fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Matka może być tylko jedna - Joanna Parafianowicz o surogacji

AdobeStock
Niemało jest kobiet przymuszonych przez życie do zostania surogatką.

Żyjemy w świecie, w którym możliwe wydaje się niemal wszystko. Od spraw pozornie najprostszych, jak rozmowy w czasie rzeczywistym z osobami, które są daleko, przez nieco bardziej skomplikowane np. wszczepianie implantów różnych części ciała czy dokonywanie zmiany płci po najbardziej odległe dla zwykłego śmiertelnika, jak choćby loty w kosmos czy wynajdywanie leków na śmiertelne choroby. Na naszych oczach zmienia się podejście społeczeństw do postaw, zachowań i skłonności, które niegdyś mogły być postrzegane jako wstydliwe lub marginalne. Jesteśmy świadkami budowania się nowych międzyludzkich relacji, rozprzestrzeniania idei i poszerzania horyzontów. Świat zmienia się na naszych oczach.

Czytaj także:

Choć nie w każdym kręgu kulturowym czy prawodawstwie sytuacja jest jednakowa, dziwi nas coraz mniej. Możliwe stają się zatem rzeczy, które w czasach wcale nieodległych niebyły normą – rozwody, związki partnerskie, małżeństwa jednopłciowe, adopcje dzieci z odległych krajów, rodziny patchworkowe.

Z jednej strony należy się cieszyć, bo nigdy wcześniej świat nie był tak otwarty na odmienność, a ludzie tak otwarci na to, aby na różne sposoby dążyć do szczęścia. Z drugiej jednakże, choć nie było mi rzecz jasna dane żyć w innych czasach, mam wrażenie, że bardziej niż kiedykolwiek wcześniej jesteśmy zagubieni, a niekiedy w poszukiwaniu najlepszej dla siebie drogi powodujemy jej utratę przez innych. W tym kontekście, mając niekiedy wiele zastrzeżeń do tego, jak prawo nadąża nad zmianami społecznymi, cieszę się, iż bywa po prostu jednoznaczne i genialne w swej prostocie.

Jeden z niemieckich Federalnych Trybunałów Sprawiedliwości rozpoznawał niedawno sprawę kobiety i dziecka, które zostało poczęte z jej komórki jajowej i nasienia jej męża, lecz urodzone przez pochodzącą z Ukrainy surogatkę. Zgodnie bowiem z prawem obowiązującym w jej kraju, choć ustawodawca nie posługuje się wprost definicją matki zastępczej, dopuszczalne jest funkcjonowanie usługi polegającej na urodzeniu dziecka przez jedną kobietę i przekazanie go innej z jednoczesnym uznaniem ojcostwa jej męża. Na podstawie takiego stanu rzeczy, choć w sporządzonym na Ukrainie akcie urodzenia dziecka jako rodziców urzędnicy wskazali małżonków, niemiecki urząd stanu cywilnego właściwy wedle ich miejsca zamieszkania jako matkę dziecka wpisał Ukrainkę, zaś powstały spór został rozstrzygnięty na niekorzyść Niemki. Sąd stwierdził bowiem, iż matką dziecka jest kobieta, która je urodziła, niezależnie od tego, że nie zostało poczęte z jej komórki.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia problem bezpłodności dotyka w chwili obecnej co piątą parę i dla wielu z nich surogacja uznawana jest za jedyną drogę posiadania dziecka. Co więcej, specjaliści zajmujący się tematyką podnoszą, iż regulacje techniki prokreacji polegającej na macierzyństwie zastępczym są niezbędne. Być może, ale w dążeniu do realizacji marzeń jednych osób warto nie tracić z pola widzenia problemów, z którymi borykają się inni – surogacja może zaś być ich skutkiem lub przyczyną.

Takie kraje jak Ukraina, Indie, czy Meksyk od lat postrzegane są jako atrakcyjne pod kątem możliwości skorzystania z usług matek zastępczych. Prawo jest w nich bowiem albo dostatecznie liberalne, albo nieidealne, dzięki czemu marzenia par o rodzicielstwie mogą się ziścić. Cena – stosunkowo niska dla zobowiązanych do jej uiszczenia lub odpowiednio wysoka dla beneficjentów, choć nie musi być jedynym czynnikiem decyzyjnym, często bywa w tych sprawach kluczowa.

Dla wielu osób rodzicielstwo może być jedynym sposobem na osiągnięcie życiowego szczęścia. Niemało jest też kobiet przymuszonych życiowym położeniem i skłonnych podejmować decyzję o zostaniu surogatką i rozwiązujących tą drogą niektóre ze swoich problemów. Zdaję sobie także sprawę, że naiwne jest oczekiwanie, iż ci pierwsi, zamiast sięgać lewą ręką do prawego ucha rozważą adopcję, która rozwiąże nie tylko ich problem, a drudzy podejmując decyzję o macierzyństwie zastępczym, kierować się będą jedynie altruizmem. W tym kontekście jednakże cieszę się, iż na tym etapie polski ustawodawca nie pozostawia złudzeń: matką jest ta kobieta, która dziecko urodziła. Ta zaś, może faktycznie być tylko jedna.

Autorka jest adwokatem, redaktorem naczelnym „Pokoju adwokackiego" www.pokojadwokacki.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA