fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Naczelny Sąd Administracyjny broni Trybunału Konstytucyjnego

Fotorzepa, Jerzy Dudek
W środę Kolegium Naczelnego Sądu Administracyjnego wezwało sędziów do poszanowania wyroków TK. We wtorek zrobił to Sąd Najwyższy.

Kolegium NSA, w którym zasiada kilkunastu sędziów z Markiem Zirk-Sadowskim, prezesem NSA, na czele, ogłosiło, że nigdy w orzecznictwie sądów administracyjnych nie było wątpliwości, że orzeczenia Trybunału mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.

Będąca zaś skutkiem wyroku TK utrata domniemania konstytucyjności przepisu powoduje pominięcie go w wyrokach sądów administracyjnych.

W uchwale wskazano, że takie właśnie stanowisko zajął przedstawiciel NSA na rozprawie przed Trybunałem 6 kwietnia br. (P 5/14).

W wyroku tym TK uznał niekonstytucyjność jednego z przepisów kodeksu wyborczego. Wyrok jednak nie został opublikowany, bo rząd kwestionuje legalność posiedzenia. Trybunał orzekał bowiem w składzie 11 sędziów, a nie 13, i naruszył przewidzianą w noweli naprawczej kolejność badania spraw, którą z kolei TK uznał za niekonstytucyjną.

Kolegium NSA uznało także za niedopuszczalne i oburzające wypowiedzi niektórych polityków określające sędziów Sądu Najwyższego obradujących na Zgromadzeniu Ogólnym jako „zespół kolesi". Słów „zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy" użyła rzecznik Klubu Parlamentarnego PiS Beata Mazurek po wtorkowej uchwale zgromadzenia Sądu Najwyższego.

Podobny sprzeciw wyraziły we wspólnym stanowisku stowarzyszenia sędziów: Iustitia, Themis, Sędziów Rodzinnych w Polsce oraz Sędziów Rodzinnych Pro Familia. Zgromadzenie Ogólne SN podjęło uchwałę, że nieopublikowany wyrok TK uchyla domniemanie konstytucyjności uchylonego przepisu.

Uchwała SN czy Kolegium NSA nie wiąże innych sądów wprost jak tzw. uchwały orzecznicze, np. siedmiu sędziów czy całej Izby, ale sędzia rozpoznający konkretną sprawę nie może udawać, że nie ma wyroku TK. Ostatnie uchwały będą jednak wpływać na sędziów, zwłaszcza podzielających wyrażone w nich stanowisko. Po pierwsze, SN to autorytet dla sędziów, a po drugie, wyrok nierespektujący uchwały może uchylić wyższa instancja, a w końcu sprawa trafia do SN.

Jest wiele spraw, w których ze względu na rodzaj, np. alimenty, czy stosunkowo niską wartość sporu nie przysługuje kasacja do SN, w których, jak pokazuje życie, sędziowie są bardziej niezależni. One jednak też mogą trafić do SN bocznymi drzwiami jako skargi na niezgodność z prawem prawomocnego orzeczenia.

W przyszłości dwutorowość prawa raczej więc Polsce nie grozi. Podobne przejściowe spory mieliśmy też, kiedy np. kwestionowano umocowanie sędziów przeniesionych do innych sądów w ramach reformy Gowina.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA