fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Napięcie między Rosją a Ukrainą zmienia się kryzys w stosunkach Moskwy z Zachodem

Władimir Putin
Rosyjski socjolog Dmitrij Oreszkin: Putin nie ma już żadnych asów w rękawie.
AFP
Londyn wysyła okręty wojenne, Czesi wyrzucają szpiegów Kremla, a prezydent Francji chce wyznaczać Rosji „czerwone linie".

Wzrost napięcia między Rosją a Ukrainą zamienia się w coraz większy kryzys w stosunkach Moskwy z Zachodem. Były prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves zaproponował wprost, by nie wpuszczać Rosjan do Europy (czyli UE). „Trzeba po prostu zamrozić wydawanie wiz, za wyjątkiem nagłych przypadków rodzinnych. Stawką jest bezpieczeństwo Europy. Musimy powiedzieć dość" – napisał na Facebooku.

Estończyk prawdopodobnie odpowiedział w ten sposób na kolejną aferę szpiegowsko-kryminalną z udziałem rosyjskich agentów. Po Bułgarii, Włoszech, USA i Polsce, teraz Czechy usuwają dyplomatów Kremla. Praga zarzuca Rosjanom nie tylko szpiegostwo, ale też współudział w dokonaniu zamachu.

– Zostali dokładnie zidentyfikowani przez nasze służby – zapewnił czeski minister spraw wewnętrznych Jan Hamacek. Ambasadę w Pradze musi opuścić aż 18 Rosjan.

Szef resortu (który jest też wicepremierem i pełni obowiązki ministra spraw zagranicznych) jeszcze w piątek chciał lecieć do Moskwy, by negocjować zakup szczepionki Sputnik V. Premier Andrij Babisz musiał go powstrzymywać, odmawiając zgody na użycie rządowego samolotu. Dzień później przedstawiciele służb specjalnych przedstawili rządowi dowody na to, że rosyjscy dyplomaci pracują dla wywiadu wojskowego GRU lub cywilnego SWR.

Ale premier Babisz poinformował też, że „istnieją podstawy, by sądzić, iż są zamieszani" w eksplozję wojskowych magazynów z amunicją w miejscowości Vrbětice na Morawach (w pobliżu granicy ze Słowacją). Składy wyleciały w powietrze... siedem lat temu. 16 października 2014 roku w ogromnej eksplozji zginęło dwóch pracowników w magazynach wynajętych przez wojsko firmie z Ostrawy, która handlowała amunicją.

Dokładnie w tym samym czasie w ich pobliżu znajdowali się dwaj agenci rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU posługujący się paszportami na nazwiska Aleksander Pietrow i Rusłan Boszirow. W 2018 roku ta sama dwójka próbowała w brytyjskim Salisbury otruć bronią chemiczną Siergieja Skripala i jego córkę. Jednak Rosjanie, wjechawszy do Czech, zaczęli się posługiwać paszportami Mołdawii i Tadżykistanu, udając handlarzy, którzy chcą kupić amunicję właśnie ze składów we Vrběticach.

Czeska policja poszukuje ich jedynie za udział w ciężkim przestępstwie, ale media w Pradze informują, że w magazynach ktoś założył ładunek wybuchowy, który miał eksplodować w trakcie transportu amunicji. Do firmy wynajmującej składy zgłosił się też bowiem nieznany bułgarski pośrednik, który chciał kupić pociski i prawdopodobnie odsprzedać je Ukrainie, walczącej w tym czasie rozpaczliwie z rosyjską agresją. Praga nie podaje, kim on był, ale wiosną 2015 roku agenci (znów GRU) próbowali otruć w Bułgarii tamtejszego handlarza bronią Emiliana Gebrewa.

Obecnie jednak państwa UE nie przyłączyły się nawet do amerykańskich sankcji przeciw Rosji. Prezydent Francji Emmanuel Macron proponuje jedynie wyznaczanie Kremlowi „czerwonych linii", których nie wolno mu przekraczać. Za to Wielka Brytania, która nie jest już w Unii, wysyła swoje okręty wojenne na Morze Czarne jako gest wsparcia Ukrainy.

– Putin nie ma już żadnych asów w rękawie (...). Przywykł, że jego się boją. (...) Ale mam wrażenie, że obecnie sytuacja się zmieniła i Zachód zrozumiał, że należy z nim rozmawiać ostro – w języku, który jest mu zrozumiały. No i Ameryka to demonstruje – uważa rosyjski socjolog Dmitrij Oreszkin.

W samych USA prezydent Joe Biden – jako pierwszy polityk po długiej przerwie – upomniał się o opozycjonistę Aleksieja Nawalnego, który od ponad dwóch tygodni prowadzi głodówkę w łagrze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA