fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Prawo jazdy: na egzamin bez gorączki i kaszlu

Adobe Stock
Do auta nie wsiądzie ten, kto ma temperaturę. W wielu ośrodkach lepiej też nie kichać i nie wycierać nosa.

Niemal wszystkie wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego w Polsce ruszyły z egzaminowaniem. Chętnych nie brakuje. Nie jest to jednak taki sam egzamin na prawo jazdy0 jak przed początkiem pandemii. Obowiązkowe są maseczki czy przyłbice i rękawiczki oraz dezynfekcja rąk. Na egzamin – i to na konkretną godzinę – można się zapisać telefonicznie.

Termometr na wejściu

Zanim kursant wejdzie do ośrodka, ma mierzoną temperaturę. W stolicy, podobnie jak w wielu innych ośrodkach, dyskwalifikujące jest wskazanie termometru 37,5 st. C. W niektórych miejscach wystarczy nawet, że termometr wskaże 37 st. C i egzamin się nie odbędzie. To nie wszystko. Są w Polsce ośrodki, gdzie do egzaminu nie mogą przystąpić osoby mocno przeziębione.

W stolicy zainteresowanie egzaminem jest prawie takie jak na początku marca. Dziennie podchodzi do niego ok. 400 osób. Przed wybuchem pandemii było ich 450 do 470.

– Jeśli wszystko jest w porządku, kandydat wypełnia oświadczenie, że jest zdrowy i przystępuje do egzaminu – mówi Tomasz Matuszewski, zastępca dyrektora warszawskiego WORD. Zastrzega jednak, że kiedy kandydat ma wyższą od dopuszczalnej temperaturę, jego egzamin jest przekładany na inny termin bez wnoszenia opłaty. Takie sytuacje, jak dotąd, zdarzają się rzadko.

Zdający na kategorię A – motocykl (w tym AM, A1, A2) muszą stawić się na egzamin z własnym kaskiem, czasem potrzebne są także prywatne słuchawki wyposażone w wejście typu minijack. Brak tego wyposażenia uniemożliwia przeprowadzenie egzaminu. Każdy z ośroków ruchu drogowego informuje na stronie, co jest potrzebne.

Mariusz Sztal, wieloletni egzaminator, mówi, że nie rozumie, dlaczego w niektórych ośrodkach niedopuszczalne jest wypożyczenie auta z ośrodka szkolenia kierowców na egzamin, można jeździć tylko na WORD-owskim.

– Przecież zdezynfekować po egzaminie można każde auto – uważa Sztal.

Nie dla każdego

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego we Wrocławiu wznowił egzaminowanie 11 maja, podobnie jak jego oddziały terenowe w Oleśnicy oraz Oławie. O panujących obostrzeniach informuje na stronie internetowej.

W zarządzeniu wyraźnie zostało zapisane, że do egzaminu nie mogą przystępować osoby z wyraźnymi oznakami przeziębienia (katar, kaszel, gorączka, bóle mięśni, bóle gardła, wysypka itd.) lub osoby, u których w ostatnich 14 dniach występowały takie objawy.

Dyskwalifikowane są także osoby, które w ciągu ostatnich 14 dni przebywały za granicą lub których domownicy bądź osoby, z którymi miały bezpośredni kontakt, przebywały za granicą.

Na egzamin nie mają co liczyć także kandydaci mający bezpośredni kontakt z osobą, u której stwierdzono zakażenie wirusem SARS-CoV-2, oraz osoby, których domownicy przebywają na kwarantannie.

We Wrocławiu ostrzegają, że jeżeli w trakcie trwania egzaminu egzaminator stwierdzi u osoby zdającej występowanie kataru, kaszlu, kichania itd., egzamin zostanie przerwany.

Od 18 maja rozpoczął działalność egzaminacyjną także Pomorski Ośrodek Ruchu Drogowego. Zaprasza tylko osoby zakwalifikowane na egzamin (bez osób towarzyszących – te nie mogą wejść na teren ośrodka). Na egzamin teoretyczny muszą stawić się pięć minut przed wyznaczoną godziną, a na praktyczny – dziesięć minut wcześniej. Wszystko po to, żeby maksymalnie ograniczyć kontakt zdających.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA