fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Marek Domagalski: Sąd dla frankowiczów tak, ale ostrożnie

Adobe Stock
Zwiększająca się liczba spraw frankowych wymaga wzmocnienia sądów, a może i powołania specjalnego wydziału. Niedobrze jednak byłoby wpaść w przesadę.

W ostatnich tygodniach pojawiał się zamiar utworzenia w warszawskim Sądzie Okręgowym specjalistycznego wydziału (sądu) dla spraw frankowych.

A to dlatego, że większość tych spraw wpływa do wydziałów cywilnych tego sądu i zbytnio go obciąża. Mimo że frankowicze mogą od pewnego czasu składać pozwy nie tylko tam, gdzie jest centrala banku (zwykle w Warszawie), ale też w sądzie dla ich miejsca zamieszkania, wybierają lepszy z ich punktu widzenia, bo warszawski sąd uważany jest za najbardziej prokonsumencki na tle innych.

Czytaj także:

Po informacji o zamiarze utworzenia specjalistycznego sądu dziekani lokalnych izb adwokackich zaapelowali do ministra sprawiedliwości o utworzenie takich sądów, wydziałów czy sekcji w każdym sądzie okręgowym w Polsce, aby prowadzący poza stolicą sprawy nie byli w gorszej sytuacji.

Takich sądów jest 47 i już na pierwszy rzut oka widać, że to nieprzemyślany pomysł. Zakładając, że 30 tys. spraw frankowych, jakie są na skutek narastającego wpływu w sądach, zajmować się powinno ok. 100 sędziów, to gdyby utworzyć aż tyle specjalistycznych wydziałów czy sekcji, w jednym sądzie byłoby średnio dwóch sędziów specjalistów. A co się stanie, gdy któryś zachoruje czy pójdzie na urlop macierzyński?

Są prawnicy, którzy uważają, że każdy sędzia cywilny da sobie radę ze sprawą frankową. Specjalizacja mogłaby jednak przyśpieszyć rozpatrywanie spraw, gdyż współcześnie nawet najlepszy prawnik nie jest specjalistą w każdej dziedzinie prawa. Dlatego tworzone są sądy specjalistyczne, zwykle w Warszawie, np. dla ochrony wspólnotowych znaków towarowych czy całkiem niedawno, bo od 1 stycznia 2021 r., sąd dla zamówień publicznych.

W sprawach frankowych już de facto wykształcił się sąd specjalistyczny w stolicy, tyle że nie jest on organizacyjnie wyodrębniony. Jeśli brakuje mu sędziów, najprostszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie ich liczby w tym sądzie, może powołanie dodatkowego „frankowego" wydziału czy nawet dwóch na czas przejściowy, bo przecież fala spraw frankowych kiedyś minie.

Sądownictwo i Ministerstwo Sprawiedliwości musi reagować na problem, ale w sposób przemyślany. Bo samo przetasowanie sędziów nie spowoduje, że będą wydajniejsi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA