fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Rynek pracy po pandemii będzie bardziej wymagający

Warszawa
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Przed nowymi wyzwaniami staną zarówno pracownicy, jak również menedżerowie, gdyż praca zdalna to coś więcej niż zmiana technologii.

Chociaż na razie nie widać końca pandemii, to widać już tendencje, z jakimi trzeba się będzie wkrótce zmierzyć – wynika z raportu „Rynek pracy po koronawirusie" przygotowanego przez firmę doradztwa personalnego Bigram i analityczną Thinktank.

Czytaj także: Ciężej pracujemy w trakcie pandemii?

Jak zwracają uwagę autorzy raportu, jednym z tych nowych trendów może być koniec tzw. rynku pracownika wynikający nie tylko z obecnej, kryzysowej sytuacji. Jest o tym zresztą przekonanych większość uczestników badania, 68 proc. z nich wskazało, że pandemia kończy okres rynku. Przeciwnego zdania jest dwukrotnie mniejsza grupa firm (30 proc.).

Istotna jest także reakcja firm na pandemię. Postawiły one przede wszystkim na transformację cyfrową swoich organizacji, a wiele z nich skupiło się dostarczeniu sprzętu i infrastruktury umożliwiających ochronę zdrowia pracowników. Wszystko po to, by zapewnić ciągłość funkcjonowania firmy. Dopiero w drugiej kolejności biznes koncentrował się na pracownikach.

Wśród działań operacyjnych już podjętych lub planowanych w najbliższych czasie, aż 39 proc. zbadanych firm wskazuje na konieczność redukcji wynagrodzeń lub wstrzymanie ich wzrostu, a 25 proc. – na konieczność zwolnień etatowych pracowników.

Zdaniem Piotra Wielgomasa, prezesa Bigramu, na szczęście nie jest to przesądzone. – Z pewnością obecnie mamy do czynienia z rewolucję na rynku pracy, a dynamicznych zmian będzie jeszcze więcej, jednak legendarny wzrost gospodarczy Polski pozwala patrzeć na to zagadnienie z dystansem – zaznacza. Jak wyjaśnia, jest nadzieja, że polska gospodarka odbuduje się po kryzysie w miarę szybko, poza tym nie można zapominać o trendach demograficznych, w tym malejącej podaży pracy.

– W rezultacie można spodziewać się względnie zrównoważonego rynku pod kątem interesów pracownika i pracodawcy – uważa Wielgomas. Zaznacza jednak, że pracownicy muszą się liczyć ze wzrostem konkurencji na rynku pracy, a także z koniecznością dokształcania się i zdobywania nowych kwalifikacji.

Ważnym trendem na rynku pracy jest też zmiana organizacji pracy w firmach. Po doświadczeniach kilku miesięcy pracy zdalnej coraz trudniej wyobrazić sobie, że po zakończeniu pandemii wszyscy wracają do biur. Aż 42 proc. badanych ocenia, że praca zdalna zostanie w ich firmie na stałe w formie hybrydowej (połączenie pracy zdalnej i w biurze). Kolejne 28 proc. uczestników badania spodziewa się, że przynajmniej niektóre działy będą docelowo pracować w tym systemie.

Jak jednak zwracają uwagę autorzy raportu, taka zmiana nie będzie łatwa. Praca zdalna w wymiarze masowym nie jest bowiem jedynie zmianą natury technicznej, ale prawdziwą rewolucją w relacjach między pracownikiem a pracodawcą. Przykładowo wśród czterech największych wad pracy zdalnej, tylko jedna dotyczy spraw „technicznych" (41 proc. badanych narzeka, że nie ma w domu odpowiednich warunków do pracy).

Rozwiązanie pozostałych trzech najważniejszych problemów wymaga większej uwagi pracodawcy – 69 proc. badanych skarży się na poczucie alienacji, 59 proc. – na brak kontaktu ze współpracownikami, a 48 proc. ma poczucie ciągłego bycia w pracy. Sporym wyzwaniem może okazać się też motywowanie zdalnych pracowników. – Nasze badanie pokazuje, że pracowników nie motywuje już rywalizacja, nie działa także metoda „kija i marchewki" ani bodźce płacowe – podkreśla Małgorzata Bonikowska, prezes firmy Thinktank.

Jak zaznacza, w niepewnych czasach ludzie ewidentnie chcą współuczestniczyć w losach organizacji, w których pracują. Liczy się więc budowanie solidnej sieci komunikacji, zwiększanie autonomii pracowników i ich partycypacji, ustalanie wspólnych celów, delegowanie mniejszych i osiągalnych zadań czy promowanie innowacyjności i kreatywności.

– Respondenci doceniają przy tym przywództwo strategiczne i wspomagające. To oznacza, że potrzebujemy dziś nie tyle charyzmatycznych liderów, co przewodników – dodaje Bonikowska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA