fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Kary cielesne wobec dzieci: ślad na skórze, skaza na psychice

Adobe Stock
Wykonującym władzę rodzicielską zakazano stosowania kar cielesnych.

Rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak w udzielonym i jak należy przypuszczać autoryzowanym wywiadzie dla jednego z dzienników był łaskaw zwrócić uwagę czytelnika na konieczność rozróżnienia, czym jest klaps, a czym jest bicie. Nie wskazał jednakże, czy kluczowe dla przyjęcia jednej lub drugiej nomenklatury jest tu ślad na skórze czy skaza na psychice. Wnioskując z kontekstu – to pierwsze. Rozwijając bowiem argumentację RPD, należałoby przyjąć, iż klaps wprawdzie szybko znika, lecz pozostawia naukę na przyszłość. Niezwykle światłe podejście, choć – oddając sprawiedliwość – nieuwzględniające chociażby tego, iż nie u każdego siniaki znikają równie szybko, miewamy rozmaite progi bólu, na jasnej skórze ślad po cudzej dłoni utrzymuje się zwykle dłużej, a uderzenie wymierzone w mięsień daje bardziej widoczne ślady niż to, które trafia w warstwę tłuszczu.

Czy wypowiedź RPD dotknięta jest tylko wymienionymi wyżej nieścisłościami? Niestety nie – nie uwzględnia bowiem doniesień ze świata nauki oraz „nowości" legislacji, także polskiej.

Wedle raportu ogłoszonego przez UNICEF w 2014 r. 80 proc. rodziców (na świecie) przyznaje się do stosowaniu wobec dzieci klapsów jako środka dyscyplinującego, choć gdyby zagłębić się w naukowe podstawy przekonania, że uderzenie w pupę skutkuje poprawą zachowania w krótszej lub dłuższej perspektywie, trudno byłoby znaleźć jakiekolwiek korelacje pomiędzy jednym i drugim. Jest zgoła przeciwnie – zdaniem naukowców klapsy szkodzą i wiążą się z ryzykiem zaburzeń zachowania i rozwoju. Jak wynika z badań opublikowanych w Journal of Family Psychology zawierających dane z ostatnich 50 lat na grupie 160 tys. dzieci i których wyniki niemal każdy z nas podskórnie przeczuwa, im więcej klapsów, tym większe ryzyko, że dzieci zaczną się przeciwstawiać rodzicom, a w przyszłości rozwiną się u nich: agresja, problemy ze zdrowiem psychicznym, trudności poznawcze i zachowania aspołeczne.

„Niewinne" klapsy, określane przez naukowców, jako uderzenie dziecka otwartą dłonią w pośladki lub kończyny, wiążą się z negatywnymi skutkami w 13 na każde 17 badanych przypadków.

W polskim porządku prawnym zakaz uciekania się do jakichkolwiek form przemocy – nie tylko wobec dorosłych, ale i względem dzieci, wywodzony był kiedyś z przepisów kodeksu karnego, zaś przypadki stosowania bicia w wychowaniu małoletnich kwalifikowano do sytuacji nadużywania władzy rodzicielskiej. Z uwagi na potrzebę dodatkowego podkreślenia problemu i wyraźnego sygnału ze strony ustawodawcy – od 2010 r. obowiązuje całkowity zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Bez wchodzenia w niuanse – ustawodawca nie różnicuje np. klapsa z intencją zdyscyplinowania dziecka, szturchania go, uderzenia w twarz otwartą dłonią (funkcjonującego pod potoczną nazwą „z liścia"), czy regularnego bicia kablem (nieważne, czy klasycznym od żelazka, czy z końcówką USB).

Sprawa jest prosta: osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych. Regulacja wprowadzona ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zmieniająca kodeks rodzinny i opiekuńczy w tym zakresie jest na tyle jednoznaczna, że nie powinna budzić wątpliwości u nikogo. Tym samym, każdy ich przypadek może wywoływać co najmniej zadumę. W sytuacji jednakże, gdy obiekcje artykułuje rzecznik praw dziecka – budzi to uzasadnioną grozę i obawę, jakie będą dalsze zdobycze tego urzędu.

Posiadanie dziecka to nie to samo co bycie rodzicem, podobnie jak wychowywanie pociechy nie jest równoznaczne z jego chowem. Klaps, to w tym kontekście może nie to samo, co bicie. Ale bycie rzecznikiem praw dziecka zobowiązuje. Choćby do tego, aby mówić do, a nie od rzeczy.

Autorka jest adwokatem, założycielką prawniczego bloga www.pokojadwokacki.pla

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA