Felieton powinien mieć jakąś stałą nazwę, indeks wpisywany nad tytułem. Na razie nie ma. Waham się, czy powrócić do starej nazwy, której dwie dekady temu używałem w blogu prowadzonym na stronie internetowej „Rzeczpospolitej”. Tamtej strony już nie ma, nie ma w internecie tej nazwy. Kusi choćby taki powrót do czasów, gdy świat tak bardzo nie przerażał. Putin dopiero zbierał pierwsze miliardy na wojny imperialne, Trump zajmował się hotelami i kasynami, sztuczna inteligencja występowała w powieściach science fiction. Nawet kryzysy finansowe i migracyjne jeszcze nie nawiedziły Zachodu.