fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Walka z oszustwami na rynku usług forex

123RF
Walkę z oszustwami na rynku usług forex prowadzi kilka instytucji i urzędów. Mimo to problem nie znika, wręcz się nasila.

Historię nastolatki przed maturą albo bezrobotnego, którzy „znaleźli jeden prosty sposób, jak zarabiać duże pieniądze", można znaleźć w internecie na każdym kroku. Po kliknięciu w link użytkownik zostanie przekierowany na stronę oferującą inwestycje w tzw. opcje binarne, w rzeczywistości przypominające bardziej loterię niż grę na giełdzie.

– Instytucje zajmujące się handlem takimi opcjami stosują marketing w stylu Amber Gold: ładna, profesjonalnie wyglądająca strona, na której konsument jest zachęcany sloganami obiecującymi „szybki i łatwy zysk" przy „minimalnym nakładzie pracy" i „bez wychodzenia z domu". Ma ona wzbudzać zaufanie klientów i nakłonić do wpłaty środków, nie informując jednak o możliwym ryzyku – tłumaczy adwokat Agnieszka Żebrowska z kancelarii Domański, Zakrzewski Palinka.

Pozwolenie jest?

Polskie prawo nie pozwala jednak na to, by sprzedawcy obiecywali klientom uzyskanie konkretnej stopy zwrotu.

– Profesjonalna firma inwestycyjna zawsze przypomina o ryzyku związanym z inwestycjami. Gwarancje wysokich zysków wiążą się z nieprofesjonalnym podejściem do klienta, a osoba, która takie obietnice składa, nie zachowuje się uczciwie – mówi Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich. – Szczególną czujność powinny wzbudzić natarczywe telefony. Inwestorzy powinni też zawsze sprawdzać, czy firma oferująca usługi finansowe posiada zezwolenie Komisji Nadzoru Finansowego na świadczenie usług w Polsce – dodaje.

Problem dotyczy bowiem najczęściej firm zarejestrowanych za granicą, w egzotycznych krajach spoza Unii Europejskiej. Na domiar złego spółki te co jakiś czas zmieniają kraj rejestracji.

– Standardowo, gdy firma inwestycyjna powinna posiadać stosowne uprawnienia do działalności w Polsce, ale ich nie posiada, składamy zawiadomienie do prokuratury – mówi Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy Komisji Nadzoru Finansowego. – Pokłosiem tego jest wpisanie jej na listę ostrzeżeń publicznych KNF – dodaje.

Łącznie było 79 ostrzeżeń o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 178 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi (prowadzenie działalności maklerskiej bez zezwolenia). Większość dotyczy właśnie firm typu forex. Tylko w zeszłym roku KNF złożyła osiem powiadomień w tej sprawie (w 2016 r. – tylko jedno). Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi obecnie ok. 20 postępowań w sprawach tego rodzaju. Z kolei Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi dziesięć takich postępowań, ale nie postawiono jeszcze zarzutów żadnej firmie.

Trudno się wycofać

– Skargi dotyczą głównie sytuacji, gdy klient wpłacił pieniądze i kontakt z firmą nagle się urwał, albo też negatywnych praktyk rynkowych typu „jeszcze jedna inwestycja i pieniądze się zwrócą" – tłumaczy Agnieszka Wachnicka z Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego, do którego również zgłaszają się pokrzywdzeni internauci.

Gdy klient orientuje się, że oferta nie jest tak korzystna, jak się wydawała, i próbuje wycofać pieniądze, zaczynają się problemy.

– Regulamin okazuje się pełen postanowień abuzywnych, proponowane są kolejne promocje inwestycji czy też możliwość wypłaty środków w bitcoinie – wylicza Agnieszka Żebrowska. – Ponadto konsument napotyka problemy w komunikacji z takimi przedsiębiorcami: dostępna jest bowiem głównie infolinia i adres e-mail, a pisma kierowane na zagraniczne adresy korespondencyjne pozostają bez odzewu. Taka praktyka utrudnia dochodzenie od tych instytucji ewentualnych roszczeń na drodze cywilnej czy też karnej.

Z kolei Agnieszka Wachnicka wskazuje, że często umowy na tego rodzaju usługi zawierane są „na kliknięcie", a ich tekst nie był dostępny albo napisany w innym języku. A potem okazywało się, że wyłączały one stosowanie polskiego prawa albo jurysdykcję krajowych sądów.

– Co prawda konsument, jeżeli mamy do czynienia z podmiotem zarejestrowanym w państwie UE, takie zapisy może podważać, ale jeśli firma realnie nie ma adresu, to jej pozwanie jest praktycznie niemożliwe – wskazuje Agnieszka Wachnicka.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: szymon.cydzik@rp.pl

Opinia

Jacek Barankiewicz, prezes Zarządu Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy

Do Komisji Etyki Reklamy w 2017 r. wpłynęła jedna skarga na działania marketingowe dotyczące podobnych usług finansowych. Największym problemem z reklamodawcami, którym biuro Rady Reklamy musi skutecznie dostarczyć zawiadomienie o skardze, jest niemożność dotarcia do nich. Ukrywają oni adresy korespondencyjne, występują pod zmieniającymi się nazwami, a reklamy pojawiają się na coraz to innych stronach internetowych. W takich przypadkach Rada Reklamy i Komisja Etyki Reklamy mają związane ręce. Oczywiście kodeks etyki reklamy zawiera zapisy o odpowiedzialnym reklamowaniu usług finansowych, jednak skargi na takie przekazy, jako niepełne pod względem formalnym, nie mogą być rozpatrywane. Na tę kwestię powinni też zwrócić uwagę konsumenci, bo niemożność zidentyfikowania reklamodawcy i zgłoszenia reklamacji oznacza potencjalne ryzyko dla każdego, kto chce skorzystać z takiej usługi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA