fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Policja częściej demaskuje pedofilów

Policja kilka razy w roku organizuje duże operacje wymierzone w „sieciowych” pedofilów
Policja
Policja ujawniła 1,5 tys. więcej przestępstw seksualnych wobec dzieci. Przybyło gwałtów i treści pedofilskich.

O ponad jedną trzecią wzrosła w ubiegłym roku liczba nadużyć seksualnych wobec dzieci – z 4374 do 5898 – co oznacza, że było ich o ponad 1,5 tys. więcej w porównaniu z rokiem poprzednim – wynika z danych Komendy Głównej Policji (KGP) dla „Rzeczpospolitej".

Całe szajki

Największy wzrost dotyczy utrwalania, posiadania i rozpowszechniania dziecięcej pornografii – wszystkich przestępstw z art. 202 kodeksu karnego odnoszących się do małoletnich (czyli osób mających poniżej 15 lat) stwierdzono w minionym roku blisko 3,5 tys., podczas gdy rok wcześniej – ok. 1,9 tys. Nawet jeśli uwzględnić fakt, że część nadużyć z tego artykułu dotyczy treści pornograficznych związanych z „prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem", to i tak skala ujawnionych przestępstw dotyczących treści pedofilskich jest alarmująca.

Policja ocenia, że to efekt rozbijania szajek wymieniających się dziecięcą pornografią.

– Co najmniej kilka razy w roku organizujemy duże operacje wymierzone przeciwko „sieciowym" pedofilom, a raz na jakiś czas wspólnie z Europolem. Łapani są też pojedynczy sprawcy – mówi Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji. To, jak ocenia, ma odbicie w statystykach.

Zwłaszcza że drążenie jednej sprawy daje zaskakujące efekty. Jak w Siedlcach, gdzie przejęto tysiące plików i zdjęć pedofilskich, którymi wymieniało się kilkudziesięciu mężczyzn. – Zarzuty ich posiadania i rozpowszechniania usłyszało już 40 osób. I nie jest to lista zamknięta – mówi Krystyna Gołąbek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Siedlcach. – A zaczęło się od zatrzymania mężczyzny, który wykorzystywał seksualnie własnego syna – dodaje.

Z danych policji wynika, że przybyło najdrastyczniejszej formy skrzywdzenia – gwałtów na małoletnich – było ich 156, o 47 więcej niż w 2017 r. Szerokim echem odbiła się tragedia w Zielonej Górze, gdzie 29-latek (w lutym 2018 r.) zaciągnął wracającą ze szkoły dziewczynkę do altanki i zgwałcił.

Dzieci i nastolatki częściej padały ofiarą seksualnego wykorzystania – tych nadużyć było 1212 – o 23 więcej.

Co zaskakujące, rzadziej wychodziło na jaw uwodzenie dzieci za pośrednictwem internetu – zdarzyło się to w minionym roku 517 razy – to o 143 przypadki mniej niż rok wcześniej. Powód? – Nasze piony do walki z cyberprzestępczością skuteczniej monitorują internet pod tym kątem i namierzają pedofilów – uważa Ciarka.

Jednak jest i mniej optymistyczny scenariusz – pedofile lepiej się kamuflują, szukając ofiar za pośrednictwem sieci.

Mapy pedofilów

Wzrost ujawnionych przestępstw wynika także z faktu, że problem pedofilii jest coraz mocniej dostrzegalny, a społeczeństwo bardziej wyczulone na złe zachowania wobec dzieci – przyznają eksperci i śledczy.

W tropienie sprawców angażują się prywatne osoby, internauci częściej zgłaszają podejrzane treści do Dyżurnetu.

Coraz głośniej mówi się o przestępstwach wobec dzieci popełnianych przez ludzi Kościoła, również dlatego, że milczenie przerywają same ofiary. Działa utworzony przez Ministerstwo Sprawiedliwości Rejestr Sprawców na Tle Seksualnym, a także mapa, która pokazuje nadużycia seksualne osób duchownych – projekt powstał z inicjatywy posłanki Joanny Scheuring-Wielgus oraz m.in. fundacji „Nie lękajcie się".

Obecnie na mapie są oznaczenia o ok. 470 ofiarach i 180 sprawcach (część skazanych). Przykładów jest wiele.

Ks. harcmistrz Wojciech L. z parafii w Gdyni, skazany w 2018 r. (nieprawomocnie) za molestowanie dwóch chłopców na obozie harcerskim – prokuratura oskarżyła go o pięć przestępstw seksualnych. A także młody kapłan oskarżony o trzykrotne zgwałcenie 14-latki w 2017 roku, kiedy był katechetą na Podlasiu.

Na mapie jest także adnotacja dotycząca jednej z najgłośniejszych spraw pedofilskich w polskim Kościele – ks. Grzegorza K., skazanego w 2014 r. za wykorzystywanie seksualne ministranta. Sprawa odbiła się echem, gdy reporterzy TVN 24 w 2013 r. odkryli, że ksiądz K., mimo wyroku, wciąż był proboszczem w parafii na warszawskim Tarchominie, odprawiał msze i opiekował się ministrantami. Sprawa wywołała falę krytyki również dlatego, że skazanego bronił w 2013 r. w kuriozalnej wypowiedzi ówczesny kanclerz kurii warszawsko-praskiej ks. Wojciech Lipka, twierdząc, że tzw. inna czynność seksualna, za którą K. został skazany, to „kwestia podlegająca interpretacji".

Kościół deklaruje wolę oczyszczenia i chęć ukarania winnych – polscy biskupi już w 2014 r. przyjęli wytyczne dotyczące postępowania ze sprawcami pedofilii i pomocy dla ofiar. Jednak pokrzywdzeni uważają, że to za mało, a „Rzeczpospolita" oceniała, że działania są spóźnione i zbyt mało stanowcze.

– Sprawy, które wychodzą na jaw, to wciąż wierzchołek góry lodowej, a ze strony Kościoła więcej jest deklaracji niż realnych działań – uważa Marek Lisiński z fundacji „Nie lękajcie się", która pomaga ofiarom nadużyć księży.

Od lipca 2017 r. po nowelizacji kodeksu karnego każdy, kto ma wiedzę o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich, ma pod groźbą kary (do trzech lat więzienia) obowiązek zawiadomienia o tym organów ścigania. Wcześniej był to tylko tzw. społeczny, a więc moralny obowiązek, a za bezczynność w tym zakresie nie groziła żadna kara.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA