fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Patostreamerzy pod lupą policji i prokuratorów

Adobe Stock
Są pierwsze akty oskarżenia przeciwko zarabiającym na przemocy i patologii w sieci.

Zjawisko patostreamu jest coraz powszechniejsze w internecie. Jego twórcy to osoby, które na swoich kanałach, zwykle na YouTubie, prezentują patologiczne treści. Obserwują ich tysiące osób, w tym dzieci. Jeden z popularniejszych w polskiej sieci patostreamerów miał ponad 250 tys. subskrypcji. Mniej popularni po kilkanaście tysięcy. Zarabiają na tym spore pieniądze.

– Ministerstwo Sprawiedliwości zna problem – zapewnia wiceminister Marcin Warchoł.

Otóż patostreamerzy często organizują spotkania ze swoimi widzami, podczas których wyruszają do centrum miasta i zaczepiają, wyzywają albo biją przypadkowo napotkane osoby. Często pod wpływem alkoholu.

O jednego z takich pseudobohaterów zapytali wprost ministra sprawiedliwości posłowie. Podają przykład ul. Urzędniczej w Toruniu. To miejsce, skąd relacje na żywo prowadzi jeden z najsłynniejszych patostreamerów w Polsce. Bywa, że jego transmisje – w trakcie których upija się i miesza ludzi z błotem – ogląda na żywo kilkadziesiąt tysięcy osób. Według lokalnych dziennikarzy od ubiegłego roku w budynku przy ul. Urzędniczej 2 były 23 alarmy bombowe. Policja interweniowała 300 razy. Zaledwie jeden z dowcipnisiów został złapany, pozostałych sprawców nie ustalono. Zdaniem policji, jak podają posłowie, prowadząca streamy rodzina nie popełnia przestępstwa, a problem jest społeczny.

Czytaj też:

Obraźliwe komentarze w Internecie: Hejt wygrywa z prawem

Sąd: YouTube zapłaci 10 tys. zł za obraźliwy film

Co na to MS?

– Przeciw jednemu z nich Prokuratura Rejonowa Toruń-Wschód w Toruniu prowadziła pięć postępowań karnych. Dwa zakończyły się wniesieniem aktu oskarżenia, dwa umorzono, a jedno jest w toku – informuje Warchoł. I dodaje, że w toku są trzy postępowania związane z zawiadomieniem o podłożeniu ładunku wybuchowego w bloku, w którym mieszka patostreamer w Toruniu. W sprawach tych nie przedstawiono nikomu zarzutu popełnienia przestępstwa. Prokuratura Rejonowa Toruń-Wschód prowadzi postępowanie sprawdzające dotyczące treści umieszczanych na portalu YouTube, w których m.in. padają groźby bądź pomówienia różnych osób.

Na tym nie koniec. W marcu poznańscy policjanci zatrzymali „Gurala", jednego z kontrowersyjnych youtuberów. Ma on usłyszeć zarzuty m.in. namawiania nieletnich dziewczynek do rozbierania się przed kamerą internetową i odpowiedzieć za to przed sądem.

Takich zatrzymań jest coraz więcej. Możliwość publikowania „relacji na żywo" dają nam niemal wszystkie media społecznościowe. Na niektórych istnieje opcja „donate", czyli dobrowolnych wpłat, które oglądający może przelać autorowi relacji. To właśnie dzięki nim „streamerzy" zarabiają. Niemało, nawet do 20 tys. zł miesięcznie.

Czytaj też: Patologia w internecie bez reżysera

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA