Reklama

Proces Amber Gold: Marcin P. przed sądem, poszkodowani bez pieniędzy

Poszkodowani przez Amber Gold, którzy stracili w spółce oszczędności, wątpią w możliwość ich odzyskania.

Publikacja: 22.03.2016 06:00

Proces Amber Gold: Marcin P. przed sądem, poszkodowani bez pieniędzy

Foto: 123RF

W poniedziałek z dwugodzinnym poślizgiem z powodu fałszywego alarmu bombowego ruszył proces w sprawie największej afery finansowej ostatnich lat. Były prezes Amber Gold Marcin P. i jego żona Katarzyna odpowiadają za oszustwo wielkiej wartości oraz pranie pieniędzy. Prokuratura twierdzi, że w latach 2009–2012 oskarżeni oszukali 19 tys. klientów na blisko 851 mln zł. Marcin P. nie przyznał się do winy i odmówił wyjaśnień. Nie chciał też odpowiadać na pytania swojego obrońcy.

– Zarabiałem 200 tys. zł miesięcznie – odparł P., pytany przez sąd o swoje dochody za czasów Amber Gold.

Prokurator przedstawił główne tezy aktu oskarżenia, po czym sąd odczytywał protokoły przesłuchań z prokuratury. Sąd zakazał upubliczniania wyjaśnień P., aby szczegółów nie poznali świadkowie mający dopiero zeznawać.

Łódzka prokuratura, która oskarżyła P., twierdzi, że Amber Gold od początku działała na zasadzie piramidy finansowej, a P. i jego żona mieli jeden cel: osiągnięcie korzyści majątkowej. Klientów wabiono mirażem zysków (oprocentowaniem do 16 proc. rocznie), lokatami w złoto i kruszce. W rzeczywistości pieniądze zostały wytransferowane i przejedzone – twierdzą śledczy. Marcin P. i jego żona mieli wydać je m.in. na zakup samochodów, nieruchomości, działalność spółki i płace – na nie dla małżonków P. poszło 18,8 mln zł. Za 300 mln zł sfinansowano linie lotnicze OLT Express, których głównym inwestorem była Amber Gold.

– Szanse na odzyskanie zainwestowanych środków są niewielkie. W pierwszej kolejności zostaną zaspokojeni wierzyciele instytucjonalni, głównie urząd skarbowy, resztę pochłoną koszty generowane przez biuro syndyka – uważa Jacek Kupiec, który w Amber Gold stracił 72 tys. zł.

Reklama
Reklama

Dotychczas nie została jeszcze zatwierdzona lista wierzytelności, do której wpłynęło kilkadziesiąt sprzeciwów (m.in. Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i skarbówki). Syndyk określił liczbę wierzycieli na 12 187, a sumę wierzytelności na 584 mln zł. Tymczasem z majątku spółki zabezpieczono 43 mln zł.

– Mam nadzieję, że drugie tyle uzyskam ze sprzedaży dwóch kamienic w Gdańsku, 2,5 kg srebra i platyny oraz z windykacji należności z pożyczek – mówi syndyk Józef Dębiński.

Afera Amber Gold była możliwa, bo instytucje państwa długo pozostawały bezczynne. Na działania Marcina P. początkowo pobłażliwie patrzyli urzędnicy wymiaru sprawiedliwości. Kiedy w 2009 r. Komisja Nadzoru Finansowego złożyła doniesienie, alarmując, że spółka bez zezwolenia gromadzi pieniądze, Prokuratura Rejonowa w Gdańsku odmówiła śledztwa, a później sprawę umorzyła.

Kiedy w 2011 r. KNF ostrzegała, że działalność spółki może być oszustwem, to jej skarga wpłynęła do Prokuratury Generalnej, ale do Andrzeja Seremeta nie dotarła.

Grażyna Zawadka

Nieruchomości
To może być koniec odśnieżania chodników przez właścicieli posesji. Skarga do TK
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Prawo w Polsce
Karta wędkarska. Jak i gdzie ją wyrobić? Ile to kosztuje?
Samorząd
W kominkach można palić, ale nie wszędzie i nie we wszystkich
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama