fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Brexit odstrasza od pracy na Wyspach

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Liczba osób zatrudnionych na stałe w Wielkiej Brytanii za pośrednictwem firm werbunkowych zmalała w sierpniu do najmniejszej od 3 lat z powodu brexitu. A pracownicy sezonowi chcą wręcz wyjeżdżać przed 31 października.

Konfederacja ds. Werbunku i Zatrudnienia (REC) i firma doradcza KPMG stwierdziły, że zatrudnienie tymczasowych pracowników wzrosło, ale najmniej od 75 miesięcy, z kolei zatrudnienie na stałe zmalało szósty kolejny miesiąc, bo pracodawcy zwlekają z decyzjami — pisze Reuter. - Niepewność wokół brexitu nadal zbiera żniwo na rynku pracy — stwierdził wiceszef KPMG, James Stewart.

Zachowanie nowego premiera Borisa Johnsona zwiększyło nerwowość. Johnson zapowiedział wyjście z Unii bez umowy, jeśli Bruksela nie pójdzie na ustępstwa, ale parlament zmusił go do zwrócenia się o zgodę na przedłużenie terminu rozstania i odrzucił jego wniosek o przedterminowe wybory.

- Najważniejsze powinno być uniknięcie niszczycielskiego twardego brexitu i przywrócenie brytyjskim firmom trochę stabilizacji, aby mogły zapewnić krajowi pomyślność — uważa prezes REC, Neil Carberry.

Z opracowania REC i KPMG wynika, że w sierpniu była najmniejsza od stycznia 2012 liczba wolnych miejsc pracy. Podstawowe wynagrodzenie zatrudnianych na stałe wzrosło najmniej od grudnia 2016, bo zmalała liczba chętnych, była najmniejsza od 2,5 roku.

Sezonowi chcą uciekać

Mimo kolejnego zwrotu resortu spraw wewnętrznych w sprawie imigrantów, pracownicy sezonowi nie chcą czekać, co będzie po brexicie — stwierdził portal Fruitnet.com. 

Home Office ogłosił tym razem, że obywatele Unii przybywający na Wyspy po 31 października będą mogli występować o pozwolenia na pracę przez 3 lata, tak samo jak za kadencji poprzedniego ministra Sajida Javida. Kilka tygodni wcześniej nowa minister Priti Patel zasugerowała, że swoboda przemieszczania się skończy się wraz z rozstaniem z Unią, a Europejczycy nie będą mieć automatycznie prawa ubiegania się o pracę w W. Brytanii.

Przewodnicząca organizacji ogrodników i plantatorów kartofli NFU, Ali Capper stwierdziła, że zniesienie planu Leave to Remain, który pozwalałby przybyszom z Unii starać się o 36-miesięczną wizę z prawem pracy, wywołało czarną dziurę w polityce zatrudniania pracowników sezonowych.

Mimo przyjęcia przez NFU z zadowoleniem zmiany stanowiska brytyjskiego rządu firmy werbunkowe, np. Jan-Willem Naerebout uważają, że takie zmiany „od Sasa do lasa” dotyczące praw imigrantów mocno zaszkodziły napływowi pracowników sezonowych.

Naerebout mający własną agencję pośrednictwa pracy Agri-HR mówi, że pracownicy sezonowi z Europy nie chcą ryzykować pobytu koło kolejnego terminu brexitu. — Mówią mi w innych firmach, że ludzie ci chcą być w domu 31 października. Czują się niepewnie, a to już jest naprawdę problem w niektórych sektorach — powiedział. Jemu samemu trudno znaleźć chętnych do pracy w obecnym klimacie. — Jest najtrudniej jak pamiętam od 20 lat, nie ma chętnych do pracy, bo funt znowu zanurkował, a pracownicy odczuwają boleśnie niepewność brexitu — cytuje go Fruitnet.

Naerebout rozwija więc działalność w krajach europejskich, aby zmniejszyć własne ryzyko. Uważa, że nawet twardy brexit dałby przynajmniej jakąś pewność sektorom zależnym od pracy najemnej z Unii. Doszły do niego dobre sygnały, że rząd chce zwiększyć w programie pilotażowym liczbę pracowników sezonowych spoza krajów Unii, co federacja NFU popiera.

Brytyjski rynek pracy poprawił się po referendum z czerwca 2016, bezrobocie zmalało do poziomu najniższego od 40 lat, a wzrosły płace.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA