fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Kongres: Prawnicy chcą rozmów z rządem

1,5 tys. prawników przyjechało w sobotę do Katowic na debatę nad reformą wymiaru sprawiedliwości. Z dialogu nic na razie nie wyszło.

W sobotni poranek wszystkie taksówki w Katowicach jechały w jednym kierunku – Międzynarodowego Centrum Kongresowego. Goście dopisali. W sumie zebrało się ponad 1,5 tys. osób – adwokatów, radców prawnych, sędziów, prokuratorów. Pierwszy na kongresie głos zabrał Jacek Trela, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

– Niszczenie sądownictwa doprowadzi do anarchizacji życia publicznego. Prowadzona narracja pokazująca w złym świetle sędziów temu służy. Jako prezes NRA mówię temu stanowczo: nie – mówił Trela.

Kolejny głos – Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. – Jesteśmy tu po to, aby powiedzieć, że prawa i wolności obywatelskie są podstawowym wyznacznikiem naszej misji. Jesteśmy po to, aby rozmawiać, co nam się nie podoba, co chcemy zmienić. Chcemy powołać społeczną komisję kodyfikacyjną, bo państwowe nie działają – mówił Bobrowicz.

Jako trzeci głos zabrał Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, który pytał: – Czy prawnicy mają milczeć? I sam sobie odpowiadał: – Mają prawo zabierać głos, obowiązek zabierać głos, by chronić najważniejsze wartości konstytucyjne, nikt z tego obowiązku nie może nas zwolnić.

Z daleka od polityki

„Konstytucja zakazuje sędziom działalności politycznej. Zakaz ten należy interpretować rozszerzająco" – napisał prezydent Andrzej Duda w liście odczytywanym w sobotę przez Andrzeja Derę, ministra w Kancelarii Prezydenta. Te słowa nie spodobały się prawnikom. Słychać było buczenie, ostre komentarze i skandowane hasło: „Konstytucja, konstytucja!". Wkrótce jednak okazało się, że nie było to najbardziej kontrowersyjne wystąpienie tego dnia. Emocje uruchomiła I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf.

– Trwa głęboki kryzys prawno-ustrojowy państwa. Trybunał istnieje tylko teoretycznie – podkreślała prezes. Jej zdaniem zniszczona została niezależność prokuratorów. Ministrowi sprawiedliwości przyznano władzę iście królewską. Jedna osoba ma mieć nieograniczone prawo do odwoływania i powoływania prezesów sądów. Reforma KRS w formie proponowanej przez rząd to kpina z państwa prawa – mówiła Gersdorf.

– Jednowładztwo ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego nie przyspieszy biegu spraw, nie usprawni procesów. Przyczyni się za to do powstania nowych patologii, służalczości nowych prezesów sądów, pogłębi się zapaść kadrowa – kontynuowała.

I prezes Sądu Najwyższego przedstawiła program odbudowy państwa. Jego priorytetem ma być autorytet Trybunału Konstytucyjnego i konieczność jego przywrócenia. Sądownictwo musi mieć autonomiczny budżet, a prokurator generalny ma być niezależny od rządu. Sądownictwo należy zbliżyć do samorządu lokalnego, kandydatury prezesów sądów rejonowych mogłyby opiniować rady powiatów.

– Powinniśmy wychodzić do ludzi i przekonywać, że jesteśmy ludźmi, a nie jakąś mafią. Trzeba odkłamywać to, co mówi się w mediach, m.in. o przewlekłości postępowania. Przewlekłość nie jest dla nas problemem, jesteśmy w połowie stawki wśród krajów europejskich – zakończyła Gersdorf, otrzymując owację na stojąco.

Czas na rząd

– Niezależny sąd ma być wolny nie tylko od politycznych nacisków, ale też od korporacyjnych interesów środowiska – mówił w swoim wystąpieniu wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Przygotowana przez rząd reforma nie jest przeciw tu zgromadzonym, jest również dla nich – przekonywał. Powiedział, że chciałby, by spotkanie w Katowicach było kongresem przedstawicieli społeczeństwa – „kongresem głosu obywateli, kongresem społeczeństwa, będących jednocześnie prawnikami". Apelował, aby reprezentowane zawody wzniosły się ponad partykularne interesy.

– Środowisko sędziów nie oczyściło się samo, potrzebne są zmiany – mówił Marcin Warchoł. Podczas jego przemówienia większość sędziów opuściła salę.

Jak mówił Warchoł, sądy komunistyczne skazały na karę śmierci ponad 3 tys. polskich patriotów, a do końca lat 80. wydawano bardzo surowe wyroki na przedstawicieli opozycji demokratycznej.

– A mimo to zaledwie jeden sędzia został usunięty z zawodu. W stosunku do 42 sądy dyscyplinarne odmówiły podjęcia postępowania, wobec pięciu sędziów sprawy zostały umorzone lub ich uniewinniono – wymieniał Warchoł.

Wiceminister dodał, że ustawa z 1998 r., która miała tę kwestię rozwiązać, została przez środowisko zbojkotowana.

Pusta sala

Prawnicy powoli zaczęli opuszczać salę obrad kongresu. – To niedopuszczalne – mówili między sobą, stojąc w kolejce do wyjścia.

Wytknięcie sędziom i byłemu I prezesowi SN Adamowi Strzemboszowi, że nie rozliczyli się wystarczająco z PRL-owską przeszłością i nie oczyścili środowiska sędziowskiego, było ciosem zbyt mocnym, aby dialog był kontynuowany.

Tym bardziej że Warchoł w sposób bardzo stanowczy wypomniał uczestnikom kongresu wszystkie grzechy, które jego zdaniem popełniła Temida.

Wystąpienie wiceministra nie było wezwaniem do dialogu, ale raczej sygnałem, że władza polityczna nie zrezygnuje z kursu wobec wymiaru sprawiedliwości, który wcześniej obrała.

– Oddanie w ręce władzy wykonawczej wyboru prezesów jest złamaniem zasady demokratycznego państwa prawa – stwierdził w swoim wystąpieniu prof. Adam Strzembosz, otrzymując owację na stojąco od zgromadzonych.

Prof. Adam Strzembosz przypomniał ustalenia sądowej Solidarności z 1981 r., dotyczące m.in. niezawisłości sędziów i kwestii powoływania prezesów sądów. W kontekście obecnych planów reform podkreślił, że powoływanie prezesów sądów wyłącznie przez władzę „jest dla niezawisłości sędziów śmiertelną pułapką". – Nie tylko prezes, wiceprezes, przewodniczący wydziałów, sędziowie wizytatorzy – to wszystko ma być w rękach władzy wykonawczej? – mówił b. prezes SN.

Z kolei rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podkreślił w swoim wystąpieniu, że niezawisłość sędziów i niezależność sądów nie są zasadami abstrakcyjnymi, które nie mają odbicia w życiu obywateli. – One są związane z tym, co jest fundamentem, czyli z prawem do sądu – mówił. Dodał, że te wartości są jednocześnie „kotwicą demokratycznego państwa prawnego".

– Reforma KRS w wersji rządowej to ewenement w skali europejskiej, to tak jakby porządku w kurniku pilnował wygłodniały lis – powiedział w jednym z paneli sędzia Krystian Markiewicz. – Jesteśmy gotowi na innowacyjne zmiany i obronę niezawisłości sędziów i niezależności sądów, co do tego nie mam największych wątpliwości – mówił prezes Iustitii.

– Są problemy: my się izolujemy, nie rozmawiamy ze sobą ani na korytarzu, ani prywatnie. Sędziowie boją się zarzutu bezstronności, to zupełnie niepotrzebne – mówił w trakcie jednego z paneli sędzia Grzegorz Borkowski.

Mimo ostrego wystąpienia wiceministra sprawiedliwości organizatorzy nie przekreślili możliwości dialogu z władzą. – Nasza ręka pozostaje wyciągnięta do zgody – mówił Jacek Trela, szef NRA.

Dla ludzi

Na koniec prawnicy podjęli uchwałę.

Piszą w niej, że priorytetem wymiaru sprawiedliwości XXI wieku powinna być pełna realizacja prawa do sądu w demokratycznym państwie prawa przy zapewnieniu efektywności i szybkości postępowania. A sądownictwo XXI wieku powinno być przyjazne obywatelowi – proste i dostępne.

– Misją niezawisłego sędziego XXI wieku powinno być wymierzenie sprawiedliwości poprzez rozstrzyganie i rozwiązywanie sporów, przy niezbędnej dbałości o zachowanie konstytucyjnych i wspólnotowych praw obywateli – zapisano w uchwale.

Postulat dobrej reformy wymiaru sprawiedliwości XXI wieku wymaga podjęcia szerokiej dyskusji w trzech podstawowych obszarach – twierdzą prawnicy. W czym rzecz? Po pierwsze, chodzi o taką organizację sądów, by zapewnić w nich efektywność udzielanej ochrony prawnej. Po drugie, uproszczenie procedur i wprowadzenie instytucji sprzyjających szybkiemu zakończeniu sporów,

I po trzecie, zagwarantowanie niezależnego i transparentnego sądownictwa jako warunku koniecznego w niezawisłym orzekaniu przez konkretnego sędziego.

„Konieczne jest zaangażowanie w proces legislacyjny kapitału społecznego, jakim jest potencjał intelektualny stutysięcznej rzeszy prawników polskich oraz skupiających ich samorządów zawodowych i stowarzyszeń" – napisali w podsumowaniu kongresu prawnicy. Ich zdaniem należy powołać Społeczną Komisję Kodyfikacyjną, reprezentującą różne zawody prawnicze i pracowników naukowych. Pierwszym jej zadaniem powinno być opracowanie i przekazanie podmiotom posiadającym inicjatywę ustawodawczą konkretnych projektów ustaw lub nowelizacji w sprawach będących tematem kongresu.

„Apelujemy o zaprzestanie i w przyszłości unikanie antagonizujących postaw w relacjach prawa i polityki w prowadzonych debatach. Chcemy działać razem, a nie przeciw sobie, w imię nadrzędnego dobra, jakim jest stabilne demokratyczne państwo prawne służące ludziom" – brzmi uchwała.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA