fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Tomasz Pietryga: Prokuratura Europejska: bez regulacji prawnych dla nowej instytucji unijnej

Adobe Stock
Prokuratura Europejska może stać się niekontrolowalną i nieponoszącą odpowiedzialności za efekty swojej pracy unijną instytucją. Dlatego warto zastanowić się nad tym projektem.

Tuż po sejmowym głosowaniu nad ratyfikacją umowy aktywującej fundusz odbudowy pojawił się lansowany przez Koalicję Obywatelską pomysł uruchomienia w Polsce projektu „Prokuratura europejska", który miałby stać na straży m.in. wydatkowania unijnych funduszy.

Na pierwszy rzut oka pomysł ciekawy, bo dodatkowe oczy przyglądające się miliardom euro z europejskich pożyczek wydają się cenną inicjatywą. Tyle tylko, że papier przyjmie wszystko, każdą ideę i znajdzie dla niej entuzjastów. Gorzej może być w praktyce.

Czytaj też:

Prokuratura Europejska jako środek kontroli wydatkowania pieniędzy z Funduszu Odbudowy

Pierwsza wątpliwość jest taka, czym ta prokuratura miałaby być, jakie miałyby być jej kompetencje i w oparciu o jaki porządek prawny i zasady miałaby działać. Jeżeli miałaby mieć kompetencje zbliżone do krajowej prokuratury, to mogłyby się krzyżować. Poza tym, schodząc już na praktyczny grunt, trudno sobie wyobrazić, że europejski śledczy, który przybył do Polski np. z Grecji, dobrze się będzie poruszał w polskiej rzeczywistości, polskim prawie, nie mówiąc już o znajomości języka, kultury itp. Już w tym kontekście działania takiego prokuratora miałyby wiele ograniczeń i były dość kosztowne.

Mam też na uwadze zatrudnienie polskich tłumaczy, którzy przekładaliby na obce języki konieczne dokumenty. Nie wspominając już o różnych o konsultantach czy doradcach, którzy pomagaliby poruszać się takiemu prokuratorowi w meandrach polskiego prawa i instytucji.

Inna wątpliwość, to jakiej jurysdykcji podlegałby europejski prokurator. Czy obowiązywałyby go reguły polskiego postępowania karnego, czy jakiegoś innego. Warto pamiętać, że nie ma unijnego prawa karnego, a obszar wymiaru sprawiedliwości, na którego orbicie leży prokuratura, nie podlega wspólnotowym regulacjom. To domena regulacyjna państw członkowskich.

Trzeba też zapytać o kompetencje takiego prokuratora. Czy miałby zajmować się tylko sprawami europejskim czy też polskimi? Czego pewnie nie da się uniknąć, bo przestępstwa dotyczące np. wyłudzania funduszy są wielowątkowe, dotyczą korupcji, fałszerstw dokumentów, poświadczania nieprawdy, prania pieniędzy itd.

I następna wątpliwość. Gdyby taki prokurator wszedł w polski system prawny i go stosował, czy podlegałby nadzorowi prokuratora generalnego i polskiego rządu? Prokuratura prowadzi przecież politykę karną kreśloną przez rząd i działa w imieniu państwa. Pytanie, czy będzie to nowy model autonomicznego prokuratora, czy też inny, spleciony z państwem członkowskim, wydaje się zasadne. Pytania można mnożyć. I trzeba na nie odpowiedzieć, zanim zacznie się poważnie rozmawiać o projekcie „europejski prokurator". Barier i wątpliwości jest sporo, i znając filozofię UE, warto rozmawiać o instytucji aktywnej, a nie kolejnym biurokratycznym tworze, którego jedynym zadaniem jest mnożenie sprawozdań i raportów. Taka prokuratura na pewno nie ograniczy przestępczości, a może stać się kolejną niekontrolowalną i nieponoszącą odpowiedzialności za efekty swojej działalności unijną instytucją. Dlatego warto zastanowić się nad tym projektem, zanim zafundujemy sobie prokuratorską fikcję.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA