fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Młode wilki chcą władzy i pieniędzy

shutterstock
W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku o ponad 1/5 wzrosła liczba przestępstw popełnianych przez zorganizowane grupy przestępcze, czyli ugrupowania mafijne.

„Dokonały ponad 6,1 tys. ciężkich przestępstw, co stanowi wzrost o 22,4 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. (...) Przy czym znaczącą ich część stanowią przestępstwa z użyciem przemocy" – poinformowało rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w sprawozdaniu opublikowanym w poniedziałek.

– Czasy się zmieniły, wiele grup mafijnych zostało zlikwidowanych, a ich szefowie siedzą w więzieniach. Ale ten usypiający spokój sprawił, że MSW zlikwidowało większość wydziałów do walki z przestępczością zorganizowaną – opisuje sytuację jeden z moskiewskich ekspertów zajmujących się podziemiem kryminalnym.

MSW jednocześnie przyznaje, że udało się ustalić znacznie mniejszą liczbę sprawców popełnianych przestępstw. Według fachowców może to świadczyć o tym, że na scenę wchodzi nowe pokolenie mafii, nieznane organom wymiaru sprawiedliwości.

Śmierć „Japończyka"

Tymczasem sama rosyjska mafia znajduje się w stanie chaosu, gdyż nie posiada uznanego przez wszystkich przywódcy (capo di tutti capi), który mógłby rozsądzać spory i którego wyroki byłyby wykonywane. Taka sytuacja sprzyja pojawianiu się nowych, bardziej bezwzględnych grup.

Rosyjski świat kryminalny utracił swych liderów. W lipcu 2009 r. został zastrzelony Wiaczesław Iwańkow (pseudonim Japończyk), a cztery lata później snajper zabił w samym centrum Moskwy jego przyjaciela i następcę Asłana Usojana („Died Chasan"). Mieszkający w Soczi Alimżan Tochtachunow („Tajwańczyk") – przyjaciel obu zabitych i najbardziej znany z żyjących mafiosów – demonstracyjnie zdystansował się od swej przeszłości.

Obecnie rolę lidera pełni Oleg Sziszkanow (pseudonim Sziszkan), ale nie cieszy się wystarczającym autorytetem. Inni gangsterzy krzywią się, gdyż „Sziszkan" od lat 90. nie był zamieszany w żadne przestępstwa, preferując działalność w biznesie. W dodatku wywodzi się ze „słowiańskich band" (formowanych głównie z Rosjan), a te są w Rosji słabsze liczebnie (oraz finansowo) np. od mafii gruzińskiej. Jednak wszyscy konkurenci „Sziszkana" znajdują się poza granicami kraju, a to uniemożliwia skuteczne zarządzanie bandami w Rosji.

W trakcie rządów Putina rosyjski kryminał został rozbity, a większość szefów gangów – po „profilaktycznych rozmowach" w MSW – zdecydowała się przejść do biznesu. Co prawda doprowadziło to do brutalizacji obyczajów biznesowych w Rosji, ale za to resortowi spraw wewnętrznych udawało się dość sprawnie zarządzać półświatkiem. Wystarczyło np. kilka gróźb pod adresem szefów gangów i w trakcie mistrzostw świata w piłce nożnej w 2018 r. żaden z mafiosów nie pojawił się w Moskwie, a przestępczość w trakcie rozgrywek znacznie spadła.

Nowe gangi

Wszyscy bandyci liczyli więc obecnie na ostatniego z wielkich Tariela Oniani („Taro"), któremu w kwietniu skończył się dziesięcioletni wyrok łagru. „Taro" jest ostatnim z bandyckich przywódców, którzy zostali „koronowani" jeszcze w radzieckich więzieniach. Większość bratwy (ferajny) uważa też, że to on kazał zabić „Dieda Chasana", by zająć jego miejsce. Ale zaraz za bramą specjalnego łagru Czarny Delfin w obwodzie orenburskim (przeznaczonego dla więźniów z wyrokami dożywocia) „Taro" został znów aresztowany, a potem deportowany do Hiszpanii.

Wcześniej mieszkał tam kilka lat i w rezultacie Madryt rozesłał za nim listy gończe z powodu prania brudnych pieniędzy. Rosja nie wydaje swoich obywateli, ale w trakcie pobytu w łagrze Onianiemu odebrano rosyjskie obywatelstwo i uznano go za bezpaństwowca.

Pozbawieni głównego przywódcy i słabnący (przynajmniej w oczach swych podwładnych) szefowie gangów zaczęli prawdopodobnie tracić kontrolę nad sytuacją w półświatku. Gdzieś poza zasięgiem ich władzy nabierają siły nowe grupy mafijne. Na razie MSW pociesza się, że zmniejszyła się ilość przestępstw związanych z nielegalnym handlem bronią, co znaczy, że mafia jeszcze się nie zbroi. Ale prawdopodobne jest, że jeszcze do końca roku wybuchnie wojna gangów – być może nawet w samej Moskwie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA