fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Astroturfing - czym jest i czy należy za niego karać

AdobeStock
Ministerstwo Sprawiedliwości monitoruje zjawisko astroturfingu. Zbiera sygnały i bada, czy należy za nie karać. A jeśli tak, to jaką ustawą.

Astroturfing to pozornie spontaniczne obywatelskie inicjatywy podejmowane w celu wyrażenia poparcia lub sprzeciwu dla jakiejś idei, usługi, produktu lub wydarzenia. To usługa, którą można kupić. Jej rosnącą popularnością zainteresowali się posłowie. Piszą do MS, by też się tym zainteresowało.

– Zanim internet stał się powszechnie dostępny, działania tego typu sprowadzały się do masowego wysyłania listów do redakcji, organizowania pikiet, inspirowania publikacji. W dobie internetu stał się łatwiejszy i tańszy. Dziś każdy może stworzyć przekonująco wyglądającą stronę lub bloga, astroturferom łatwo stworzyć wrażenie prawdziwej organizacji o szczerych intencjach, a równocześnie ukryć prawdziwą tożsamość – piszą w interpelacji. Astroturfing jest uznawany za nieetyczny, bo poprzez sztucznie napędzany rozgłos pozwala stworzyć wrażenie dużego poparcia. Wykorzystuje się w nim agencje PR i reklamowe, a czasem też media.

– Formy działania mogą być różne: opłacane komentarze, opinie, tworzenie sieci fikcyjnego poparcia, wyraziste, pojedyncze informacje mające stworzyć wrażenie poglądów dużej grupy społecznej, co wspiera kampania społeczna – czytamy w interpelacji.

Astroturfing jest karalny głównie w krajach anglosaskich. Federalna Komisja Handlowa w USA może nałożyć grzywnę nawet 16 tys. dol. za każdy dzień kampanii, która narusza ustalone przez Komisję wytyczne. W Wielkiej Brytanii za używanie fałszywej tożsamości i podawanie się za realnego konsumenta grozi do dwóch lat pozbawienia wolności. Zjawisko jest również karane w Australii.

Unia Europejska do zjawiska odnosi się w dyrektywie o nieuczciwych praktykach handlowych, wymagając oznaczania treści sponsorowanych.

Zdaniem interweniujących brakuje jasnych regulacji o astroturfingu politycznym, dlatego staje się on coraz wyraźniejszy. Co na to MS? Głos zabrał Marcin Warchoł, wiceminister.

– Bez wątpienia nieuczciwe działania podejmowane przez przedsiębiorców istotnie deformują decyzje konsumentów o zakupie produktów lub usług. Jeżeli opinie lub komentarze są nieprawdziwe, wprowadzają ich w błąd. Takie zachowania mogą być kwalifikowane jako nieuczciwa praktyka rynkowa na mocy ustawy w tej kwestii. Prezes UOKiK ma instrumenty prawne, by z takim działaniem walczyć. Pewne zachowania marketingowe mogą nosić znamiona oszustwa – pisze minister. Dalsze zmiany uważa dziś za przedwczesne, ale obiecuje monitoring zjawiska, jego skali i skutków. Jeśli zajdzie potrzeba, będą też zmiany.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA