fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Stalking będzie karany, tak jak znęcanie się

AdobeStock
Już nie trzy, ale pięć lat więzienia grozić będzie tym, którzy uporczywie nękają swoje ofiary m.in. telefonicznie czy wykorzystując Internet.

Policja, prokuratury i sądy coraz lepiej radzą sobie z karaniem za stalking. Z roku na rok więcej spraw trafia do organów ścigania. W 2011 r. do więzienia z art. 190a kodeksu karnego trafiła jedna osoba; w 2016 r. już 128 osób, a w 2017 r. 260. Takich spraw będzie coraz więcej. A wszystko to za sprawą nowelizacji kodeksu karnego, którą przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Czeka na wpis do wykazu prac legislacyjnych rządu.

Stalkingiem będzie już nie tylko uporczywe nękanie ofiary, ale też jej poniżanie i udręczenie. Łatwiej będzie też wymierzyć karę za kradzież tożsamości przy pomocy której sprawca dręczy ofiarę.

Przestraszyć stalkera

Z najnowszych statystyk MS wynika, że organy ścigania wysyłają do sądów coraz więcej aktów oskarżenia w takich sprawach. W 2017 r. było ich 2, 7 tys., w I połowie 2018 r. jest już 1, 6 tys. Będzie więcej. Także za sprawą szerszego rozumienia pojęcia kradzieży tożsamości. Dziś jeszcze, aby skazać za stalking przy użyciu kradzieży tożsamości, trzeba wykazać, że sprawca działał z zamiarem bezpośrednim. Co to oznacza? Trzeba mu udowodnić, że podszywając się pod ofiarę, obrażał np. w grupie studenckiej znajomych, zdając sobie sprawę z konsekwencji takiego zachowania, np. ofiara rzuciła studia. Ministerstwo chce ułatwić ściganie takich stalkerów. Jego zdaniem wystarczy zamiar ewentualny. A to oznacza, że nie trzeba będzie udowadniać, co sprawca chciał osiągnąć – wystarczy, że podjął działanie.

Nie bez znaczenia jest także zaostrzenie kar. Resort chce, by za stalting groziło od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Dziś grozi do lat trzech.

– To bardzo dobry pomysł – mówi „Rz" adwokat Mariusz Paplaczyk, który sam prowadzi kilka spraw nękanych ofiar.Jego zdaniem powinny trwać krótko i kończyć się szybkimi wyrokami. By działać prewencyjnie.

Rzuciła go, więc teraz cierpi

Jakie formy przybiera nękanie?

Prześladowcy mają liczne sposoby, by dokuczyć ofiarom. Najczęściej wysyłają im esemesy z wyzwiskami, obelgami, czasem groźbami. Podobne treści mają e-maile. Rzadziej są to głuche telefony (choć w kilku sprawach ich liczba dochodziła do stu dziennie), wystawanie pod domem, śledzenie czy nachodzenie w domu lub w pracy.

Czasem ofiary dostają niechciane prezenty. Dominują kwiaty i słodycze, ale bywają też biżuteria i bielizna. Najosobliwszy prezent dostał mąż zdradzający żonę. Już po rozwodzie zamówiła trumnę, którą dostarczono mu na urodziny.

Rozwój elektroniki sprawił, że nękanie i prześladowanie coraz częściej przenosi się do internetu. Tam najłatwiej podszyć się pod kogoś.

Adwokat Mariusz Klich także prowadził kilka spraw o nękanie. Nie dziwi go więc, że coraz częściej tego rodzaju sprawy trafiają do sądów wraz z aktem oskarżenia.

– Organy ścigania dopiero się uczą rozpoznawania niebezpiecznych zachowań, które na początku wyglądają niewinnie – mówi adwokat. I dodaje, że to bardzo ważne, bo nękanie może się przerodzić w groźby karalne, a nawet w coś gorszego. Wówczas na bezpieczną reakcję jest już późno.

Jeszcze kilka lat temu dominowało nękanie na tle uczuciowym. Porzucony lub porzucona prześladowali partnera, który odważył się odejść.

Dziś już tak nie jest. Poznański sąd jako pierwszy uznał, że dewastacje pod pozorem remontu, wymontowanie okien, odcinanie prądu, gazu i wody to także stalking.

Ten wyrok – pierwszy w Polsce – może być wykorzystywany w innych, podobnych sprawach.

21,3 tys. spraw o uporczywe nękanie zgłoszono w całym kraju na policję w 2017 r.

1,5 tys. ?aktów oskarżenia o stalking wpłynęło do sądów w całej Polsce w I połowie 2018 r.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA