fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Kościół jak szklany dom

Losy Kościoła nie zależą tylko od konferencji prasowych
EAST NEWS, Jan Bielecki
Seksualne wykorzystywanie nieletnich nie jest tylko problemem hierarchii, ale nas wszystkich.

Jest rok 2029. Właśnie umarł pierwszy afrykański papież. Koniec świata nie nastąpił – nowym papieżem został Europejczyk. Polska weszła do strefy euro, a Legia wygrała Ligę Mistrzów. A jaki będzie wtedy stan polskiego Kościoła?

Dwa scenariusze

Zależy to od tego, co Kościół zrobi w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Scenariusze są dwa: jeden zakłada, że biskupi mówią jednym głosem. Jest to głos zmienionego serca, gdzie na pierwszym miejscu jest ofiara i owczarnia, a na końcu kolega biskup. Głos zmienionego serca zakłada, że Kościół i hierarchowie są wobec wiernych i swoich księży w relacji służby, nie władzy. Kościół w Polsce ma szansę zachować status największej katolickiej potęgi w Europie i jednej z największych na świecie.

Scenariusz drugi? Kościół nie tworzy strategii zarządzania kryzysem i dzieli los Kościoła irlandzkiego. W pałacach biskupich w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku nie mieszkają już ich dotychczasowi właściciele, bo po kilku procesach po prostu ich na to nie stać. Brzmi jak tania fantazja?

Być może, ale dokładnie taki rozegrał się scenariusz w Bostonie po dziennikarskim śledztwie ekipy Spotlight ujawniającej skandale seksualne w tamtejszym Kościele. Jeśli możemy określić miejsce polskiego Kościoła obecnie, to jest to właśnie Spotlight. Bo „spotlight" to po angielsku „reflektor". Pod tym reflektorem świat widzi i ocenia każdy ruch polskiego Kościoła.

Co zrobić, aby nie spełnił się scenariusz drugi? Abyśmy mogli, nawet poobijani i poturbowani w kolejnych latach tworzyć Kościół taki, jaki znamy? Nawet lepszy, bo transparentny i oczyszczony?

Na początek perspektywa dziennikarska. Dla tych, którzy przewracają oczami i pytają, dlaczego tylko my bijemy się w piersi, dlaczego mamy przepraszać za nielicznych, spieszę z odpowiedzią – nie moją, ale wybitnych ekspertów.

Hans Zollner, szef rzymskiego Child Protection Center, mówił mi niedawno w wywiadzie dla TVP: „Kościół ma obowiązek zmierzyć się z czymś tak straszliwym jak »morderstwo duszy« – jeśli molestuje ojczym czy trener, mam do kogo się zwrócić. Jeśli »Bóg« molestuje w osobie duchownego, to ofiara nie ma już nikogo".

Valentina Alazraki, legendarna watykanistka, na szczycie dotyczącym ochrony dzieci w Kościele mówiła: „My, dziennikarze, wiemy, że wykorzystywanie nie występuje tylko w Kościele katolickim, ale musicie zrozumieć, że musimy być dla was bardziej rygorystyczni niż dla innych, ze względu na cnoty waszego kodu moralnego".

I na koniec papież emeryt Benedykt XVI: „W zakresie, w jakim jest to prawdą, musimy być wdzięczni za wszystkie informacje. (...) W końcu media nie mogłyby donieść w ten sposób, gdyby zło nie było obecne w samym Kościele. Tylko dlatego, że zło było w Kościele, mogło być użyte przez innych przeciwko niemu".

Kilka kroków

Tak, Kościół powinien więcej od siebie wymagać. Nowoczesne korporacje działają zgodnie ze swoją misją, wizją i wartościami, ale oczekiwania wobec Kościoła są większe niż wobec menedżerów, np. z Coca-Coli.

Podstawowym błędem myślenia menedżerów w komunikacji instytucjonalnej jest to, że słowo „komunikacja" oznacza tylko tą do zewnątrz i tylko do mediów. Weźmy np. marcową konferencję prasową w KEP – chciało się po niej płakać nie tylko dziennikarzom, ale też zdruzgotanym wiernym. Teraz, kiedy listem czytanym w kościołach dano nam, katolikom, nadzieję, że kultura milczenia została choć trochę odsunięta, warto przyjrzeć się, ile warstw komunikacji Kościół w Polsce ma przed sobą.

Po pierwsze: ofiary są na pierwszym miejscu w troskach organizacji. Jest to ich priorytetowy interesariusz. Komunikacja z ludźmi, którzy ponieśli szkodliwe skutki kryzysu, jest być może największym i najbardziej delikatnym wyzwaniem w komunikacji. Ofiary i ich rodziny potrzebują prawdy i zasługują na nią; kto był odpowiedzialny, co poszło nie tak i co się zmieniło, aby zapobiec powtórzeniu się w przyszłości tych czynów. Zasługują też na szczere przeprosiny, które padły już z ust hierarchów.

Przeprosiny to jednak nie wszystko. Istnieją trzy podstawowe zasady dotyczące relacji z ofiarami: przejęcie inicjatywy, poświęcenie czasu i włączenie ich do rozwiązania. Z ofiarą nie można się spotkać raz, otrząsnąć się i iść dalej. Ofiarom należy się miejsce w ciałach doradczych Kościoła w długofalowym rozwiązywaniu kryzysu.

Po drugie: komunikuj się z wewnętrznymi interesariuszami. W firmach powiedzielibyśmy: pracownikami. Jacy są wewnętrzni interesariusze Kościoła? Nie tylko kapłani, ale każdy, kto należy do Kościoła: świeccy, jako jednostki lub jako wspólnoty (parafie itp.).

Według wielu ekspertów od komunikacji najtrudniejszą częścią komunikacji instytucjonalnej jest komunikacja wewnętrzna. Najtrudniejszą i najważniejszą. Dlaczego? Bo sprzyja ona funkcjonowaniu i sukcesowi instytucji, jednoczy i zmniejsza możliwości konfliktu. Bo uświadamia każdemu pracownikowi lub wolontariuszowi jego miejsce wewnątrz i wkład w grupę. Biskupi muszą zrozumieć, że nie tylko na ich „przepraszam" i nie tylko na konferencjach prasowych będą ważyć się losy Kościoła, ale będą one ważyć się w kontakcie księdza w Rabce-Zdroju ze swoimi parafianami, na rekolekcjach ojca Piotra w Iławie. To oni są na pierwszej linii frontu. To oni dostają w twarz. Żadnego listu z wytycznymi komunikowania kryzysu nikt do nich nie wysłał. Nikt nie informuje księży, jaki jest stan Kościoła na dziś i co Kościół robi, aby się z tym zmierzyć. Dostają list z komunikatem – lub bez – „przeczytaj wiernym". A skoro nie mają backgroundu, wyraźnego braterskiego sygnału od biskupa, to jeden czyta, inny nie.

Po trzecie: nie ma władzy bez prawdy. Uczciwość jest powszechnie uznawana za najlepszą praktykę w komunikacji kryzysowej. Uczciwość i transparentność jest konieczna, aby odzyskać wiarygodność w trakcie kryzysu i po kryzysie.

W Monachium, jeszcze za pontyfikatu Benedykta XVI, zatrudniono w kurii świecką prawniczkę, by zbadała całe archiwum. Zbadała i ujawniła informacje po zakończonym śledztwie na konferencji prasowej, siedząc obok metropolity. Wiadomość utrzymywała się na jedynkach witryn internetowych przez dwie godziny. Aby transparencja zadziałała, nie można jednak wyjawić informacji, stojąc przed plutonem egzekucyjnym. Trzeba zrobić ruch wyprzedzający.

Teraz jest czas naszych hierarchów na rozliczenie samych siebie. Na zgłoszenie spraw nadużyć władzy według nowych przepisów. Teraz jest czas dla dawnych biskupów pomocniczych z Poznania, by sami powiedzieli, czy wiedzieli o sprawie abp. Paetza i co z tą wiedzą zrobili. Teraz jest moment, żeby to zrobić, i to Jan Paweł II mówił nam, wszystkim, biskupom też: „Nie lękajcie się". Jeśli „dla dobra Kościoła" wiele lat hierarchowie milczeli w „tych" sprawach, to teraz jest czas, by dla prawdziwego dobra Kościoła pochylić głowę i przyznać do grzechu zaniedbania.

Każdy ma swoje zadanie

Co ja, Kowalski, mam z tym wszystkim wspólnego i jak ja mogę Kościołowi pomóc? Seksualne wykorzystywanie nieletnich nie jest „problemem duchownych", ale problemem dla całego Kościoła, i cały Kościół musi to naprawić. Świeccy też mają swoją pracę domową w tym kryzysie. Mają ją do odegrania jako eksperci w swoich dziedzinach, od psychologów po prawników, ale mają też obowiązek mieć oko na swoich kapłanów. Mamy chrześcijański obowiązek upominania grzeszników, także tych z grzechem zaniechania, który ciąży na barkach wielu biskupów. Mamy wreszcie obowiązek posiadać wiedzę wystarczającą, by ochronić swoje i cudze dzieci – jako rodzice, wychowawcy kolonii, animatorzy parafialni, członkowie kółek różańcowych. Mamy wreszcie powinność dbać o kapłanów, którzy świetnie wykonują swoją pracę, wspierać ich i dodawać im skrzydeł.

Oczywiście wszyscy jesteśmy bardzo zajęci i nikt nie ma na nic czasu. Tyle tylko, że jako członkowie Kościoła nie uciekniemy i nie możemy uciekać od naszych obowiązków. Jeśli o coś teraz musimy wszyscy w Kościele walczyć, to o ochronę dzieci. Narzędzia mamy. Wystarczy ich użyć.

Autorka jest wykładowcą dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie. Autorką i prowadzącą program „Między Ziemią a Niebem" w TVP

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA