fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Ziobro ws. aresztu Nowaka: To jest trudne i czasochłonne śledztwo, do tego prokuratura ma problem z pandemią

Zbigniew Ziobro
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
- Opinia publiczna jest okłamywana, jest oszukiwana, bo usiłuje się przedstawić obraz człowieka skrzywdzonego, który jest niewinny, a działania prokuratury mają charakter polityczny - przekonywał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, komentując decyzję sądu o uchyleniu tymczasowego aresztowania wobec Sławomira Nowaka.

Sławomir Nowak wyszedł z aresztu na warszawskiej Białołęce w poniedziałek po południu, kilka godzin po tym, jak warszawski sąd uchylił mu stosowany od lipca ubiegłego roku areszt. Musi zapłacić poręczenie majątkowe w wysokości 1 mln zł, ma dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju. – Pewnych rzeczy mi już nie zwrócą, pewnych blizn i ran nigdy z siebie nie zdejmę, ale czas na walkę o dobre imię, na prawdę jeszcze przede mną – powiedział do zgromadzonych dziennikarzy.

Dowiedz się więcej: Nowak wychodzi. Ziobro atakuje sąd

Decyzja sądu wywołała burzę. Areszt Nowaka kończył się 16 kwietnia. Prokurator domagał się przedłużenia o kolejne trzy miesiące – powody to zagrożenie wysoką karą (nawet do 20 lat więzienia) oraz obawa matactwa i prawdopodobieństwo wyjazdu z kraju. Sąd uznał jednak, że wszystkie zeznania świadków, które gromadzi CBA, mówią o niewinności Nowaka, więc „absurdalne jest podejrzenie", że miałby on mataczyć w kwestii korzystnych dla siebie zeznań – taki był główny powód odrzucenia wniosku śledczych.

Zbigniew Ziobro we wtorkowej rozmowie z Radiem Maryja mówił, że „kwota zarzucana Sławomirowi N., kiedy został zatrzymany, była wielokrotnie niższa niż to, co ustaliło po drodze śledztwo”. - Dzisiaj kwoty zarzutów łapówkowych obejmują sumy przyjętych kwot w wysokości 4 mln zł i łączne sumy żądanych  w wysokości 6 mln zł. Znaczną część tych środków, jeżeli chodzi o kwoty przyjęte, udało się znaleźć w skrytkach, w których były przechowywane przez głównego podejrzanego. Dysponujemy różnymi dowodami osobowymi jak i ekspertyzami wskazującymi, że Sławomir N. miał kontakt z tymi pieniędzmi i nimi dysponował - powiedział.

Minister sprawiedliwości przekonywał, że śledztwo w tej sprawie jest „trudne i czasochłonne”. - Do tego prokuratura ma problem z pandemią, dlatego, że wzywani świadkowie zasłaniają się okresem pandemii - dodał, podkreślając, że czynności dowodowe prowadzone są także na terenie innych krajów w Europie: Estonii, Łotwy czy Turcji.

- Skoro sądy konsekwentnie przedłużały tymczasowe aresztowanie i całkiem niedawno Sąd Apelacyjny w długim uzasadnieniu wskazał liczne argumenty przemawiające za tym, aby czasowe aresztowanie było dalej utrzymane, to nie zaszły żadne nowe okoliczności, które by cokolwiek zmieniły - ocenił prokurator generalny.

- Sąd nagle, gwałtownie, wbrew wszystkim faktom i ustaleniom zmienił swoje stanowisko ze szkodą dla śledztwa. Pokazuje to, że ludzie „ze świecznika”, którzy mają wpływowych patronów – jak byłego premiera, byłego szefa Rady Europejskiej (chodzi o Donalda Tuska - red.) - mogą liczyć na inne traktowanie, niż przeciętny śmiertelnik, który miałby zarzucane znacznie łagodniejsze czyny niż te formułowane przez prokuraturę pod adresem Sławomira N. - stwierdził minister sprawiedliwości.

Ziobro zapowiedział, że choć „ujawnianie materiału dowodowego na tym etapie nie byłoby dobrym z punktu widzenia toczącego się śledztwa”, to „być może, ważąc racje, będzie zmuszony skorzystać ze swoich uprawnień i te dowody przedstawić”. - Bo opinia publiczna jest okłamywana, jest oszukiwana, bo usiłuje się przedstawić obraz człowieka skrzywdzonego, który jest niewinny, a działania prokuratury mają charakter polityczny - dodał.

Źródło: rp.pl/ Radio Maryja
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA