fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Reakcje środowiska prawniczego na ankietę "Rzeczpospolitej" o nastrojach wśród polskich sędziów

Rzeczpospolita
Najbardziej boli, że sędziowie mówią o upolitycznieniu sądów oraz że czują presję przy wydawaniu orzeczeń – oceniają prawnicy.

W czwartkowej „Rzeczpospolitej" opublikowaliśmy wyniki naszej ankiety o stanie ducha i atmosferze w sądach. Wyniki nie napawają optymizmem.

Sędziowie wprost mówią o zagrożeniu niezawisłości, niepokoju związanym z powołaniem Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym i upolitycznieniu sądów oraz naciskach w sprawach, w których występuje kontekst polityczny.

Zapytaliśmy prawników o pierwsze refleksje po publikacji rezultatów ankiety.

Czy i oni dostrzegają efekt mrożący Temidę? Co najbardziej niepokoi? I czy jest szansa, by rządzący wzięli pod uwagę to, co myślą sędziowie?

Bez cienia wątpliwości

– Takich badań nie robi się tylko po to, żeby one były –mówi „Rz" Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Chodzi o to, by ukazać, jak dziś wygląda sądowa rzeczywistość. – To są fakty – podkreśla sędzia. I namawia polityków by się nad nimi zastanowili. ?– Potwierdzają to, o czym sędziowie mówią od wielu miesięcy – dodaje prof. Markiewicz. Mówi też, że najbardziej martwią go dwie sprawy. Pierwsza, że 47 proc. ankietowanych sędziów potwierdza, że słyszało o przypadkach nacisków na sędziów w sprawach, w których występował kontekst polityczny i druga, że 64 proc. respondentów przyznaje, iż atmosfera w sądzie wpływa na sposób prowadzenia spraw i orzeczenia.

Podobne obawy wyraża sędzia Beata Morawiec, prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis. Uważa, że najwyższy czas, by rządzący zastanowili się nad tym, co robią.

– Do tej pory zarzucano nam, że wszystkie krytyczne oceny pochodzą od stowarzyszeń sędziowskich. Teraz głos zabrało już środowisko – zauważa sędzia Morawiec.

Podobnie jak sędzia Markiewicz mówi ona, że osobiście najbardziej boli ją, że sędziowie mówią o upolitycznieniu sądów oraz, że czują presję przy wydawaniu orzeczeń.

– To najbardziej niebezpieczne dla obywatela, bo to na niego bezpośrednio oddziałuje lub będzie oddziaływać w przyszłości – komentuje.

Bartosz Kopania, ekspert od komunikacji i marketingu społecznego w zawodach prawniczych, zauważa, że środowisko sędziowskie jest hermetyczne i, co z tego wynika, zwykle nieufne wobec badawczych inicjatyw, które pochodzą z zewnątrz.

– Już sama liczba 1122 sędziów, którzy wzięli udział w ankiecie, pozwala sądzić, że jest to swoisty krzyk sędziów. Krzyk, który trudno ignorować w kontekście udzielonych odpowiedzi – uważa.

Zwraca też uwagę, że z ankiety jasno wynika, iż sędziowie czują się nie tyle zaniepokojeni, ile wręcz przerażeni wpływem polityków na wymiar sprawiedliwości, jaki nastąpił po wyborach z 2015 r.

– Druzgocącym dla rządzących jest 47-procentowy odsetek pozytywnych odpowiedzi na pytanie o polityczne naciski na sędziów. To ewenement w cywilizowanym, demokratycznym świecie, w którym takie zachowania są skrajną, wenezuelską patologią, nie zaś niemal 50-proc. normą – twierdzi.

Co wynikło z badania

Prawie 97 proc. tych, którzy nam odpowiedzieli, przyznaje, że śledzi poczynania sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych oraz doniesienia medialne na ten temat. Niewiele mniej (95,53 proc.) potwierdza, że wprowadzane przez władzę polityczną rozwiązania prawne mogą mieć wpływ na niezawisłość orzeczniczą.

Z ankiety wynika też, że spora grupa sędziów (ponad 95 proc.) uważa, iż istnieje dziś zagrożenie upolitycznieniem sądów.

Ponad 94 proc. pytanych wyraziło z kolei zaniepokojenie powołaniem Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. Nie obawia się jej jedynie niewiele ponad 3 proc. sędziów.

93 proc. ankietowanych twierdzi z kolei, że możliwości pojawienia się efektu mrożącego – kiedy rzecznicy dyscyplinarni wzywają sędziów zabierających głos w publicznej debacie na przesłuchania – są bardzo realne. Znamienne jest, że zagrożenia nie dostrzega jedynie niewiele ponad 3 proc. ankietowanych.

Niektóre odpowiedzi, przynajmniej pozornie, wyglądają optymistycznie na tle pozostałych.

Otóż choć 47 proc. pytanych twierdzi, że słyszało o przypadkach nacisków na sędziów w sprawach, w których występował kontekst polityczny, to niewiele mniej (46, 69 proc.) podaje, że nie dotarły do nich takie wiadomości, a nieco ponad 6 proc. nie ma zdania w tej sprawie.

Prof. Ewa Łętowska - b. Rzecznik Praw Obywatelskich

Myliłam się wątpiąc w powodzenie ankiety sądowej. Nie zlekceważono jej i nie przemilczano. Teraz już widać, że efekt mrożący to nie wymysł nadgorliwych jajogłowych.

Ujawniono więcej: efekt mrożący to nie tylko - jak pisze się w omówieniu ankiety - wymuszone powstrzymywanie się sędziów od zabierania głosu w sprawach publicznych. To także orzekanie "pod" oczekiwania władzy.

Jeżeli sędzia Jęksa z Poznania musi się tłumaczyć rzecznikowi dyscyplinarnemu z wyroku uniewinniającego, a w Policach sędziowie ze zwolnienia tymczasowo aresztowanych, to idzie o to, by inni tak nieprawomyślnie nie orzekali i z aresztów nie zwalniali. Aby wyroki były zgodne z oczekiwaniami prokuratury/rzeczników dyscyplinarnych. Bo choć pytania ankiety nie dotyczyły wpływu na orzekanie, to ujawniły uniwersalny mechanizm czynienia ludzi powolnymi oczekiwaniom, w imię unikania samego „ciągania po rzecznikach dyscyplinarnych".

Zobacz:

Krystian Markiewicz - prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

Takich badań nie robi się tylko po to żeby one były. Chodzi o to żeby pokazać jak  wygląda rzeczywistość. To nie są przewidywania. To są fakty.  Politycy i Krajowa rada Sądownictwa powinni się nad tym zastanowić. Badania potwierdziły to o czym my sędziowie mówimy od wielu miesięcy. W kilku punktach są nawet dramatyczne w większym stopniu.

Mnie osobiście najbardziej martwią dwie sprawy. To, że 47 proc ankietowanych sędziów potwierdza, że słyszało o przypadkach nacisków na sędziów w sprawach w których występował kontekst polityczny i 64 proc którzy przyznają, że atmosfera jaka panuje w sądzie wpływa na sposób prowadzenia spraw i orzeczenia.  Jeżeli więc rządzący politycy mówią o grupce niezadowolonych i protestujących sędziów to muszą przyjąć, że nie jest to grupka tylko większość. Grupka jest po stronie zadowolonych.

Bartosz Pilitowski - prezes Fundacji Court Watch

Przy wyciąganiu wniosków z badania należy zachować pewną ostrożność. Ankieta nie była przeprowadzona na próbie losowej. Uzupełnili ją sędziowie, którzy się sami zgłosili. Co oznacza, że najbardziej zmotywowani zabrali głos, a ci mniej zmotywowani, może też mniej zaniepokojeni obecną sytuacją, już nie. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to mocny sygnał. Jeśli nawet 700 z blisko 10 000 sędziów twierdzi, że atmosfera ma wpływ na zapadające wyroki, to nie można tego bagatelizować.

Jarosław Gowin - wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, były minister sprawiedliwości

Nie mam wątpliwości, że te zmiany w wymiarze sprawiedliwości, które dokonują się w obecnej kadencji, nie mają charakteru docelowego. Docelowo trzeba zaprojektować wymiar sprawiedliwości na nowo i najlepiej byłoby, gdyby to się dokonywało w dialogu ze środowiskiem sędziowskim, tak jak ja w dialogu ze środowiskiem akademickim reformuję polskie uczelnie, czy instytuty naukowe. Natomiast równocześnie chcę powiedzieć, że ja z szacunkiem odnoszę się do tych nastrojów środowiska sędziowskiego, ale naprawdę, ono jest samo sobie winne. Bo przez dwadzieścia parę lat blokowało jakiekolwiek próby reform. Nawet tak łagodne, delikatne, jak te, które ja wprowadzałem w latach 2011-2013.

Beata Morawiec - prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis

Najwyższa pora żeby rządzący zastanowili się nad tym co robią. Skoro ocena środowiska jest taka jak wynika z badania "Rzeczpospolitej" to już nie ma na co czekać. Do tej pory zarzucano nam, że wszystkie krytyczne oceny pochodzą od stowarzyszeń sędziowskich. Teraz głos zabrało już środowisko. Mnie osobiście najbardziej boli to, ze sędziowie mówią o upolitycznieniu sądów oraz, że czują presję przy wydawaniu orzeczeń. To najbardziej niebezpieczne na obywatela bo to na niego bezpośrednio oddziaływuje.

Maciej Mitera - sędzia, Krajowa Rada Sądownictwa

Wyniki badania to sucha arytmetyka. Od lat orzekam w sądzie i kiedy słyszę o upolitycznieniu sądów to myślę sobie, że w chwili kiedy sędzia zacznie orzekać pod polityka powinien natychmiast zrezygnować z urzędu. Podobnie jest z dyscyplinarkami. Sędzia ma prawo zabierać głos w publicznej debacie. Powinien jednak uważać by zachować umiar i powściągliwość oraz nie angażować się politycznie. Przejrzałem ankietę i znalazłem tam pytanie na temat zasłyszanych przez sędziów informacji o przypadkach politycznych nacisków . Skoro 47 proc ankietowanych potwierdza, że słyszało to wnioskuję, że powiadomili o tym prokuraturę.

Bartosz Kopania - ekspert w zakresie komunikacji i marketingu społecznego w zawodach prawniczych

Środowisko sędziowskie jest hermetyczne, i co z tego wynika, zwykle nieufne wobec badawczych inicjatyw, które pochodzą z zewnątrz. Stąd już sama liczba 1122 sędziów, którzy wzięli udział w ankiecie pozwala sądzić, że jest to swoisty krzyk ich sędziów. Krzyk, który trudno ignorować w kontekście udzielonych odpowiedzi.

Z ankiety jasno wynika, że sędziowie czują się nie tyle zaniepokojeni, co wręcz przerażeni wpływem polityków na wymiar sprawiedliwości po 2015 roku.

Paradoksalnie najbardziej druzgocącym dla rządzących jest 47-procentowy odsetek pozytywnych odpowiedzi na pytanie o polityczne naciski na sędziów. To ewenement w cywilizowanym, demokratycznym świecie, w którym takie zachowania są skrajną, wenezuelską patologią nie zaś niemal 50-procentową normą.

Łukasz Piebiak - wiceminister sprawiedliwości

To ciekawe odzwierciedlenie nastrojów części środowiska sędziowskiego. Badanie pokazuje, że reformy spotykają się z dużym zainteresowaniem ale i niepokojem sędziów. Wcale mnie to nie dziwi. Po raz pierwszy bowiem mamy do czynienia z tak głębokimi zmianami tak więc niepokój jest usprawiedliwiony. Sędziowie mówią o obawach i to wynika z ankiet jest to rzecz naturalna bo każda zmiana budzi obawy. Dość optymistyczne jest to, że choć duża grupa sędziów mówi o zasłyszanych naciskach, to jednak nie są podawane żadne przykłady wpływania na decyzje procesowe sędziów. Jestem przekonany, że działalność rzeczników dyscyplinarnych i Izby Dyscyplinarnej SN wykaże, że obawy związane z ich decyzjami były nieusprawiedliwione. Nie oznacza to jednak, że np. złamanie zakazu politycznej działalności sędziów może pozostać bezkarne bo zakaz ten wynika wprost z konstytucji.   

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA