fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Koniec pouczeń - Policja będzie zmuszona zawsze wystawić mandat

Fotorzepa, Kuba Kamiński
Jedynie 5 proc. wszystkich wykroczeń kończy się pouczeniem. Za pozostałe wystawiany jest mandat. Może ich jednak być więcej.

Sejmowa Komisja do spraw Petycji zajmie się petycją w sprawie kodeksu wykroczeń. Chodzi o wyeliminowanie z niego art. 41. A ten stanowi, że „w stosunku do sprawcy czynu można poprzestać na zastosowaniu pouczenia, zwróceniu uwagi, ostrzeżeniu lub na zastosowaniu innych środków oddziaływania wychowawczego". To środki, które mają zadziałać wychowawczo. Powód petycji? Pouczenie nigdy nie było i nie jest skutecznym środkiem wychowawczym – twierdzą jej autorzy. I argumentują, że „pouczając" kogoś, iż dopuszcza się wykroczenia, nie ma się 100 proc. pewności, czy ta osoba po raz pierwszy w życiu została pouczona o dopuszczeniu się wykroczenia czy po raz 150. Nie wiadomo więc, czy pouczenie działa.

Autorzy petycji idą jeszcze dalej. Piszą, że pozostawienie art. 41 k.w. zachęci policjantów do odstępowania od swoich obowiązków, tj. wystawiania mandatów, w zamian za przyjęcie korzyści majątkowych od potencjalnych sprawców wykroczenia. Petycja ma też swój ekonomiczny podtekst. Chodzi o spadek wpływów z mandatów do budżetu państwa.

Co na to policja?

– To absurd – uważają funkcjonariusze. Wyjaśniają, że kodeks wykroczeń nie wskazuje wprost sytuacji, w której można zrezygnować z mandatu. – Zazwyczaj mówimy tu o niegroźnych sytuacjach, jak postój na obszarze objętym zakazem zatrzymywania się czy brak sygnalizacji manewru – podają przykłady.

Nieco inaczej drogówka podchodziła do pouczenia podczas ostatniego protestu policjantów. Wówczas korzystała z nich zamiast mandatów. Jak obliczyli eksperci, każdy dzień ich akcji oznaczał 2 mln zł mniej w budżecie państwa.

Kiedy zatem można liczyć na pouczenie?

Okolicznością łagodzącą, oprócz protestu i dobrej woli funkcjonariusza, jest status studenta lub bezrobotnego, brak punktów karnych na koncie czy długie posiadanie prawa jazdy. Nie zawsze jest jednak tak dobrze. Niektóre wykroczenia obligują wręcz do wystawienia mandatu. Przykłady? Nie ma co liczyć na pobłażliwość przy przekroczeniu prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym czy spowodowaniu niebezpieczeństwa na drodze.

Co o propozycji zawartej w petycji mówią eksperci? Profesor Ryszard Stefański uważa pomysł za fatalny. – Indywidualne podejście do sprawcy wykroczenia to polska tradycja – tłumaczy. I dodaje, że wykroczenie wykroczeniu nierówne. – Po co od razu wymierzać mandat komuś, kto np. rzuci papierek na ulicę? – pyta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA