- Nie dostanie tam sprawiedliwości z formalnego punktu widzenia – dodał.
Wachowiec podkreślił, że obecnie mamy sytuację, w której najbardziej na brak sprawiedliwości narażony jest sam Sąd Najwyższy.
Czytaj także: Senat pod osłoną nocy zmienia przepisy o SN
- Tempo wprowadzanych zmian oraz przewlekłość procesowa sprawiają, że obywatele coraz mniej orientują się w swoich prawach –mówił ekspert.
- Środowiska sędziowskie, środowiska samorządów prawniczych, organizacje pozarządowe wskazują, że głównym problemem są niewydolne procedury wynikające z kodeksów, a nie sam zasób kadrowy czy sposób kształtowania ustrojów sądów, w tym SN. To jest problem, którego ustawodawca nie dostrzega - dodał.
Czytaj także: Opłakane skutki konfrontacji
Analityk prawny uważa, że władza założyła sobie najpierw zmianę kadry, a potem stopniowe reformowanie procedur.
- Jeszcze gorsze jest to, że tłumaczenia przewlekłości przez ministerstwo sprawiedliwości i PiS sprowadza się do tego, że to sędziowie sabotują dobre zmiany i celowo prowadzą długo postępowania - powiedział ekspert.
- Nie jest tak! To zamach na sądy, który się odbywa od ponad 2 i pół roku ma wpływ na przewlekłość - podsumował.