fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Marek Domagalski: Skarga nadzwyczajna bez przytupu

Sąd Najwyższy
Sąd Najwyższy
Fotorzepa/JerzyDudek
Mizerny efekt trzyletniego stosowania skargi nadzwyczajnej powinien dać do myślenia kolejnym reformatorom sądów. Nie ma cudownych rozwiązań. Trzeba stąpać po ziemi.

3 kwietnia 2021 r. minie trzyletni okres przeznaczony na skarżenie wyroków wydanych od 1998 r. do 2018 r. (od uchwalenia obecnej konstytucji) skargami nadzwyczajnymi . Pierwszy problem jest taki, czy Prokuratura Krajowa i Biuro RPO zdążą zbadać wszystkie wnioski i na czas złożyć skargi do SN. To też okazja, a właściwie konieczność podsumowania tego tak reklamowanego narzędzia naprawiania sądowej niesprawiedliwości z minionych dwóch dekad i lat obecnych.

W ciągu tych trzech lat do prokuratury i rzecznika praw obywatelskich wpłynęło mniej więcej po 8 tys. wniosków o wzruszenie wyroków, w większości tych starych. Ale te dwa uprawnione organy do wnoszenia skarg nadzwyczajnych wniosły ich zaledwie 250, z których 200 zwrócono z powodu braków formalnych. Już to świadczy o nie najlepszej jakości skarg, a na 56 wyroków Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Sprawa Publicznych SN uchyliła tylko 25 zaskarżonych orzeczeń.

Wielu powie, że każde takie uchylenie zasługuje na pochwałę. Ale przecież nie o taką skalę „uzdrowienia" Temidy chodziło.

W tej sytuacji pojawiły się pomysły, by po pierwsze przesunąć termin 3 kwietnia, by dać czas na rozpatrzenie wszystkich wniosków, które zapewne będą wpływać do ostatniego dnia, a po drugie upoważnić także adwokatów (radców) do wnoszenia w imieniu zainteresowanych bezpośrednio do SN skarg nadzwyczajnych. Tak oto mielibyśmy zupełnie nową masową formę sądowego odwołania (niejako czwartą instancję), która przy pewnych zaletach, jak dostępność sądu, mogłaby jednak zablokować SN.

W mojej ocenie w sprawie skargi nadzwyczajnej zabrakło rozpoznania problemu, o czym świadczy choćby to, że ich liczbę szacowano nawet na dziesiątki tysięcy, a nawet wniosków tyle nie ma. Nie rozpoznano problemu, mimo że o kształt tej skargi toczyły się wielomiesięczne boje. Zanim więc zaczniemy poprawiać obecne rozwiązania, należałoby porządnie sprawdzić, czy nie wypaliły prawne rozwiązania czy też głoszone na fali wyborczej oczekiwania były przesadzone. Trzeba zejść na ziemię.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA