fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Waszyngton ma dość hakerów. Joe Biden podpisał dekret

Joe Biden
AFP
Gdy panika kupujących doprowadziła do braku benzyny na stacjach paliw we wschodnich stanach USA Joe Biden podpisał dekret o bezpieczeństwie cybernetycznym.

Korespondencja z Nowego Jorku

Paliwa zabrakło, gdyż rurociąg Colonial Pipeline, jeden z największych w Ameryce, został wyłączony w ubiegły piątek po ataku hakerskim. Włamywacze ze Wschodniej Europy włamali się do systemu, wykradając dane, by potem żądać okupu.

Rurociągiem Colonial Pipeline z Teksasu do nowojorskiej metropolii przesyłane są benzyna, paliwo samolotowe oraz olej opałowy. Dostarcza on aż 45 procent paliwa potrzebnego na Wschodnim Wybrzeżu.

– Pełne uruchomienie rurociągu i powrót łańcucha dostawy produktów do normalnego funkcjonowania zajmie kilka dni – podał operator.

Doniesienia o ataku hakerskim, który był największym w historii, jaki dotknął amerykańską infrastrukturę energetycznej, spowodowały, że na stacjach benzynowych na wschodzie kraju ustawiły się kolejki kierowców, którzy w strachu, że zabraknie paliwa, napełniali baki i kupowali benzynę na zapas. Panika wśród konsumentów spowodowała, że na ponad 12 tysiącach stacji zabrakło paliwa, a ceny poszły w górę.

„Nie dość, że nie ma benzyny w Ridgefield Park, to jeszcze jaka cena" – pisze na Facebooku mieszkaniec północnego New Jersey pod zdjęciem, na którym widnieje cena 3,85 dol. za galon, czyli dolar więcej niż tydzień temu. W podobnej sytuacji byli kierowcy szczególnie na południowym wschodzie. Portal Gasbuddy.com donosił, że np. w Karolinie Północnej 65 procent stacji paliw wyprzedało benzynę do zera. Podobny problem miała prawie połowa stacji w Georgii, Karolinie Południowej i Wirginii.

Braki nie były spowodowane niedoborem paliwa na rynku, tylko tym, że firmy transportowe nie nadążały z dostawami. – Mamy w Stanach zapasy, które wystarczą do wakacji. Borykamy się teraz z dostawami do stacji benzynowych – powiedziała w wywiadzie dla Associated Press Jeanette McGee, rzeczniczka klubu kierowcy AAA.

Atak hakerski na Colonial Pipeline po raz kolejny wzbudził niepokój o bezpieczeństwo amerykańskiej infrastruktury, nie tylko tej energetycznej. W ciągu ostatnich kilku miesięcy, oprócz ataku na Colonial Pipeline, Ameryka musiała stawić czoła zarówno rosyjskim cyberszpiegom, którzy spenetrowali systemy dziewięciu agencji federalnych i około 100 dużych firm, jak również chińskiej kampanii hakerskiej, która naruszyła systemy IT tysięcy małych i średnich firm używających serwerów mailowych Microsoft Exchange.

W środę prezydent Joe Biden podpisał dekret o zwiększeniu bezpieczeństwa cybernetycznego. Nakazał reformę w podejściu do bezpieczeństwa w sieci. Agencje federalne będą musiały m.in. szyfrować dane, umożliwić wielostopniową weryfikację użytkowników i zwiększyć bezpieczeństwo danych przetrzymywanych w „chmurze". – Dzisiejszy dekret to początek modernizacji naszej ochrony cybernetycznej. Przynosi on fundamentalną zmianę w działalności – od reagowania na wydarzenia do prewencji, od mówienia o bezpieczeństwie do zabezpieczania – powiedział przedstawiciel Białego Domu.

Na razie dekret dotyczy tylko federalnej sieci IT, ale niektóre jego dyrektywy mogą objąć też zabezpieczenia sieci operacyjnej amerykańskiej infrastruktury, a potem – sektora prywatnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA