fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Miliard skradziony w fakturach. Największa sprawa o wyłudzenia VAT w Polsce

Podczas akcji KAS i CBA zatrzymano 34 osoby
materiały prasowe
Nawet renomowane firmy brały udział w tym procederze – kulisy największej sprawy o wyłudzenia VAT w Polsce.

Od 8 do 10 proc. za lewą fakturę płaciły przestępcom polskie firmy. Celem był VAT, który odbierały sobie od fiskusa oraz inne oszustwa podatkowe. Państwo straciło na tym miliard złotych – twierdzi Krajowa Administracja Skarbowa i Prokuratura Regionalna w Warszawie, które rozbiły największą „fabrykę" lewych faktur, które służyły do wyłudzenia podatku. W jej działaniach uczestniczyło nawet 1,5 tys. osób, w tym – jak ustaliła „Rzeczpospolita" – cieszące się renomą firmy.

Grupa przestępcza działała przez osiem lat (od 2013 do 2020 r.), organizując wystawianie i handel pustymi, czyli poświadczającymi nieprawdę, fakturami kosztowymi. Kupowały je kolejne firmy w jednym celu – by oddać fiskusowi mniejszy podatek lub nie zapłacić go wcale.

Zbyt na puste faktury

Jak się dowiedzieliśmy, centrum handlu fakturami było zlokalizowane w okolicach Warszawy, a konkretnie w spółce, w której główne role odgrywali dwaj przedsiębiorcy – dostali zarzuty kierowania grupą przestępczą.

Z ustaleń śledczych wynika, że kontrahent zainteresowany pustą fakturą zgłaszał się do siedziby kluczowej spółki z „zapotrzebowaniem". Niektórzy brali jedną na 100 tys. zł, inni szli „na ilość", ale na mniejsze kwoty.

– Rutynowo za fikcyjną fakturę chętni płacili od 8 do 10 proc. kwoty, na jaką opiewała. Taką swego rodzaju „opłatę" można było jednak negocjować – mówi nam jeden ze śledczych. Na lepsze warunki mogli liczyć też stali kontrahenci.

Wystawione faktury dokumentowały zakup i sprzedaż najróżniejszych usług – w zależności od profilu spółki były to np. usługi transportowe, budowlane, z branży IT czy elektronicznej. – Każda firma, która potrzebowała faktury i nawiązała kontakt z grupą, dostawała faktury odpowiadające jej profilowi działalności – słyszymy.

25 lat nie odstrasza

Puste faktury wystawiały spółki zakładane na słupy – w ich zarządach byli więc m.in. bezrobotni czy bezdomni. Takie lewe faktury (VAT-owskie i dotyczące innych podatków) kupowały legalnie działające spółki. To przedsiębiorcy z Mazowsza, Śląska, Małopolski oraz województw łódzkiego i kujawsko-pomorskiego.

Jest to największa wykryta dotychczas sprawa o wyłudzenia VAT w Polsce. – Szacujemy, że łącznie wartość fikcyjnych usług wynikających z nierzetelnych lub poświadczających nieprawdę faktur przekracza kwotę 1 miliarda złotych – mówi prokurator Marcin Saduś, rzecznik prokuratury. Zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstw skarbowych usłyszało 35 osób, a 7 jest podejrzanych o zbrodnię VAT-owską. Cztery z nich, w tym dwaj kierujący grupą, są aresztowane.

Ile pieniędzy, które powinny trafić do budżetu z tytułu podatków, dzięki obniżaniu kosztów poprzez puste faktury zostało w kasach spółek? Trudno obliczyć. Część faktur fiskus od razu zakwestionował, inne zablokowano w miarę rozpracowywania procederu. Naczelnik Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego wszczął 73 kontrole u przedsiębiorców, które wciąż trwają. Skarb Państwa odzyskał dotąd ok. 10 mln zł z tytułu nieodprowadzonego VAT.

Prokuratura i KAS zgromadziły dowody na udział w procederze ponad 100 firm. Jednak to wierzchołek góry lodowej.

VAT to patologia?

Śledczy szacują, że liczba osób zaangażowanych w oszustwa może objąć docelowo nawet 1,5 tys. osób (przedsiębiorcy, którzy kupowali lewe faktury, tzw. słupy i naganiacze). Z tego prymitywnego sposobu na powiększenie rzekomych kosztów i „oszczędzenie" na podatkach miały korzystać także znane firmy, o ugruntowanej na rynku pozycji. – Niektóre nazwiska zaskoczą – słyszymy od jednego z naszych rozmówców.

Ekonomista dr Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, zauważa: – Nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej grupy przestępcze wyłudzają VAT. Szacuje się, że rocznie jest to suma pół biliona euro. Dlaczego tak się dzieje? Przez istotę samego VAT, który jest patologią i powinien być zlikwidowany. Zresztą sama KE zastanawia się nad tym, czy nie zmienić go na podatek przychodowy.

Sadowski dodaje: – Kiedy od każdej wystawionej faktury zostałby zapłacony taki podatek, nie mielibyśmy zjawiska tzw. pustych faktur, a przestępstwo to przestałoby się opłacać. Jego zdaniem „w Polsce organy skarbowe stosują za przestępstwa VAT odpowiedzialność zbiorową, której ofiarą padają uczciwi przedsiębiorcy, których w tym celu wykorzystano".

Od marca 2017 r. po nowelizacji kodeksu karnego wyłudzenia VAT to najcięższe przestępstwo, tzw. zbrodnia vatowska – grozi za nią 25 lat więzienia, jeśli wartość fikcyjnych faktur przekroczy 10 mln zł. Kwota powyżej 5 mln zł jest zagrożona karą do 15 lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA