fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Prof Wróbel: uchwała SN to próba zminimalizowania chaosu

Sędziowie SN
Marek Domagalski
O uchwale trzech izb Sądu Najwyższego należy mówić w szerszym europejskim kontekście – uważa Włodzimierz Wróbel, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 2011 r. sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego.

23 stycznia 2020 r. Sąd Najwyższy wydał uchwałę, z której wynika, że sędziowie wybrani przez „nową" Krajową Radę Sądownictwa są nieuprawnieni do orzekania. Czy dla pana to historyczna data?

To przede wszystkim istotna data w historii Sądu Najwyższego. Sens wydanej uchwały znacznie wykracza poza treść interpretowanych w niej przepisów kodeksu postępowania karnego i kodeksu postępowania cywilnego. Wykracza także poza aktualny kryzys ustrojowy. Podjęte przez Sąd Najwyższy rozstrzygnięcie wskazuje na istotę prawa obywatela do bezstronnego i niezawisłego sądu oraz na mechanizmy, które można wykorzystać do obrony tego prawa. Prawo to jest przy tym fundamentem Unii Europejskiej.

Co zdecydował Sąd Najwyższy?

W perspektywie krótkoterminowej uchwała to próba zminimalizowania chaosu prawnego, do którego doszło w związku z naruszeniem procedury powoływania sędziów. Sąd Najwyższy wskazał, że te naruszenia, ze względu na ich skalę i charakter, podważają domniemanie niezależności i bezstronności sądu, w którym mieliby zasiadać sędziowie powołani w wadliwej, upolitycznionej procedurze. Rozmowa - ODP - 8.25 L: W dłuższej perspektywie uchwała pokazuje mechanizm, który powinien choć w części uodpornić wymiar sprawiedliwości i sądy na podejmowane przez polityków próby bezpośredniego wpływania na orzeczenia sądowe.

Dla Ministerstwa Sprawiedliwości to „nic nieznacząca uchwała". W zasadzie jej nie ma. Ale rząd podejmuje działania, by jej znaczenie umniejszyć. A to oznacza, że nawet dla resortu jednak istnieje.

Trudno komentować takie opinie. Zresztą stanowiska poszczególnych członków rządu są sprzeczne. Kierowanie przez premiera wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie uchwały Sądu Najwyższego oznacza, że uznaje jej obowiązujący charakter.

Jak mają postępować sędziowie sądów powszechnych po 24 stycznia 2020 r.?

Sędziowie rozpoznają wnioski stron skierowane na badanie standardu niezawisłości konkretnego sądu. Będą też podejmowali działania z urzędu, wtedy, gdy przewidują to przepisy procesowe. Sąd Najwyższy w pisemnym uzasadnieniu uchwały przedstawił szczegółowy, wielostopniowy test, który może pomóc w ustaleniu, czy w konkretnej sprawie upolitycznienie i wadliwość procedury powołania danego sędziego na urząd była tak duża, że w odbiorze społecznym brakuje obiektywnych warunków do przyjęcia, że sąd z udziałem takiego sędziego może być uznany za niezależny i bezstronny. Proszę też pamiętać, że ów test może być także wykorzystywany przez sądy zagraniczne, i to nie tylko w polskich sprawach. Dlatego myślę, że o uchwale Sądu Najwyższego należy mówić w szerszym, europejskim kontekście. Polska nie jest jedynym krajem, w którym pojawiły się zagrożenia dla niezawisłości władzy sądowniczej. Jestem przekonany, że sposób, w jaki polski Sąd Najwyższy dokonał implementacji wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r., będzie szczegółowo analizowany w innych krajach.

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego z różnym powodzeniem nadal orzeka. Co oznaczają jej orzeczenia? Są czy ich nie ma? Czy można coś zrobić, by przestały zapadać?

Orzeczenia zapadają i konieczna jest pogłębiona analiza ich statusu. Istnieją mechanizmy procesowej weryfikacji tych orzeczeń, do której pewnie prędzej czy później dojdzie w drodze wznowienia postępowania, kasacji czy innych instrumentów procesowych. Jak zrobić, żeby obarczone wadą prawną orzeczenia Izby Dyscyplinarnej przestały zapadać, to już jest pytanie do polityków. Wiadomo, że Komisja Europejska skierowała do TSUE wniosek o zastosowanie środków tymczasowych polegających na zawieszeniu funkcjonowania tego organu.

W piątek, 14 lutego, weszła w życie ustawa dla sędziów, tzw. kagańcowa. Jej projekt wzbudzał ogromne emocje w środowisku sędziowskim. Mimo wielu apeli nie udało się go zatrzymać. Prezydent podpisał nowelę. Co ona oznacza dla pana, sędziego Sądu Najwyższego?

Analizuję treść tego aktu prawnego. W wielu miejscach akt ten jest nadużyciem ustawy jako formy stanowienia generalnego i abstrakcyjnego przez parlament, do załatwienia konkretnej i wręcz indywidualnej sprawy tu i teraz – w szczególności wyboru pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Co do innych regulacji tej ustawy: system źródeł prawa polskiego jest dość jasny. Artykuł 91 ust. 3 Konstytucji RP nie pozostawia tutaj swobody. Jeżeli jakiś akt normatywny jest sprzeczny z prawem UE, a nie da się osiągnąć zgodności w drodze wykładni tego aktu, to sprzeczne przepisy ustawy należy w jednostkowej sprawie pominąć. Zresztą wyraźnie wskazał na to także Sąd Najwyższy w pisemnym uzasadnieniu uchwały, o której rozmawiamy. Rozmowa -

I na koniec pytanie z ostatnich wydarzeń. Sędzia i prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki na oczach sędziów podarł projekt uchwały zebrania sędziów występujących w obronie sędziego Pawła Juszczyszyna (z Sądu Rejonowego w Olsztynie, który przebywał na delegacji w Sądzie Okręgowym w Olsztynie). Jak pan ocenia takie zachowanie?

Proszę mi pozwolić nie komentować indywidualnych zachowań poszczególnych sędziów, zwłaszcza że przecież w procesie stosowania wspomnianego przeze mnie testu zarówno sądy powszechne, jak i Sąd Najwyższy zobligowane są oceniać także te okoliczności podważające zaufanie do bezstronności i niezawisłości danego składu orzekającego sądu, które nastąpiły już po powołaniu na urząd danego sędziego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA