fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Awanse polskich sędziów pod lupą Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej

Bloomberg
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zdecyduje wkrótce, co zrobić z awansami do Sądu Najwyższego. Sprawa właśnie ruszyła.

W poniedziałek w Trybunale Sprawiedliwości UE rozpoczęła się sprawa sędziów, którzy nie dostali od Krajowej Rady Sądownictwa rekomendacji do awansu do Sądu Najwyższego. TSUE ma pomóc rozstrzygnąć Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu, czy brak możliwości odwołania od decyzji KRS narusza zasady państwa prawa. 

Podczas rozprawy przed Trybunałem zostały przedstawione argumenty prawne obu stron. Pełnomocnicy skarżących przekonywali, że to sprawa europejska, że prawo do sądu musi być skuteczne, a nie prowizoryczne. Tymczasem kwestionowane uchwały Krajowej Rady Sądownictwa weszły w życie. Zdaniem skarżących wyłączono kontrolę sądową w stosunku do Sądu Najwyższego.

Sędzia Jarosław Dudzicz, który zabierał głos w imieniu Krajowej Rady Sądownictwa, bronił obecnych przepisów.

Czytaj także: Gajdus: zmieniono system, by SN był przychylny władzy

– To nie jest sprawa unijna – przekonywał.

Podobnie twierdziła przed Trybunałem Sprawiedliwości UE Anna Dalkowska, wiceminister sprawiedliwości.

Przedmiotem rozprawy było pytanie Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zrodziło się w związku z prowadzeniem przez nową KRS konkursu do SN. Startowało w nim więcej kandydatów, niż było miejsc do obsadzenia. Wśród startujących byli członkowie Iustitii, m.in. sędzia Piotr Gąciarek. Ich kandydatury odrzucono po kilkunastu minutach rozmowy.

– Do awansu wskazano licznie współpracowników ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry – uważa Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia.

Osoby, które KRS odrzuciła, odwołały się od wyniku konkursu do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który poprzez zabezpieczenie wstrzymał skuteczność uchwał KRS.

– Prezydent Andrzej Duda pozbawił osoby startujące w konkursie prawa do sądu. Mimo że był poinformowany o zabezpieczeniu polegającym na wstrzymaniu skuteczności uchwały KRS i złożonych odwołaniach – uważają sędziowie. – Wręczył nominacje do Izby Dyscyplinarnej, Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izby Cywilnej. Nie czekał na rozpoznanie odwołań i nie zważał na zabezpieczenie NSA.

Rozprawa w Luksemburgu odbyła się, mimo że w polskich przepisach dokonano wielu zmian mających „zalegalizować” powoływanie na stanowiska sędziowskie w SN osób, których konkurent odwołuje się do sądu od wyniku konkursu.

W trakcie rozprawy pojawiły się także zarzuty o instrumentalne wykorzystywanie pytań prejudycjalnych. Na odpowiedź Trybunału trzeba będzie jednak poczekać.

Sygnatura akt: C-824/18

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA