fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza sprzyjać zawieraniu ugód w postępowaniach sądowych

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Już na początku procesu będzie można zapoznać stronę ze stanem procesu i sposobami jego zakończenia. Dzięki temu orzekanie ma być szybsze.

W 2016 r. (trzy kwartały) do sądów w całym kraju trafiło 6,7 mln spraw cywilnych. Średni czas procesu, według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, wynosi 4,6 miesiąca. Co zrobić, żeby przyspieszyć orzekanie? W ostatnio ogłoszonej reformie wymiaru sprawiedliwości MS zamierza sprzyjać zawieraniu ugód w postępowaniach sądowych. Chce przyznać sędziemu prawo do zapoznawania stron ze stanem procesu i sposobami jego zakończenia. Wszystko ma się odbywać tak, by sędzia nie narażał się na ryzyko wyłączenia ze sprawy. Sędziowie nie mówią nie, choć są ostrożni.

Większa szansa na ugodę

O szczegóły zmiany pytamy Łukasza Piebiaka, wiceministra sprawiedliwości.

– Zmiana ma dotyczyć wyłącznie spraw cywilnych – mówi „Rz". Samo sprzyjanie ugodzie, o jakim wspominamy, polegać ma na tym, że sędzia z własnej inicjatywy, do której zresztą obliguje go obowiązujący od lat art. 10 kodeksu postępowania cywilnego, mógłby zwiększyć szansę zawarcia ugody. Dużo łatwiej o niej byłoby mówić, zdaniem autorów, gdyby strony miały jasność, jak wygląda ich sytuacja procesowa. Kiedy taka „interwencja" sądu byłaby możliwa?

– Na pewno na wstępnym stadium postępowania w trakcie tzw. fazy organizacyjnej, kiedy planuje się proces, ale rozważamy rozszerzenie tej możliwości na dalsze etapy – tłumaczy wiceminister.

Nie zdradzić wyroku

Czy nie posypią się wnioski o wyłączenie sędziego?

– Wszystko zależy od wyczucia sędziego. Powinien unikać zbyt autorytatywnych i jednoznacznych deklaracji odnośnie do wyniku sprawy, zwłaszcza że sytuacja się zmienia podczas jej trwania – uważa Piebiak. Tłumaczy, że chodzi o to, by zerwać z obrazem sędziego jako sfinksa. Taka zmiana powinna nie tylko przyspieszyć wyrokowanie, ale i wspomagać mediację. Nawet bowiem jeśli nie uda się zakończyć procesu przed sądem od razu po zapoznaniu stron ze stanowiskiem sądu, mogą się one zdecydować na mediację i może tam ugodzić.

Co o propozycji myślą sędziowie? Sędzia Marcin Łochowski z Sądu Apelacyjnego w Warszawie mówi, że zna podobną instytucję z prawa niemieckiego.

– Czemu nie? Można by spróbować – twierdzi. Dostrzega jednak pewne problemy.

– Nie widzę nic złego w tym, że sąd profesjonalny na początku odniesie się do zgromadzonego materiału. W takiej sytuacji strony mogłyby z refleksją podejść do dalszego postępowania – mówi sędzia Łochowski. Z drugiej strony przyznaje, że istnieje pewne niebezpieczeństwo.

– Nie wiem, czy jesteśmy na to gotowi jako społeczeństwo. Czy nie pojawią się zarzuty, że sędzia już na początku ma gotowy wyrok – zastanawia się. Przyznaje, że dużo będzie zależało od tego, jak zlikwidowanie ryzyka pojawienia się wniosków o wyłączenie sędziego zostanie w przepisach obudowane.

– Dużo łatwiej byłoby w sprawach, w których występują profesjonalni pełnomocnicy – przyznaje.

Ostrożniejszy jest sędzia Krystian Markiewicz, sędzia SO w Katowicach.

– Rozumiem intencje, ale diabeł tkwi w szczegółach – twierdzi. Uważa, że niedopuszczalne jest, by sędzia na początku postępowania wypowiadał się w jakikolwiek sposób o rozstrzygnięciu. – Czym innym jest omawianie sprawy w innych systemach, np. niemieckim. Nie robi tego bowiem sędzia prowadzący postępowanie – dodaje.

Kiedy zmiana ma szansę wejść w życie? Trwają prace, nic nie jest jeszcze przesądzone.

– Chciałbym, by zaczęła obowiązywać jeszcze w tym roku. Wstępna koncepcja została bardzo dobrze przyjęta przez sędziów, adwokatów i radców prawnych – twierdzi wiceminister.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.lukaszewicz@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA