fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Nie tylko Piebiak i Nawacki. Żona sędziego Radzika i prof. Gontarski też chcą do NSA

Krajowa Rada Sądownictwa
Fotorzepa / Paweł Rochowicz
Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki i były pełnomocnik rządu PiS w TSUE prof. Waldemar Gontarski liczą na sędziowskie posady w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Po raz drugi do NSA startuje też żona Przemysława Radzika, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów. Wcześniej zablokował ją Sąd Najwyższy.

Nowa Krajowa Rada Sądownictwa rozpoczęła we wtorek czterodniowe posiedzenie, podczas którego będzie obsadzać wakaty w NSA. W trzech konkursach startuje 60 osób, głównie sędziów wojewódzkich sądów administracyjnych, niektóre na kilka wolnych stanowisk.

Jak donosi portal OKO.press, konkurs wzbudza duże emocje, bo sędziami NSA, który rangą jest równy Sądowi Najwyższemu, chcą zostać osoby związane i kojarzone z obecną władzą. Portal przypomina, że dwa tygodnie temu, gdy rozstrzygano dwa konkursy do NSA, nominację dostał m.in. były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, którego nazwisko pada w aferze hejterskiej.  Piebiak stara się też  jeszcze o stanowisko w Sądzie Najwyższym.

Czytaj też: Krajowa Rada Sądownictwa wciąż nie zdecydowała o konkursach do NSA i Izby Cywilnej SN

Teraz kontrowersje budzi kandydatura Macieja Nawackiego, członka nowej KRS i prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie z nominacji resortu Ziobry. Kandyduje on do Izby Gospodarczej NSA. Jako prezes mocno skonfliktował się z olsztyńskimi sędziami, gdy przed kamerami podarł uchwałę ich samorządu. Nie realizuje także  orzeczenia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, na mocy którego sędzia Paweł Juszczyszyn został przywrócony do pracy. Wczoraj, po zakończeniu kwarantanny, Juszczyszyn ponownie przyszedł do pracy, ale Nawacki nie dopuścił go do orzekania. Tym razem zignorował również orzeczenie Sądu Okręgowego w Olsztynie, który wstrzymał decyzję Izby Dyscyplinarnej SN o zwieszeniu Juszczyszyna w obowiązkach sędziego.

Według OKO.press, emocje może też wzbudzać kandydatura do NSA prof. Waldemara Gontarskiego, adwokata, który reprezentował rząd PiS przed TSUE i brał udział w przygotowywaniu wyborów prezydenckich w formie kopertowej.

Wśród kandydatów współpracujących z obecną władzą są jeszcze dwaj, którzy startowali  w konkursie  rozstrzygniętym dwa tygodnie temu. Wtedy ich kandydatury przepadły. Pierwszy to Paweł Mroczkowski, sędzia Sądu Rejonowego w Janowie Lubelskim, który pracował na delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości, był tam dyrektorem departamentu legislacji prawa cywilnego. I fakt ten ma być jego atutem w konkursie. Drugi to  Rafał Terlecki, prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku z nominacji resortu Ziobry. Niedawno prezydent Duda wręczył mu akt powołania na sędziego Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

Na obecnym posiedzeniu powtórzony zostanie także konkurs do NSA z czerwca 2020 roku, w którym startowała Gabriela Zalewska-Radzik, żona  zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Przemysława Radzika. OKO.press ustaliło, że nominację dla niej uchyliła powołana przez PiS Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Stwierdziła bowiem, że

Gabriela Zalewska-Radzik do niedawna była radcą prawnym w Zielonej Górze. Na początku 2020 r. Minister Sprawiedliwości powołał ją na stanowisko dyrektora w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Żoliborza.  Jednocześnie Gabriela Zalewska-Radzik zgłosiła swoją kandydaturę w konkursie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. I choć wcześniej nie miała doświadczenia w sądzeniu, dostała nominację nowej KRS.

Jej kontrkandydatem był wówczas prezes Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku Wojciech Stachurski. To on zaskarżył do SN uchwałę nowej KRS w której  rekomendowano Zalewską-Radzik. Zarzucił, że KRS wyboru dokonała „bez wszechstronnego rozważenia sprawy i bez uwzględnienia udostępnionej dokumentacji, wskazującej na kwalifikacje zawodowe obu kandydatów; a także dokonanie tej oceny w sposób dowolny oraz w oparciu o niejasne i niejednakowe dla wszystkich kandydatów kryteria".

Trzyosobowy skład orzekający Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego przyznał mu rację. Nie oceniała kwalifikacji kandydatów, lecz oceniała, czy nowa KRS zastosowała jednolite kryteria i procedury oceny kandydatów.

W uzasadnieniu swego wyroku podkreśliła, że nowa KRS wyboru kandydatów do nominacji dokonuje na podstawie oceny ich kwalifikacji, doświadczenia zawodowego, dorobku naukowego, opinii przełożonych przez kandydatów, rekomendacji złożonych z kandydaturą i ich publikacji. Kontrolując uchwałę ws. nominacji dla żony Radzika, skład Izby oceniał, czy nowa KRS zastosowała jednolite kryteria i procedury oceny kandydatów. I doszła do wniosku, że uchwała nowej KRS „nie zawiera dostatecznego uzasadnienia, umożliwiającego stwierdzenie, że Rada przy ocenie kandydatów zastosowała przejrzyste, jednolite i sprawiedliwe kryteria".

Jeśli teraz KRS będzie brać pod uwagę wyrok SN, żona Radzika nie powinna dostać awansu do NSA. Jednak zdaniem OKO.Press  może wygrać, bo w KRS silna jest tzw. frakcja jastrzębi związana z byłym wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem.

"Dla niej najważniejszym – choć głośno niewypowiedzianym – atutem Zalewskiej-Radzik może być fakt, że jest żoną „słynnego" zastępcy rzecznika dyscyplinarnego, który podobnie jak frakcja jastrzębi jest za ostrym kursem w sądach." - twierdzi Mariusz Jałoszewski z portalu OKO.press.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA