fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo dyscyplinarne

Tomasz Pietryga: Strącanie posągów sędziowskiego protestu

Sprawa sędziego Tulei
Sprawa sędziego Tulei
Fot. Paweł Rochowicz
Po uchyleniu sędziowskiego immunitetu - Igora Tuleya dla wielu będzie męczennikiem. Jego sprawa zniechęci też wielu sędziów do zajmowanie podobnych postaw.

W środę wieczorem Izba Dyscyplinarna SN uchyliła immunitet Igorowi Tulei, zawiesiła w czynnościach orzeczniczych i obniżyła wynagrodzenie. Na nic zdały się zdały się protesty i apele grupy prawników skupionych w Komitecie Obrony Sprawiedliwości, wspierających Tuleye i kwestionujących legalność tej decyzji.

Dla władz Sądu Najwyższego sprawa formalnie była czysta. Izba Dyscyplinarna SN miała prawo się nią zająć. A głośne zabezpieczenie TSUE nie mogło tego zablokować. Jest to bowiem sprawa immunitetowa, traktowana jako karna, a zabezpieczenie Trybunału dotyczy tylko i wyłącznie spraw dyscyplinarnych.

Zarzuty stawiane Tulei nie należą do szczególnie ciężkiej kategorii. Przypomnijmy: prokuratura złożyła wniosek w sprawie pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności za ujawnienie informacji ze śledztwa w politycznej sprawie prowadzenia obrad sejmowych. Po odmowie uchylenia mu immunitetu złożyła odwołanie do ID.

Samo uchylenie immunitetu niczego nie przesądza. W sądzie oskarżenia mogą być utrzymane, ale równie dobrze rozsypać się. Bo akt oskarżenia nie przesądza o winie, jednak niewątpliwe stygmatyzuje. Dlatego sprawę Tulei na obecnym etapie można odczytywać nie tylko w wymiarze prawnym, ale również symbolicznym i politycznym.

Nie ulega bowiem wątpliwości, że Tuleya jest jedną z twarzy sędziowskiego protestu, oporu przeciwko zmianom w sądownictwie forsowanym przez PiS. Uchylenie immunitetu, prokuratorskie postępowanie i akt oskarżenia jest też rodzajem presji nie tylko na niego, ale i na część środowiska sędziowskiego, dla którego ten człowiek jest symbolem oporu przeciwko decyzjom władzy, uosobieniem ich postaw. Ukaranie Tulei niewątpliwe wielu z nich powstrzyma od zajmowania podobnych postaw. Zwłaszcza że część sędziowskich aktywistów, krytycznych wobec władzy, spotkał już podobny los. Abstrahując od zastrzeżeń, do jakiego stopnia sędzia może uczestniczyć w publicznej debacie, i jak należy definiować polityczny dyskurs wokół sądownictwa.

Sędzia Juszczyszyn, Morawiec, Żurek i inni to sędziowie krytyczni wobec działań władzy politycznej, objęci już postępowaniami dyscyplinarnymi czy prokuratorskimi. Tuleya , dołączając do tego grona, dla wielu będzie bohaterem, ale wielu też jego sytuacja zniechęci do podejmowania podobnych krytycznych wobec władzy politycznej działań.

Choć jak wskazują jego dzisiejsze wypowiedzi nie zamierza składać broni. - Jeśli zostanie mi uchylony immunitet, nie stawię się na przesłuchanie w prokuraturze, prokurator będzie mógł co najwyżej doprowadzić mnie siłą albo wnioskować o pozbawienie mnie wolności. Będę próbował wykonywać czynności sędziego, będę przychodził do pracy - zadeklarował. Wcześniej sędzia Tuleya mówił, że nie uzna orzeczenia ID SN. To mocna deklaracja, która może oznaczać pójście sędziego na czołowe zderzenie obecnym systemem, która może skończyć się dla niego nawet usunięciem z zawodu. Taka postawa może też zachęcić do kwestionowania i bojkotowania nie tylko postępowań przed Izbą Dyscyplinarną SN, ale także przed innymi sądami, w których zasiadają sędziowie, którzy otrzymali nominacje przy udziale nowej Krajowej Rady Sądownictwa.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA