fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Pokażcie listy poparcia sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa

Sędzia Paweł Juszczyszyn wszedł do Sejmu we wtorek o godz. 9 rano, a wyszedł już po godzinie.
Fotorzepa, Jakub Czermiński
Kancelaria Sejmu żongluje przepisami, by nie ujawnić wykazu poparcia sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa. W środowisku prawników wrze.

Sędzia Paweł Juszczyszyn wszedł do Sejmu we wtorek o godz. 9 rano, a wyszedł już po godzinie. Nie okazano mu żadnych dokumentów – a chciał dokonać oględzin list sędziów, którzy poparli kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

Cofnięta delegacja

To ważne dla planowanej na piątek sprawy odwoławczej, gdzie w I instancji orzekał sędzia powołany z udziałem nowej KRS. Sędzia Juszczyszyn chciał się upewnić, czy wszyscy w Radzie mają należyte poparcie (były oświadczenia o wycofaniu kilku podpisów wobec Macieja Nawackiego, prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie).

Tymczasem listy, po przesądzającym ich jawność wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, objęło postępowanie prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych – m.in. ze skargi sędziego Nawackiego. Walka o potwierdzenie ich jawności trwała dalej. W poniedziałek Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł, że szef Kancelarii Sejmu nie może zabronić ich ujawnienia, powołując się na postępowanie UODO.

W tej sytuacji Agnieszka Kaczmarska, szefowa Kancelarii Sejmu, jako podstawę odmowy okazania list podała... zarządzenie Macieja Nawackiego wycofujące delegację do Warszawy sędziemu Juszczyszynowi. Informację o wycofaniu delegacji potwierdził sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski, rzecznik olsztyńskiego sądu. Andrzej Grzegrzółka, szef Centrum Informacyjnego Sejmu, mówił mediom, że okoliczności spotkania z sędzią zmieniły się rano. Problem w tym, że Nawacki najpierw wydał zarządzenie o cofnięciu zgody na delegację (do sądu wpłynęło przed 9 rano), a potem poinformował, że przerywa urlop – są więc wątpliwości, czy w ogóle mógł je wydać.

Czytaj także:

Kilka ról prezesa

Prawnicy nie kryją oburzenia. Sejmowi urzędnicy pod pretekstem cofnięcia delegacji – a to tylko sprawa techniczna, ważna np. przy rozliczeniu korzystania z samochodu – wkraczają w sferę wymiaru sprawiedliwości. Padają pytania: co jest, a właściwie czego nie ma w tych listach? Decyzję o wyjeździe do Kancelarii Sejmu i oględzinach list sąd wydał w formie postanowienia. To czynność orzecznicza, w którą nie można ingerować. A decyzję Kancelarii Sejmu, która uniemożliwiła sędziemu zapoznanie się z listami, uzasadniono decyzją prezesa sądu, który działa we własnej sprawie.

– Skoro rzecz jego dotyczy, nie powinien działać jednocześnie w kilku kapeluszach – ocenia prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA