fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Wniosek o wotum nieufności dla Antoniego Macierewicza odrzucony: Szef MON zostaje

Odwołania szefa resortu obrony chciało 190 posłów, przeciw głosowało 238
Fotorzepa, Jerzy Dudek
W debacie nad wotum nieufności dla szefa MON największym zaskoczeniem była wypowiedź premier Szydło o uchodźcach.

Antoni Macierewicz pozostanie ministrem obrony. Wynik sejmowego głosowania oczywiście nie jest żadnym zaskoczeniem. Ale zarówno w trakcie sejmowej debaty, jak i w wydarzeniach ostatnich dni nie zabrakło niespodzianek.

– Pan tego dżina wypuścił z butelki. Pan ma butelkę, my mamy zakrętkę, tam jest dżin. Schowajmy tego dżina z powrotem do butelki, a Polska na tym skorzysta – rzucił w pewnym momencie debaty do Jarosława Kaczyńskiego uzasadniający wniosek PO o odwołanie szefa MON Tomasz Siemoniak.

To stwierdzenie wywołało powszechną wesołość na sali. Śmiał się także adresat nietypowego apelu. Nie miało to jednak wpływu na wynik głosowania. Za odwołaniem Macierewicza było 190 posłów (w tym PO, Nowoczesna i 19 posłów Kukiz'15). Przeciwko – Klub PiS i trzech kukizowców.

Przed wystąpieniem premier Beaty Szydło przekaz Tomasza Siemoniaka, a później Czesława Mroczka i innych posłów opozycji nie mógł zaskakiwać. Nie zabrakło jednak kontekstu politycznego dotyczącego samego obozu władzy. – Paradoks polega na tym, że wielu polityków opozycji chciałoby pozostania Macierewicza na stanowisku, a wielu polityków obozu rządzącego chciałoby jego odejścia – przekonywał były szef MON. Padły też słowa o „janusowym obliczu" Macierewicza, który nie odbudowuje armii, ale ją demoluje.

Debata – aż do wystąpienia Beaty Szydło – miała przewidywalny przebieg. Premier, zgodnie z wypracowaną przy poprzednich wotach nieufności taktyką, wystąpiła w obronie swojego ministra, przypominając jednocześnie o zaniedbaniach ośmiu lat rządów PO. Tak było w trakcie dyskusji o konstruktywnym wotum, tak było i teraz.

Premier najpierw podkreśliła, że sprawa bezpieczeństwa powinna być ponad partyjnymi podziałami, a rząd PiS – w przeciwieństwie do gabinetu PO – odbudowuje armię i polski przemysł zbrojeniowy. Później jednak wbudowała w kontekst odwołania Macierewicza kwestię uchodźców i zamach w Manchesterze. – Musimy sobie wszyscy odpowiedzieć na tej sali, wszyscy w Europie: czy chcemy polityków, którzy mówią, że musimy przyzwyczaić się do ataków, czy chcemy polityków silnych, którzy dostrzegają zagrożenie i skutecznie z nimi walczą, a takim jest Macierewicz – tłumaczyła.

Oberwało się też Brukseli: – Polska nie zgodzi się na żadne szantaże ze strony UE. Nie będziemy uczestniczyć w szaleństwie brukselskich elit. Chcemy pomagać ludziom, a nie elitom – mówiła premier o pomocy uchodźcom. Opozycja nazwała od razu te słowa „haniebnymi", a Nowoczesna zapowiedziała wniosek do Komisji Etyki.

Debata nad odwołaniem Macierewicza miała miejsce po wystąpieniu ministrów Ziobry i Błaszczaka o sprawie Igora Stachowiaka. W Sejmie można usłyszeć, że w ten sposób chciano doprowadzić do sytuacji, w której dwa negatywne przekazy tego jednego dnia „skonsumowały się wzajemnie". – To nam się w zasadzie udało – podkreśla jeden z posłów PiS.

Można było też dostrzec przemyślaną akcję budowania przekazu wokół szefa MON. Pojawiły się dwa internetowe spoty – w tym jeden o sukcesach MON, a we środę rano Macierewicz spotkał się z weteranami. We wtorek Antoni Macierewicz wspólnie z wiceministrem Tomaszem Szatkowskim przedstawił kompleksową strategię obrony kraju, a 20 maja pierwsi ochotnicy WOT złożyli przysięgę. – To zmieniło klimat wokół ministra – twierdzi jeden z naszych rozmówców.

Macierewicz w swoim wystąpieniu w trakcie debaty podkreślił zresztą, że żołnierze reagują pozytywnie na jego działania. – Gdy obejmowaliśmy naszą odpowiedzialność, zaledwie 25 proc. żołnierzy uważało, że sprawy idą w dobrym kierunku. Dziś tak twierdzi blisko 60 proc. żołnierzy.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA