fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przegląd prasy

Zamach na trybunał, czy na konstytucję?

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Powiało w piątkowej prasie optymizmem. Może to wiosna, a może zmęczenie wojną o TK, i mainstreamowym tematem jaki to ten PiS brzydki.

Trybunał nie znika jednak ze szpalat. W "Dzienniku Gazecie Prawnej" śmiały oraz intelektualnie ożywczy tekst pod znamiennym tytułem: "Zamach na trybunał? Nie raczej zamach trybunału".

Dr Jarosław Sczepański, prawnik i politolog z Uniwersytetu Warszawskiego na pytanie Anny Wittenberg: "Więc mamy zamach na demokrację czy nie?" mówi: - "Tak, ale w sensie, o którym rozmawiamy, to ten zamach trwa od 1997 r. Przez nieprecyzyjną konstytucję, tam gdzie ona powinna być precyzyjna. Zamach na konstytucję zaczął się od momentu wydana pierwszego wyroku TK w nowej rzeczywistości prawnej".

I dodajmy jeszcze jedno zdanie z wywiadu, gdyż wypowiedź może się komuś wydać rewolucyjna, a taką nie jest: - Sędziowie TK powinni orzekać, czy przepis jest w całości niezgodny z konstytucją, czy zgodny. I tyle. Pod żadnym pozorem nie powinni interpretować przepisów. A właśnie taki przywilej sobie zawłaszczyli.

Od siebie dodam, że pół wieku temu wybitny prawnik prof. Andrzej Stelmachowski napisał (luźny cytat z głowy), że kto ma prawo ostatecznej wykładni prawa, ten staje się prawodawcą. 

"Gazeta Wyborcza" opisuje na pierwszej stronie projekt ustawy antyterrorystycznej szykowanej przed lipcowymi Światowymi Dniami Młodzieży i szczytem NATO. Gazeta przyznaje, że w ostatecznej wersji doprecyzowano nieostre sformułowania, zwiększono też ochronę obywateli, wprowadzając kontrolę sądu nad niektórymi działaniami służb specjalnych ("Państwo chroni i prześwietla. Ustawa antyterrorystyczna gotowa").

W "Rzeczpospolitej" nieco lepsze wiadomości, jeśli tak można powiedzieć, dla kierowców. Ponad 32 tys. praw jazdy zatrzymała policja za przekroczenie prędkości o co najmniej 50 km/h w terenie zabudowanym w ciągu 11 miesięcy obowiązywania nowych rygorów. Jak Polacy, poza zdejmowaniem nogi z gazu, ratują się przed nimi? Oczywiście znaleźli sposób: wystarczy nie mieć przy sobie prawa jazdy. 

Ale po szczegóły zapraszam do tekstu, nie będę namawiał do naciągania prawa. Ciekawe jak resort sobie z tym poradzi?

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA