, biegłych rewidentów, księgowych, a nawet osobę z kwalifikacjami nadzorcy budowlanego i do organizacji szkoleń. W cenie jest także posiadanie uprawnień do kierowania wszystkimi pojazdami, także samochodami ciężarowymi.

Punkt 16 zakłada także „posiadanie innego doświadczenia i umiejętności w istotny sposób przydatnych do pełnienia służby w SOP". – To rozporządzenie pokazuje, że SOP ma dramatyczną sytuację kadrową, bo praktycznie braki personelu dotyczą każdego wydziału. Kierownictwo musi odbudować wszystko od podstaw – mówi nam funkcjonariusz.

Możliwość przenoszenia funkcjonariuszy to nowość – BOR nie mogło wyciągać policjantów czy pograniczników do swojej służby „drogą „na skróty".

Ale w SOP brakuje co najmniej 20 proc. ludzi, a będzie jeszcze gorzej, bo formacja chce mieć 3 tys. funkcjonariuszy w 2022 roku. Do SOP ciągną z innych służb z powodu wysokich wynagrodzeń. Przenoszeni funkcjonariusze nie muszą przechodzić kwalifikacyjnego sita – podoficerowie lub oficerowie oraz chorąży w ogóle nie muszą przechodzić żadnych testów, pozostali są kierowani na szkolenie zawodowe podstawowe – uzupełniające.

Zgodę na przeniesienie funkcjonariusza musi wydać przełożony np. komendant policji. Jednak kiedy się nie zgodzi, ustawa o SOP daje możliwości obejścia braku tej zgody. – Dziś praktycznie z doświadczonych instruktorów z czasów BOR nikt nie został. A nowych SOP-owców mają szkolić policjanci z prewencji? To groteskowe – uważa Marek Biernacki, były szef MSWiA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA